O autorze

Ali Madad

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 10 (I/2004) kwartalnika 2+3D

Projektowanie graficzne

Cincinnati Chili

Ali Madad, 2 października 2012

Artykuł archiwalny

„Zawsze miałem problem z oceną prac Elliotta Earlsa lub przynajmniej z wytłumaczeniem, dlaczego tak mnie pociągają. Jedno jest pewne: prace Elliotta trudno zignorować”.
Rudy VanderLans
(„Emigre” nr 62, 2002)


Ali Madad: Czy możesz się przedstawić?
Elliott Earls: Nazywam się Elliott Peter Earls. Urodziłem się w Cincinnati w stanie Ohio, w irlandzkiej rodzinie katolickiej. Jestem spod znaku Barana. Moje zainteresowania to: gitara, rysowanie, siłownia i psy.

Twoja kariera projektanta wyraźnie odbiega od normy. Stojąc na peryferiach profesji, jesteś autsajderem. Czy z tej perspektywy widzisz coś ciekawego we współczesnej praktyce zawodowej? Jak ją oceniasz – obserwujemy postęp czy stagnację?
To, co robię, rzeczywiście mieści się na obrzeżach dizajnu przez wielkie „D”. Zawsze uważałem, że „prawdziwy dizajn” powinien być nie tylko usługą dla klienta, lecz także rozwijać projektanta. Dzisiaj 95 procent prac projektowych przypomina obracanie hamburgerów na grillu w McDonaldzie. A większość projektantów to tylko wytresowane małpy lub wyrobnicy na służbie „info-ekonomii”. Poza krótkim okresem w historii, kiedy tworzyli Artyści-Projektanci-Giganci, tacy jak El Lissitzky, Kurt Schwitters czy Piet Zwart, projektowanie nigdy nie było tym, czym mogłoby być. Paul Rand1 to karzeł wyrosły na barkach olbrzymów. Projektant musi się wyzwolić. Projektowanie nie może wciąż gonić sztuki. Dizajnerzy powinni osiągnąć ten sam poziom emocji, transcendencji, zdeterminowania – to wszystko, co szuka już osiągnęła.

Suddenly Elliott Becomes Bullet Proof Rasputin, plakat dla „Emigre” prezentujący typografię Elliotta Earlsa, 1998Suddenly Elliott Becomes Bullet Proof Rasputin, plakat dla „Emigre” prezentujący typografię Elliotta Earlsa, 1998
Suddenly Elliott Becomes Bullet Proof Rasputin, plakat dla „Emigre” prezentujący typografię Elliotta Earlsa, 1998



Na czym ma polegać wyzwolenie projektanta? Czy jest jakiś znany kierunek, za którym nasza dyscyplina powinna podążać? A może to niewdzięczne zadanie dla twardzieli? Czy chodzi o praktykę, czy po prostu o umniejszenie „tradycyjnie rozumianej odpowiedzialności dizajnu”?
Nie, to o czym mówię, to uwolnienie się od jarzma zawodowych i społecznych oczekiwań. I z definicji mogłoby być zadaniem dla indywidualistów. Wspomniane już wielkie postacie z okresu międzywojennego, a także Helmut Hertzfeld czy Kabaret Voltaire, odegrali kluczową rolę w historii typografii i projektowania. Byli artystami przez wielkie „A” i dizajnerami przez wielkie „D”. Niestety, instytucje powołane do propagowania dizajnu, redakcje pism i muzea projektowe już prawie całkiem o nich zapomniały.

Po serii kłopotów, zwolnień i okresów bezrobocia twoja osobista kariera pomyślnie się teraz rozwija…
Zwolnili mnie za poglądy. Dobre projektowanie nie sprowadza się do pomalowania sprayem fryzury Michaela Boltona i umieszczenia w lewym górnym rogu okładki jego nazwiska złożonego najnowszym krojem z Chank. Od tego, co mam robić do końca życia, oczekuję czegoś więcej. Przepraszam, ale mam odrobinę szacunku dla samego siebie. Jak już mówiłem, 95 procent tego, co robią projektanci, jest żałosne, ale wciąż pozostaje 5 procent. Znam mnóstwo ludzi, począwszy od mojego przyjaciela Bobby’ego z Connecticut, który prowadzi własną firmę, aż po Matta Owensa i Warrena Corbitta z OneNine, którzy nadstawiają karku, walcząc w słusznej sprawie. Stary, my naprawdę musimy robić wszystko, co w naszej mocy. Nie możemy akceptować takiego dizajnu, jakim wyobraża go sobie społeczeństwo. Nie chcę pracować dla McDonald’sa.

Typo2000 Poster, plakatTypo2000 Poster, plakat
Typo2000 Poster, plakat



Walczyć w słusznej sprawie… Czy to oznacza wirtuozerskie posunięcia, moralistyczne oszustwa, czy po prostu „wciskanie” pomysłów?
Walka w słusznej sprawie w istocie oznacza starania. Wiarę w wielki cel i nieschodzenie z obranej drogi. Chrzańmy projektowanie okładek CD dla rockowych zespołów. To dopiero inercja!

Czym inspirujesz się w pracy? Z jakich źródeł czerpiesz, skoro masz tak lekceważący stosunek do praktyki zawodowej?
Inspiruje mnie to samo, co muzyka, pisarza, poetę czy filmowca – życie! Jestem poruszony trwonieniem potencjału, smutkiem straty, przemijaniem natury, boską tajemnicą życia. Siłą miłości! Siłą nienawiści! Wyścigiem, seksem i śmiercią! Trafiłeś w sedno! To nie jest tak, że ja jestem niezłomnym przeciwnikiem projektów komercyjnych – uwielbiam iPod! – ani że nigdy nie skalam się pracą na zlecenie. Problem w tym, że projektanci bardzo rzadko inspirują się bezpośrednio „życiem”. Posłuchajmy Roberta Jonsona – jego motywacje są niedwuznaczne. To jest to, co mnie interesuje.

A czego teraz słuchasz?
Piszę nową muzykę, więc słucham dużo mojej własnej. Ale muszę wyznać, że słucham też angielskich kawałków w stylu 4AD z późnych lat dziewięćdziesiątych. Słucham dużo Dead Can Dance, trochę New Order, troszeczkę The Original Carter Family. Do tego szczypta Yo Yo Ma i odrobinka Tool.

Jigsaw Tetraflouride, krój pisma, 1998
Jigsaw Tetraflouride, krój pisma, 1998

Jigsaw Tetraflouride, krój pisma, 1998



Kierujesz Wydziałem 2D w Cranbrook. Jesteś kolejnym szefem na liście, co prawda krótkiej, ale złożonej ze świetnych nazwisk: słynna Katherine McCoy oraz Scott i Laurie Makela. Okres McCoyów zaznaczył się włączaniem teorii w dyskurs dizajnu, co miało trwałe konsekwencje. Mantra Makeli – „doświadczenie zamiast teorii” – wywołała atmosferę prowokacji i napięcia. Co jest grane teraz?
Co jest grane? Codziennie sam zadaję sobie to pytanie. Odpowiedzi mozolnie spisuję, przygotowując wykłady właśnie na ten temat: „co jest grane”. Widzisz, zanim podjąłem się pracy w Cranbrook, nigdy nie uważałem się za akademika, i wciąż się za takiego nie uważam. Chcę, żeby to było jasne! Nie jestem też antyintelektualistą i nie jestem antyakademicki. W gruncie rzeczy, w mojej karierze uniwersytety, szkoły artystyczne, muzea utrzymywały krwiobieg pracy. Kocham szkołę, lecz chciałbym, żeby moja perspektywa była efektem myślenia praktycznego, a moja praca – praktycznym przykładem. Naturalną konsekwencją takiego stanowiska jest konieczność artykułowania jego przesłanek ideologicznych, filozoficznych i metodologicznych na użytek studentów, co zajmuje mi wiele czasu, ale też sprawia wiele przyjemności.

Jesteś w Cranbrook już trzeci rok. Jak się do tego przystosowałeś i czego się nauczyłeś?
Przekonałem się, że w najlepszych momentach Cranbrook jest niebem! Ale nauczyłem się również, że w najgorszych jest piekłem. Dzięki Bogu, więcej czasu spędzam w niebie niż w piekle. Co mam na myśli? Na Wydziale jest wielu utalentowanych ludzi i panuje atmosfera współzawodnictwa. Do tego dochodzi ekscentryczność i niepewność. Moja praca polega na „mieszaniu drinków” na intelektualnych przyjęciach. Jak na każdym dobrym party, dochodzi do starć. Zbyt duża ich liczba może doprowadzić do wojny, za mała powoduje, że studio jest martwe. Cranbrook zawsze było alternatywą. Robię, co mogę, żeby wciąż takie było.
 
Jak znajdujesz równowagę pomiędzy namawianiem do prowokacji a obskurantyzmem? Zależy ci na tym, aby twoje prace były dobrze przyjęte?
Szalenie! Oczywiście, to wszystko jest dobrze wyważone. Mocno wierzę, że nigdy nie należy traktować odbiorcy z góry. Lecz zawsze musisz się starać, żeby nawiązać ten kontakt. To jest coś, o czym stale myślę i do czego powracam przy pracy. Chodzi o przerzucenie mostu między brzegami tej nieskończenie głębokiej, ciemnej otchłani, dzielącej indywidualne świadomości.

Kadr z filmu Catfish, wyprodukowanego we współpracy z Emigre Inc., 2001, scenariusz  i reżyseria Elliott Earls
Kadr z filmu Catfish, wyprodukowanego we współpracy z Emigre Inc., 2001, scenariusz  i reżyseria Elliott Earls
Kadry z filmu Catfish, wyprodukowanego we współpracy z Emigre Inc., 2001, scenariusz i reżyseria Elliott Earls



Jesteś projektantem pism i plakatów, performerem, pedagogiem. Powiedz coś o tych trzech obszarach.
Ostatnio studiuję Il Libro dell’Arte Cennino Cenniniego. To fantastyczne, szczegółowe zestawienie renesansowych technik malarskich. Więc… Powiem krótko, choć to długa historia: pracuję nad pomysłem, który nazwałem „radykalnie fetyszyzowanym plakatem”. A oprócz tego – nad tradycyjną techniką tempery jajowej. To g… nie do kupienia w sklepie: żółtko, pigment i woda na zagruntowanej brzozowej desce. Dociekam tych samych problemów, z którymi zmagałem się przez ostatnie 15 lat. Co to ma wspólnego z dizajnem? Po pierwsze, mniej dbam o to, co już poznane. To jest po prostu naturalne rozwijanie pomysłów, nad którymi pracowałem od rozpoczęcia studiów.

Czy ktoś robi teraz coś ciekawego w dizajnie, w sztuce, w filmie?
Tak, Samurai Jack jest fantastycznym gawędziarzem, a to ,co robi, można obejrzeć w programie Cartoon Network. Lars von Trier nie zrobił żadnego złego filmu. Dzieło Annisha Kapoora pokazane w muzeum Tate Modern było zabójcze, chociaż wielkie i czerwone. Wciąż rewelacyjny jest Ed Fella. Rudy VanderLans pozostaje nieugięty w swojej pracowitości. Johnny Cash co prawda umarł, ale robił niesamowite rzeczy do osiemdziesiątki. Pytanie, co z młodymi…
 
Młodzi? Narybek dizajnu niechybnie będzie rósł i odezwie się nowym głosem – będzie wprowadzał i zmieniał kierunki. Czy widać już jakieś tego oznaki?
Młodzi to interesujący problem… Myślę, że w projektowaniu i sztuce, mając 30 lat, wciąż jest się młodym. W przeciwieństwie do muzyków, w sztukach wizualnych większość twórców osiąga dojrzałość w wieku 30–35 lat. Nie ma prawie żadnych przykładów syndromu LeAnn Rhymes3 – wiesz, śpiewasz jak jedenastoletnia Patsy Kline. Właśnie skończyłem 37 lat i do momentu podjęcia pracy w Cranbrook byłem postrzegany jako młody. Teraz myślę, że jestem stary. A jeśli chodzi o zmiany, oczywiście chciałbym wierzyć, że dokona ich kilku moich ostatnich dyplomantów. Kto? W sztuce zawsze jest czarny koń. Często powtarzam, że na określonym poziomie – licencjat itp. – prawie każdy jest zdolny do zrobienia czegoś interesującego. Problemy pojawiają się w prawdziwej pracy. Ale głęboko wierzę, że Wydział opuszczą prawdziwe tygrysy.

Ostatnie pytanie: jak robisz swoje Cincinnati chili?
Składniki to spaghetti, przyprawione mięso… to najtrudniejsze – mimo że dorastałem w Cincinnati, ciągle nie znam właściwego przepisu. Najlepszą restauracją serwującą chili jest Skyline. Trzymają swój tajemniczy przepis pod kluczem, ale wszyscy wiedzą, że to ma coś wspólnego z czekoladą. Dalej: czerwona fasolka, posiekana biała cebula, garść startego sera cheddar. Dodać dwie kropelki tabasco.

Tytuł i przypisy pochodzą od redakcji
Tłumaczenie Ewa & Mike Hearfield

 

 


Elliott Peter Earls ukończył Cranbrook Academy of Art w 1995 roku. W tym samym roku tworzy Apollo Program (theapolloprogram.com). Zwolniony z Deharak and Poulin Associates (1989) oraz z Elektra Records (1995) „za ogólną niekompetencję”. Wśród jego klientów znajdują się m.in. Nonesuch Records, The Cartoon Network, The Voyager Company. Był profesorem wizytującym w Maine College of Art, Eastern Michigan University, University of North Carolina oraz w benettonowskiej szkole kreatywności Fabrica. W roku 1999 otrzymał „Emerging Artist Grant” przyznany przez Wooster Group. W roku 2002 odbyła się premiera jego filmu Catfish. Od roku 2001 kieruje Wydziałem 2D Cranbrook Academy of Art.

 

1. Paul Rand (1914–1996) – jedna z najbardziej znaczących postaci amerykańskiego projektowania graficznego. Projektant, konsultant, twórca systemów identyfikacji m.in. dla IBM i Westinghouse. Jego twórczość charakteryzowała prostota, dowcip i racjonalne podejście do rozwiązywanych problemów.
2. LeAnn Rhymes jest odnoszącą sukcesy piosenkarką pop-country.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj