O autorze

Aleksandra Giza

Zajmuje się projektowaniem graficznym, wykłada w Northern Illinois University, DeKalb, USA.

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 19 (II/2006) kwartalnika 2+3D

Projektowanie graficzne

Chip Kidd – the incomplete history

Aleksandra Giza, 28 lipca 2010

Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem przygotowania obszernej prezentacji na temat amerykańskiego projektowania książki. Mam nawet plan działania: spędzę dzień w jednej z większych księgarni, poproszę o pozwolenie sfotografowania niektórych okładek, a potem zabiorę się do opracowania materiału. Za każdym razem jednak, kiedy już jestem na miejscu, grzęznę wśród półek i godzinami analizuję użyte przez projektantów środki. Nęcące oko, wysmakowane graficznie tomy wabią nabywców wszystkimi sposobami, jakie oferuje współczesna poligrafia. Decyzje o ich zastosowaniu podejmuje jednak nie autor książki, nawet nie wydawca, ale grafik.

Chip Kidd jako wykładowca podczas konferencji Typo Berlin

Chip Kidd jako wykładowca podczas konferencji Typo Berlin

Chip Kidd jako wykładowca podczas konferencji Typo Berlin

Chyba nie pomylę się, twierdząc że Europejczycy na ogół nie mają najlepszego zdania o amerykańskim projektowaniu książki, które „zawdzięcza” złą sławę masowym przedrukom bestsellerów w miękkich okładkach, zalewającym nasz rynek. Otóż, pozwolę sobie nie zgodzić się z tą opinią. Przegląd tego, co rzeczywiście oferuje amerykańska grafika książki może się zamienić w niezwykłą ucztę estetyczną.

The Book One – słynny album prezentujący dorobek Kidda z lat 1986-2006. Książka zawiera wiele anegdot towarzyszącym opisom powstawania poszczególnych okładek. Zawiera także fragmenty napisane przez znanych pisarzy (John Updike, Orhan Pamuk) z którymi grafik współpracował.

The Book One – słynny album prezentujący dorobek Kidda z lat 1986-2006. Książka zawiera wiele anegdot towarzyszącym opisom powstawania poszczególnych okładek. Zawiera także fragmenty napisane przez znanych pisarzy (John Updike, Orhan Pamuk) z którymi grafik współpracował.

The Book One – słynny album prezentujący dorobek Kidda z lat 1986-2006. Książka zawiera wiele anegdot towarzyszącym opisom powstawania poszczególnych okładek. Zawiera także fragmenty napisane przez znanych pisarzy (John Updike, Orhan Pamuk) z którymi grafik współpracował.

Na półkach w jednej z księgarń międzynarodowej sieci „Borders”, natknęłam się na sporych rozmiarów autorski album z zabawną, nietypową oprawą. Moją uwagę przykuła jednak przede wszystkim jego zawartość. Chip Kidd. Book One, ze wstępem Johna Updike’a, wygląda jak skrzyżowanie komiksu z pamiętnikiem. Każda strona ukazuje kombinację rysunków, starych fotografii, kompozycji typograficznych, zrastrowanych, „obrobionych” graficznie zdjęć, urzekających ilustracji, a wszystko tonie w powodzi kolorów. Dla czytelnika nie związanego zawodowo z projektowaniem nie jest on pewnie aż tak ekscytujący, zwłaszcza że to książka głównie „do oglądania”, niemniej zestawiane przez autora elementy graficzne i przedstawione za ich pomocą aluzje, żarty i metafory na większości odbiorców powinny wywrzeć niezwykle silne wrażenie.

Najbardziej zaskoczyła mnie liczba prezentowanych prac – obwolut, okładek, książek i komiksów. Chip Kidd ma ich w dorobku, według jego własnych obliczeń, już ponad 1200.
Urodzony w Pensylwanii w 1964 roku, mając 22 lata ukończył studia w zakresie projektowania graficznego na tamtejszym uniwersytecie stanowym. Z dyplomem w kieszeni postanowił szukać pracy w Nowym Jorku. Jego talent doceniono w domu wydawniczym Knopfa, gdzie rozpoczął karierę jako asystent Sary Eisenman. Dziś, po kilkunastu latach pracy wciąż w tym samym wydawnictwie, projektuje około 75 obwolut rocznie.

Knopf Publishing Group, sekcja Random House, uchodzi za jedno z najbardziej progresywnych wydawnictw, świadomie stawiających na formę graficzną publikacji. Oficyna, z wizerunkiem charta rosyjskiego w logo, została założona w roku 1915 i do dziś świetnie prosperuje dzięki trafnym decyzjom personalnym. Przez pierwszych 30 lat działała pod artystycznym kierownictwem sławy amerykańskiego dizajnu – Williama Addisona Dwigginsa. Później książki i okładki projektowali dla wydawnictwa tak znani twórcy, jak Paul Rand, Alvin Lustig, Warren Chappell, Bruce Rogers, Herbert Bayer czy Lovat Frazer.
Pod koniec lat 80. ukształtował się obecny skład teamu Knopfa: Archie Ferguson, Barbara de Wilde, Carol Carson i Chip Kidd. W opinii wielu krytyków dizajnu to właśnie projektanci Knopfa zapoczątkowali rewolucję w amerykańskim projektowaniu książki. Nietaktem byłoby jednak nie wspomnieć o torujących im drogę poprzednikach: Louise Fili, Carin Goldberg, Sarze Eisenman, Pauli Sher, Franku Metzu, Krystynie Skalski, Fredzie Marcellino czy Neilu Stuarcie, którzy walnie przyczynili się do tego, że półki księgarskie w Stanach Zjednoczonych wyglądają dziś tak ciekawie.

Mimo, że żadnemu z projektantów z grupy Knopfa nie brakuje talentu, Chip Kidd jest niewątpliwie najciekawszą osobowością w tym gronie. W ciągu ostatniej dekady z projektanta interesującego, acz kontrowersyjnego, wyrósł na najjaśniejszą gwiazdę na firmamencie amerykańskiej grafiki książkowej, a jego rozgłos przyćmił nieco sławę pracodawcy – całego domu wydawniczego. Sam Kidd twierdzi, że najbardziej lubi to, co robi i nie jest zainteresowany awansami, ale nie zaprzecza też, że cieszy go zdobyta popularność. W ciągu kilku ostatnich lat stał się dosłownie atrakcją mediów i dołączył do grona dizajnerów, którzy – jak niegdyś muzycy, aktorzy i projektanci mody – stali się „osobami publicznymi”. Są ciągle obecni w prasie, radiu i telewizji, udzielają wywiadów, podróżują po świecie zapraszani na rozliczne konferencje. Kidda wymienia się jednym tchem z nazwiskami Davida Carsona, Scotta Makeli, Stefana Sagmeistera, Pauli Scher, Tibora Kalmana i Johna Maedy. Młodzi projektanci zapatrzeni są nie tylko w profesjonalne osiągnięcia swoich „bohaterów”, ale starają się naśladować ich styl życia, podziwiają ich osobowość. A ta odgrywa w błyskawicznym awansie niebagatelną rolę: wielorakie talenty, czar osobisty, humor, elokwencja – wszystkie te cechy publiczność zauważa w mgnieniu oka.

Kidd świetnie wpisuje się w ten model. Będąc równocześnie projektantem, krytykiem dizajnu, wykładowcą i wydawcą, sprawdza się na każdym z tych pól. Jego życie toczy się niezwykle szybko, a mimo to co jakiś czas podejmuje się kolejnych karkołomnych projektów, na przykład opracowania dla wydawnictwa Panteon serii archiwalnych materiałów związanych z postaciami Batmana, Supermana i innych komiksowych bohaterów. Zaangażowanie, z jakim oddał się temu długo­terminowemu przedsięwzięciu, wynika z faktu, że sam od lat kolekcjonuje „memorabilia” takich postaci. Chętnie przyznaje, że też jest produktem pop‑kultury. Jako dwuletni chłopiec, jak większość amerykańskich dzieciaków, uwielbiał Batmana i kiedy nie siedział wpatrzony w telewizyjne kreskówki, paradował w kostiumie swojego idola, z wszystkimi jego atrybutami. Jak wspomina, projektowaniem graficznym zaczął się interesować, gapiąc się na opakowania tego rodzaju produktów. W swych książkach wykorzystuje druki i szkice z archiwów rysowników, „ojców” tych fantastycznych postaci. Dzięki specjalnej metodzie oświetlania i silnych zbliżeń, Kidd i współpracujący z nim fotograf Geoff Spear uzyskują piękne, plastyczne zdjęcia skrawków papieru, wymiętych ilustracji, znalezionych biletów, pocztówek, gier etc. – wszystkiego, co towarzyszyło kultowi bohatera. Pracując nad tymi – niejako „własnymi” – albumami, Kidd może wybierać materiały, które najlepiej pasują do jego wizji książki.
Sukces Batman Collected (1996) – pierwszej z serii książek‑dokumentacji, którą nie tylko zaprojektował, ale także opracował – sprawił,
że następne wydanie zostało rozszerzone o 16 stron. Druga pozycja z serii, Batman Animated (1998), otrzymała kolejne nagrody, a Chip Kidd przystąpił do opracowania trylogii: Superman: The Complete History; Batman: The Complete History i Wonder Woman: The Complete History.

Ostatnia książka z tej serii, poświęcona komiksowym postaciom  gangu Peanuts, powołanym do życia przez rysownika Charlesa M. Schultza, jest kolejnym albumem z pogranicza monografii i dokumentacji. Po śmierci Schultza w roku 2000 umożliwiono Kiddowi pracę w studiu artysty, zanim jego dorobek został skatalogowany i przejęty przez muzeum. Kidd i Spear wytrwale fotografowali i opracowywali ogromną ilość materiału pozostawionego przez ilustratora. Dzięki temu światło dzienne ujrzały nie tylko fragmenty wydanych w przeszłości komiksów, ale także pierwsze szkice artysty, błędne wydruki – świadectwa wszystkiego, co przydarza się rysownikowi pracującemu nad komiksem. Dla niezliczonych amerykańskich wielbicieli talentu Schultza są to bez wątpienia fascynujące publikacje.

The Cheese Monkeys – okładka do jego własnej książki, która okazała się bestsellerem.

The Cheese Monkeys – okładka do jego własnej książki, która okazała się bestsellerem.

The Cheese Monkeys – okładka do jego własnej książki, która okazała się bestsellerem.

The Learners – druga powieść Chipa Kidda wydana w 208 roku. Rys. Charles Burns, typografia Chris Ware.

The Learners – druga powieść Chipa Kidda wydana w 208 roku. Rys. Charles Burns, typografia Chris Ware.

The Learners – druga powieść Chipa Kidda wydana w 208 roku. Rys. Charles Burns, typografia Chris Ware.

W 2001 roku ukazało się inne dzieło Kidda – opowiadanie The Cheese Monkeys: A Novel in Two Semesters; tym razem parał się więc słowem. Znów z powodzeniem, bo The Cheese Monkeys nie tylko zyskało uznanie krytyki, ale stało się nieomal kultową książeczką dla studentów projektowania graficznego. Zaprojektowana, jakże inaczej, przez autora, jest prawdziwym „dziełkiem sztuki”, którego detale można oglądać godzinami. Zapytany o pracę nad książką, Kidd odpowiada: „Mogłem w niej zrealizować to wszystko, co chciałem zrobić w projektach dla innych”. Przyznaje też, że nieczęsto zdarza mu się opracowywać całą książkę, ale kiedy jakaś szczególnie mu się podoba, a zaakceptowany projekt okładki jest dobry, wtedy prosi wydawcę o zgodę na zaprojektowanie całości. Twierdzi jednak, że to ogromna i dość niewdzięczna praca.

Osobną kategorię dzieł Chipa Kidda stanowią okładki do książek innych autorów. Te z natury rzeczy wymagają od grafika odmiennego traktowania. Nostalgiczny charakter wielu prac, ilustracje i zdjęcia na pograniczu kiczu, nieoczekiwane zestawienia w kolażach, typografia, w której wybiera kroje pism mające przywoływać nastrój i styl czasów, bądź subkultury, o której opowiada książka, czy użycie pewnych rozwiązań formalnych, które choć się powtarzają, za każdym razem tworzą odmienny klimat pracy, to cechy charakterystyczne projektów Kidda. „Myśliwy‑zbieracz”, jak określił go John Updike we wstępie do Chip Kidd. Book One, przywiązuje szczególną wagę do wyboru medium, które pozwoli mu najlepiej zilustrować klimat książki. Jego pasja myszkowania po antykwariatach przynosi efekty w postaci bardzo szczególnej, charakterystycznej dla jego stylu estetyki. Rzeczywiście, jeden rzut oka na projekty Kidda wystarczy, żeby zorientować się, że jest on fanem zdjęć, starych ilustracji i druków kupowanych na pchlich targach i w sklepach ze starzyzną. Znalezione tym sposobem materiały czasem latami czekają w szufladzie zanim wykorzysta je w jakimś projekcie.

W książce Chip Kidd, autorstwa Veronique Vienne, reprodukcje okładek opatrzone są krótkimi opisami procesu ich powstawania. W monografii napisanej przez samego Kidda podobny pomysł opowieści o każdym projekcie został rozwinięty i ubarwiony szeregiem detali, historyjek i anegdot. Czyni to książkę niezwykle osobistą w klimacie, a zarazem intrygującą.
Śledząc nowe trendy w grafice książki, trudno nie zauważyć, że projekty okładek zdominowała w ostatnich latach fotografia. Jeśli wierzyć mediom, pionierami tej estetyki byli w latach 80. właśnie graficy Knopfa. W tym tak stymulującym otoczeniu Chip Kidd miał okazję nauczyć się wszystkiego, co potrzebne do wykształcenia odrębnego stylu. Nie ma wątpliwości, że okładki Kidda są adresowane do czytelnika z wyobraźnią, który inteligentnie skojarzy motywy, zdobędzie się na refleksję i stworzy własną interpretację obrazu. Niektóre stają się skrótem tego, czego czytelnik ma doświadczyć zagłębiając się w lekturze, inne są po prostu eleganckimi kolażami, a zarazem sugestią rychłego kontaktu z dobrą literaturą.

Obecnie Kidd często odwołuje się do ulubionego medium – fotografii. W projektach z lat 80. większą rolę odgrywała typografia i rysunek, ale niezależnie od zastosowanego medium, w jego pracach istotne jest to, co dzieje się pomiędzy słowem a obrazem. Lukę tę projektant wypełnia, umiejętnie żonglując elementami graficznymi. Bez zahamowań stosuje przy tym skróty myślowe, które konserwatywna publiczność amerykańska przyjmuje nie tylko bez oburzenia, ale wręcz z ciekawością. Mnie najbardziej zainteresowała selekcja zdjęć i innych elementów wykorzystywanych przez Kidda w projektach. Zaskakujące, niebanalne zestawienia, które proponuje czytelnikowi, prowokują do myślenia i rozwiązania zawartego w projekcie rebusu.

Ponieważ dla wielu stało się jasne, że okładki Chipa Kidda są gwarancją sukcesu, czasem autorzy książek sami sugerują powierzenie mu projektu. Do największych bestsellerów z okładkami projektowanymi przez Kidda należały: Jurassic Park Michaela Crichtona (1990), All the Pretty Horses Cormaca McCarthy’ego (1992), The English Patient Michaela Ondaatje (1992) i Naked Davida Sedarisa (1997). On sam wybiera sobie tematy, które może traktować jako wyzwanie i które odzwierciedlają jego zainteresowania. Umiejętność oceny książki idzie u niego w parze z talentem projektowym. Książka, która go zainteresuje, zazwyczaj budzi również ciekawość publiczności. Szef Kidda, Sonny Mehta, przyznaje, że Chip ma niezwykłą zdolność wyboru tekstów, które okazują się potem sukcesem literackim. Dodaje jednak, że czasem posuwa się w swych projektach za daleko, co przy jego niechęci do kompromisów bywa przeszkodą w osiągnięciu celu – sukcesu rynkowego wydawanej książki. Grafik rewanżuje się stwierdzeniem, że powodzenie książki zależy w dużej mierze od polityki wydawniczej. Idealny wydawca powinien być wizjonerem i nie unikać ryzyka śmiałych rozwiązań. Jednocześnie przyznaje, że bez Sonny’ego Mehty byłby dziś innym projektantem.

„Zawsze traktowałem tę pracę jako przywilej” – pisze w Chip Kidd. Book One. Oczywiście wspomina też o momentach zwątpienia, czy aby wybrał właściwy zawód. Te wątpliwości zawsze się jednak rozwiewają, gdy pomysł na okładkę, nad którą właśnie pracuje, zaczyna się konkretyzować, wydawca wygląda na zadowolonego, pisarz jest zachwycony, wreszcie – gdy gotowa książka prezentuje się bez zarzutu. „Świat wydaje się wtedy fantastyczny”. I podsumowuje: „Nie mogłem wybrać lepiej. To jasne”.

Strona www Chipa Kidda.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj