O autorze

Katarzyna Matul

Krytyk i historyk sztuki, ukończyła studia w Instytucie Historii Sztuki na UW. Obecnie przygotowuje pracę doktorską na Uniwersytecie w Lozannie na temat legitymizacji kulturalnej plakatu po 1945 roku w Europie.

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 32 (III/2009) kwartalnika 2+3D

Projektowanie graficzne

100% Groove. Witajcie w Büro Destruct!

Katarzyna Matul, 9 października 2013

Artykuł archiwalny

Mówią o sobie, że pracują jak pszczółki, ale efektem ich pracy nie jest przesłodzony miodek. Należą do najbardziej interesujących i wziętych projektantów w Szwajcarii, a to, co mają do zaproponowania, to dużo więcej niż dizajn na najwyższym szwajcarskim poziomie. Uprawiają swoistą akrobację pomiędzy sztuką, projektowaniem graficznym i reklamą. Eksplorują obszary wykraczające poza tradycyjnie rozumianą grafikę użytkową, pozostawiając znak BD na wszystkim, czego się dotkną. Eksperymentują z typografią, czyniąc z tej dziedziny obszar wolności twórczej i niczym nieograniczonej kreatywności. Z łatwością pokonują granice kulturowe, z niemałą satysfakcją dezorientując odbiorcę co do tego, w jakim miejscu globu stacjonują. Wbrew pozorom nie są mieszkańcami Tokio ani Nowego Jorku, lecz spokojnego Berna, a ich hasło to: „małe miasto, wielki dizajn”. Witajcie w Büro Destruct!

Jest ich czterech: Hreber  (ur. 1971), MBrunner (ur. 1970), Heiwid  (ur. 1967) i Lopetz  (ur. 1971). Nie ukrywają swojej tożsamości, ale wolą występować pod nickami, bo „tak jest krócej”. Podkreślają tym samym związek ze środowiskiem graczy komputerowych, bo – jak twierdzą – wszystko zaczęło się od gier. Własne studio projektowe założyli w 1994 roku, rozczarowani pracą w agencjach reklamowych. Ich pierwsi klienci należeli przede wszystkim do niszowej branży muzycznej; obecnie realizują również zamówienia rządowe czy dla takich firm jak Swatch, UBS Arena albo szwajcarska poczta. 

MBrunner, plakat kulturalny „Kulturhallen Dampfzentrale”, 2003

MBrunner, plakat kulturalny „Kulturhallen Dampfzentrale”, 2003

MBrunner, plakat kulturalny „Kulturhallen Dampfzentrale”, 2003

W studio na Wasserwekstrasse w berneńskiej dzielnicy Matte każdy z BD‑projektantów ma oddzielną pracownię i 70 procent swojej pracy poświęca ­własnym realizacjom. Pomimo takiej organizacji działalności studia wszystkie wychodzące spod ich rąk projekty są sygnowane znakiem BD. Jest to część „filozofii” szwajcarskich grafików, którzy nad osobisty splendor przedkładają współpracę i budowanie marki Büro Destruct. Swój sposób pracy określają jako „kolektywny”, co w praktyce oznacza wzajemną pomoc przy indywidualnych zleceniach. Konsultują swoje pomysły i ponoć wdrażają uwagi kolegów, a na dodatek wciąż pozostają przyjaciółmi. Efekt końcowy to idealny miks koncepcyjny czterech członków grupy, który ujrzy światło dzienne pod etykietką BD. Ten wydawałoby się utopijny model studia graficznego w ich przypadku przynosi realne sukcesy. Możliwe, że nie sprawdziłby się w innym kraju niż Szwajcaria, której mieszkańcy szczycą się umiejętnością dochodzenia do kompromisu jako jedną z najważniejszych cech narodowych. Siłą napędową Büro Destruct jest przyjaźń czterech kolegów ze studiów, ­którzy razem pracują i imprezują, słuchają podobnej muzyki, jedzą fonduewurst, a wakacje spędzają, pławiąc się w leniwej rzece Aare, która przepływa pod oknami studia. Trudno znaleźć granicę ­między ich życiem prywatnym i zawodowym. Nigdy nie wiadomo, czy jeszcze się bawią, czy już pracują, a tę współzależność określają terminem 100% groove1. Często nieformalne spotkania są inspiracją dla projektów, jak w przypadku plakatu ­Fondue Explosion, informującego o nowym programie Kulturhallen Dampfzentrale w Bernie. Inne same w sobie są projektami, jak np. „Büro ­Discotec”, czyli tematyczne otwarte imprezy z przygotowanymi przez grafików wizualizacjami i muzyką.

Okładki książek z pracami BD „BD 1999”, „BDII 2003”, „BDIII 2009”

Okładki książek z pracami BD „BD 1999”, „BDII 2003”, „BDIII 2009”

Okładki książek z pracami BD „BD 1999”, „BDII 2003”, „BDIII 2009”

Nazwa, którą przyjęli, bardzo dobrze oddaje dwubiegunowy charakter ich działalności: Büro to synonim porządku, struktury, czystości i dokładności, czyli tych cech, w które projektanci zostali wyposażeni podczas edukacji w domu i na studiach. Drugi biegun, czyli celowo prowokacyjne destruct, ma stać w opozycji do pierwszego, oznaczając nieporządek i chaos. Ale jest on raczej synonimem kreatywności niż niszczenia szwajcarskiej tradycji graficznej. Na pytanie o stosunek do poprzedników „destruktorzy” z berneńskiego studia odpowiadają skromnie, że w pewnym sensie są ich kontynuatorami. Robimy chyba to samo, wykorzystując nowe możliwości technologiczne. Wszystko to, czego nauczyliśmy się w szkole, jest dla nas bardzo ważne, ale to tylko jedna część naszej pracy. Z ­drugiej strony szukamy własnej ekspresji, własnych środków wyrazu 2. Pomimo deklarowanego szacunku dla ojców szwajcarskiego projektowania, członkowie Büro Destruct bez kompleksów miksują ich dokonania, jak np. w animacji Swiss Panorama Expo stworzonej na Expo 2002 w Biel / Bienne, w której motywy i postaci z najsłynniejszych szwajcarskich plakatów reklamowych i turystycznych tworzą kolaż rodem z Latającego cyrku Monty Pythona. Szacownym postaciom z reklam eleganckich domów towarowych PKZ zostało przydzielone towarzystwo wieśniaków promujących szwajcarski pejzaż; łyżwiarzy z nie mniej znanego plakatu zachwalającego zimowe uroki Davos za chwilę stratują kozice, zupełnie naturalnie przefruwające przez ów krajobraz; równie dramatyczny los czeka, niestety, piękną dziewczynę, która w miejsko‑wiejskiej scenerii przyrządza właśnie purée ziemniaczane Stocki firmy Knorr, jak i niczego niepodejrzewającego mężczyznę, który dokona żywota pod kołami rozpędzonego automobilu. Nad tym surrealistycznym pejzażem leniwie suną samoloty linii lotniczych Swiss Air, a także… deska wyśmienitych wyrobów wędliniarskich firmy Bell. Traktowanie tematu z przymrużeniem oka jest charakterystyczne dla berneńskich projektantów, a takiej „ekstrawagancji” wręcz oczekują niektórzy niszowi klienci, wśród których liderem jest wspomniane już berneńskie centrum kulturalne. Plakaty z miesięcznym programem tej instytucji i reklamujące organizowane przez nią imprezy, w opracowaniu grafików przybierają najmniej oczekiwane formy: ilustracją do tematu „Komfort” jest sedes (1997), a do „Nevady” – żartobliwa fotografia jednego z BD‑projektantów w kusym i obcisłym uniformie na tle bezkresnego pustkowia (2000). Firmy komercyjne i instytucje państwowe zwracają się do Büro Destruct właściwie w podobnym celu co niszowi klienci z sektora kulturalnego, a więc wówczas, kiedy mają zapotrzebowanie na nietuzinkowy projekt w najwyższej jakości. Marka BD jest już na tyle znana i ceniona w Szwajcarii, Europie Zachodniej, a nawet w Japonii, że ich zleceniodawcy rekrutują się z coraz bardziej znamienitego grona. W 2001 roku firma Sony zaprosiła ich do elitarnego konkursu na wizerunek najnowszego robota. Szwajcarskie władze zleciły im projekt logotypu, animacji komputerowej i standu na warszawskie Targi Książki w 2005 roku, na których Szwajcaria była gościem honorowym. W związku z ubiegłorocznymi Mistrzostwami Europy w piłce nożnej powierzono im opracowanie identyfikacji wizualnej UBS Arena – plenerowych transmisji meczów dla masowej publiczności. 

Kadry z animacji „Swiss Panorama Expo”, 2002

Kadry z animacji „Swiss Panorama Expo”, 2002

Kadry z animacji „Swiss Panorama Expo”, 2002

Najchętniej jednak wykonują projekty kulturalne, w których mogą sobie pozwolić na eksperymentowanie i przekraczanie granic ­własnej kreatywności. BD‑projektanci zaskakują umiejętnością ­swobodnego poruszania się w obrębie różnych stylistyk i estetyk. Czerpią zarówno ze współczesnej (pop)kultury japońskiej i amerykańskiej, jak i z tradycji szwajcarskiego projektowania. Prace w klimacie ­animacji ­Yellow Submarine, gier komputerowych czy character design tworzą na zmianę z poprawnymi projektami typograficznymi, które przywodzą na myśl takie nazwiska jak Josef Müller Brockman czy Armin Hoffman. Brak ograniczeń, zmiana stylów i technik należą do „filozofii” studia. Nasza praca – mówią – jest pełna sprzeczności: chaotyczna, chociaż minimalistyczna, wykorzystująca mnóstwo kolorów, chociaż monochromatyczna. Miksujemy i dobieramy to, co się nam spodoba. Chcemy pozostać tak otwarci, jak to tylko możliwe. Staramy się pracować tak, jak dzieci bawią się zabawkami: wolni jak pszczoły. Każda z „BD‑pszczółek” wnosi do studia ­własne fascynacje, dzięki czemu ich realizacje mogą być tak różnorodne. Lopetza najbardziej inspiruje Japonia – kraj niezrozumiałych form i liternictwa, które silnie pobudzają jego wyobraźnię, i on sam w podobny sposób chce oddziaływać na odbiorcę. W Büro Destruct ma renomę dobrego rysownika, a odręczne prace, które zamieszcza regularnie na stronie www.lopetz.com, często stają się elementem jego projektów (np. plakatu i folderu anonsujących koncert Erica Mingusa w 2000 roku). Heiwid nie rozstaje się z komputerem. ­Tworzy niekiedy w klimacie dziecięcych kolorowanek, jak w projektach plakatu, folderu i okładki CD festiwalu Vision z 2002 roku, na których przeurocze, trochę zmechanizowane krowy z gracją i lekkością motyli przemierzają przestylizowany szwajcarski pejzaż. Niektóre prace MBrunnera nawiązują do klimatu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, tak jak projekt programu i plakatu dla Kulturhallen Dampfzentrale z okazji jego 15‑lecia. Inne są często zasiedlane przez sympatyczne postaci, które z powodzeniem mogłyby zostać bohaterami kreskówek. H1reber zajmuje się głównie grafiką trójwymiarową – na stronie www.ddd.ch prezentuje m.in. animacje, reklamówki, wizualizacje stworzone na potrzeby Büro Destruct, a także dla takich klientów jak Orange czy szwajcarska poczta. Powyższy schemat nie wystarcza jednak do określenia autorstwa konkretnych projektów, bo – jak już powiedziano – graficy pracują „kolektywnie”, wzajemnie czerpiąc ze swoich pomysłów i zarażając się pasjami.

MBrunner, plakat kulturalny „Stone Hill Festival”, 2008

MBrunner, plakat kulturalny „Stone Hill Festival”, 2008

MBrunner, plakat kulturalny „Stone Hill Festival”, 2008

Wolności ekspresji berneńscy projektanci szukają również w dziedzinie, która – wydawałoby się – nie jest podatna na tego typu eksperymenty – w typografii. Podobnie jak w projektowaniu graficznym, inspiracji do tworzenia krojów pism szukają przede wszystkim w życiu codziennym. Może nią być faks z Tunezji (BD Brick, 1996), znalezione przypadkiem zdjęcie japońskiego tartaku (BD Tatami, 2001), architektura japońskiego miasta (BD BillDings, 2002) czy apetyt na kiełbasę (BD Wurst z 2000 roku oraz jego nowa edycja Wurst Directors Cut ze stycznia 2009). Wydaje się, że kroje pism, które wychodzą spod ich rąk, przeczą stwierdzeniu Roberta Bringhursta, że „typografia to sztuka żmudnego wykonawstwa”3. Przykładowe BD Tatami, BD Cash, BD Times New Digital, BD Medled, BD Flossy czy BD Wurst przenoszą odbiorcę w świat dziecięcej zabawy w układanie liter z elementów puzzli ze zwierzętami, z figur geometrycznych, monet czy jedzenia. Wbrew podobnym wrażeniom, BD‑projektanci zapewniają, że tworzą fonty bardzo pracowicie i że dobrze znają smak żmudnej pracy, bowiem warsztatu typografa uczyli się na studiach bez użycia komputerów. 

Lopetz, plakat wystawowy promujący kroje pism BD „Typedifferent Type Case”, 2008

Lopetz, plakat wystawowy promujący kroje pism BD „Typedifferent Type Case”, 2008

Lopetz, plakat wystawowy promujący kroje pism BD „Typedifferent Type Case”, 2008

BD‑typografowie polemizują również z inną tezą ­Bringhursta, że „typografia, która ma coś do powiedzenia, dąży do czegoś, co można by nazwać wybitną niezauważalnością” 4. Otóż z pewnością trudno przejść obojętnie obok niektórych krojów Büro Destruct. Ich zauważalność i oddziaływanie są programowym założeniem autorów. Nie interesuje nas tworzenie nowego pisma typu Helvetica czy ­Frutiger. One już istnieją i są po prostu doskonałe. My szukamy raczej nowego wyrazu, nowej ekspresji. Takie podejście jest z pewnością związane również z przeznaczeniem krojów. Powstają one bowiem przeważnie na potrzeby konkretnego projektu graficznego, w którym pożądana jest wyróżniająca się typografia. Trzeba przyznać, że kreatywność twórców nie zna granic, a przy tym trudno im zarzucić chęć epatowania własną pomysłowością, gdyż powstanie nawet najbardziej zwariowanego kroju pisma ma swoje uzasadnienie. Posiadają szósty zmysł, który pozwala im z precyzją szwajcarskiego zegarka dobrać odpowiednie litery do klimatu i estetyki projektu. Z początku powstaje ich tylko tyle, ile potrzeba do napisania konkretnego tekstu. Dopiero później ewentualnie tworzą cały alfabet, a gotowy zestaw znaków dołącza do innych, umieszczanych regularnie w ich sklepie internetowym www.typedifferent.com

MBrunner, plakat kulturalny „Stone Hill Festival”, 2009

MBrunner, plakat kulturalny „Stone Hill Festival”, 2009

MBrunner, plakat kulturalny „Stone Hill Festival”, 2009

Szczególny charakter realizacji typograficznych Büro Destruct najlepiej uwidacznia się w projektach plakatów i folderów informujących o imprezach klubowych i koncertach.

Uprzywilejowanie typografii w procesie tworzenia zdradza pochodzenie członków Büro Destruct. Demaskuje ich również doskonały warsztat widoczny w pieczołowitym opracowywaniu detali, zarówno w projektach pism, jak i w kompozycjach graficznych. Chyba jesteśmy zbyt perfekcyjni – przyznaje Lopetz z rozbrajającą szczerością. 

Lopetz, okładka płyty winilowej „Deetron”, krój pisma „BD Panzer”, 2006

Lopetz, okładka płyty winilowej „Deetron”, krój pisma „BD Panzer”, 2006

Lopetz, okładka płyty winilowej „Deetron”, krój pisma „BD Panzer”, 2006

Sukces Büro Destruct nie polega jednak tylko na tym, co członkowie grupy mają do zaproponowania klientom. Pracowitości, oryginalności i kreatywności towarzyszy jeszcze jedna cecha – umiejętność doskonałej autopromocji grafików z Berna. Nakładem wydawnictwa Die Gestalten Verlag wydali dwie duże publikacje stanowiące ich portfolio – Büro Destruct (1999) i Büro Destruct II (2003) – a trzecia ukaże się w październiku tego roku. We współpracy z tym wydawnictwem w 2001 roku zrealizowali też dwie książki, których tematyka oscyluje wokół ich zainteresowań: Electronic Plastic – prezentującą kolekcję gier komputerowych z lat osiemdziesiątych, zgromadzoną przez projektanta Jaro Gielensa – oraz Narita Inspected, będącą przekrojem tego, co współcześnie dzieje się w projektowaniu japońskim. Świetnie zorganizowana i na bieżąco aktualizowana strona internetowa www.burodestruct.net, dostarcza nie tylko wyczerpujących informacji o działalności studia, ale również proponuje rozrywkę w postaci gier. W Typotown można zbudować miasto z liter, a w BD Designer, która jest hołdem dla szwajcarskiego projektowania lat sześćdziesiątych, każdy może stworzyć własne wzory w proponowanej estetyce. Ze strony Büro Destruct trafimy też łatwo do Büro Discount – butiku‑galerii, który realnie mieści się w Zurychu, i w którym można zaopatrzyć się w T‑shirty, zabawki i inne gadżety projektu BD. Nawet tak – wydawałoby się – banalna sprawa jak wybór hasła „małe miasto, wielki dizajn”, które służy projektantom za motto, jest strzałem w dziesiątkę. Jak słusznie zauważył Robert Klanten z Die Gestalten Verlag, odpowiada ono powszechnemu obecnie trendowi: „myśl globalnie, działaj lokalnie” 5. Oczywiście trudno porównywać Polskę ze Szwajcarią, ale wydaje się, że wielu naszym projektantom przydałaby się lepsza promocja. Ta, w przypadku grafików z Berna, przekłada się realnie na ilość zamówień. A nawet jeśli tych chwilowo zabraknie, to przecież zawsze pozostaje im jeszcze kąpiel w malowniczej rzece Aare. Inspiracje można przecież znaleźć wszędzie.

1.    www.burodestruct.net/bureaudestruct/info/philosophy.html
2..   Cytaty wyróżnione kursywą pochodzą z wywiadu przeprowadzonego przez autorkę w grudniu 2008 roku.
3.    R. Bringhurst, Elementarz stylu w typografii, Kraków 2008, s. 20.
4.    Tamże, s. 17.
5.    Büro Destruct, Berlin 1999, s. 5.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj