Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 46 (I/2013) kwartalnika 2+3D

Ilustracje

Biblioteka projektanta

Dizajn dla realnego świata

23 września 2016


Victor Papanek
Dizajn dla realnego świata

Recto Verso, Łódź 2012, tłumaczenie Joanna Holzman, 22 × 14 cm, 360 stron, oprawa miękka, cena 59 zł, ISBN 978-83-930270-0-2


Publikacja wydawnictwa Recto Verso to tłumaczenie drugiej edycji, zweryfikowanej przez autora w 1984 roku. Victor Papanek – jako projektant i dydaktyk zauważa, że w owym czasie, wśród literatury poświęconej wzornictwu, było mnóstwo książek typu „jak to się robi”, podających gotowe przepisy na projektowanie, spłycających ważne problemy, a nie sięgających do kontekstów społecznych, gospodarczych czy politycznych dizajnu (czy dziś jest o wiele lepiej?). Wśród setek książek nie znalazł takiej, którą chciałby ponownie przeczytać czy z czystym sumieniem podarować swoim studentom lub kolegom po fachu. Postanowił zatem, że sam ją napisze. Zaczyna od słów: „Istnieją co prawda dziedziny działalności bardziej szkodliwe niż wzornictwo przemysłowe, ale jest ich bardzo niewiele”. Tak powstała książka, która nie zostawia czytelnika obojętnym. Można polemizować ze stawianymi w niej tezami, można się zachwycić celnością niektórych spostrzeżeń lub oburzyć się radykalnym osądem niektórych dziedzin projektowania. Ale to książka, którą trzeba przeczytać.

Otwórzmy jakiekolwiek współczesne opracowanie poświęcone problemom wzornictwa. Odnajdziemy w nim takie idee, jak „projektowanie uniwersalne”, „projektowanie zrównoważone” czy open design. Te wszystkie zagadnienia – obecnie podnoszone przez ważnych prelegentów na konferencjach i sympozjach – znajdziemy w napisanej ponad 40 lat temu książce Papanka. Ta pozycja powinna być w kanonie lektur obowiązkowych dla studentów projektowania, jednak „dorośli” projektanci też nie powinni jej lekceważyć. W przypadku studentów buduje ona świadomość, wskazuje na spektrum niezależnych postaw, uświadamia, że bycie projektantem wzornictwa to swoista misja i polega ona na czymś innym niż tylko na służbie w szeregach marketingu. Autor od pierwszych stron podkreśla, że zawód projektanta to właściwie coś więcej niż profesja – to światopogląd, odpowiedzialność moralna i społeczna. Na profesjonalnych projektantów rutynowo traktujących zawód słowa Papanka mogą podziałać jak zimny prysznic, orzeźwienie czy przebudzenie. Może ten prysznic jest trochę przydługi i „prysznicowany” czytelnik zaczyna przyzwyczajać się do temperatury, zwłaszcza w drugiej części książki, gdzie wiele myśli już się powtarza. Autor celowo przyjął taką metodę, o czym wspomina w końcowym rozdziale.

Lektura jest nasycona ideami i nie sposób tu wspomnieć o wszystkim. Otwórzmy jednak książkę i wybierzmy kilka ciekawych zagadnień. Oprócz wartościowych wstępów do pierwszego i drugiego wydania, które pozwalają lepiej zrozumieć intencje autora, książka składa się z dwóch zasadniczych części: Jak jest?Jak mogłoby być?

Pierwsza część książki, a zwłaszcza jej pierwszy rozdział, jest cenną analizą projektowania oraz zapoznaniem czytelnika z autorskim poglądem na dizajn. Na szczególną uwagę zasługuje „definicja kompleksu aspektów funkcji”. Papanek prezentuje i omawia sześć aspektów funkcji, podejmując dyskusję z odwiecznym pozornym dylematem: form follows function czy function follows form. W tej części pojawia się ostra krytyka rzeczywistości. Autor piętnuje mechanizmy marketingowe i uzależnionych od nich decydentów oraz projektantów spełniających zachcianki „rynku” i tworzących sztuczne potrzeby.

Podaje też liczne przykłady wciskanych klientom „dizajnerskich” przedmiotów – od gadżetów na granicy absurdu, po surową krytykę oferty amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego. Dostaje się także ówczesnej sztuce konceptualnej, choć ta krytykowana jest z lekką ironią.

W pierwszej części książki znajdziemy refleksje na temat używania rzeczy, ich trwałości i wartości. Papanek obnaża mechanizmy pozorowania walorów użytkowych dla podniesienia ceny produktu; robi to na przykładzie słynnego rzutnika Carousel firmy Kodak. Wskazuje też, jak niewielkim kosztem można modyfikować przedmioty, tak by zyskiwały prawdziwą wartość użytkową, i podaje przykłady dobrych, jego zdaniem, produktów. Porusza także swój ulubiony temat: alternatywnych, efektywnych środków transportu, do których zalicza zapomniane sterowce.

Czytając pierwsze rozdziały, zawierające surową ocenę pracy zawodowo‑zarobkowej projektantów, zastanawiałem się, jak ma się ona do rzeczywistości. Mimo wszystkich ideowych aspektów projektowanie jest dla wielu profesją, z której się utrzymują. Autor wychodzi z ciekawą propozycją, jak „odpokutować” za grzechy projektowe popełniane przy uprawianiu zawodu. Inspiracją jest fińskie słowo kymmenykset, które można tłumaczyć jako „dziesięcinę”. Papanek proponuje mianowicie, by każdy projektant świadomy istnienia realnego świata poświęcał 10 procent swoich pomysłów i talentu na rzecz tej części ludzkości, która ma rzeczywiste potrzeby, przemilczane przez świat korporacji, reklamy i marketingu. Zachęcając do angażowania się w sprawy ważne dla realnego świata, sam wykazuje przy tym realizm i zdaje sobie sprawę z tego, że całe wzornictwo nie przestawi się na projektowanie społeczne, odpowiedzialne, zrównoważone. Ma jednak nadzieję, że na rynek zostanie wprowadzona pewna ilość „dóbr inteligentnie zaprojektowanych” – tak by spełniały oczekiwania realnego świata. Autor podaje przy tym sposoby i podrzuca pomysły, jak to robić. To jedne z kluczowych myśli w całej książce, bo potrafią dotrzeć do projektanckiego sumienia.

Rozdział drugi, Jak mogłoby być?, rozpoczyna się od słów: „Najważniejszą umiejętnością, którą projektant może wnieść do swojej pracy, jest zdolność rozpoznawania, wyodrębniania, definiowania i rozwiązywania problemów”. Papanek zajmuje się tu problemami związanymi z kreatywnością. Najpierw wyszydza wszędobylską „kreatywność” (skąd my to znamy?), słowo wytrych, którego nadużywanie prowadzi do tak absurdalnych zestawień jak Kreatywny grill – tytuł artykułu z pisma poradniczego.

Autor zastanawia się, na czym polega właściwa kreatywność i co ją blokuje. Wymienia pozorne ograniczenia, którym jednak podlegają projektanci – nazywa je blokadami – i wyodrębnia pola, na których występują, a następnie podaje metody kruszenia tych blokad. Innym ważnym zagadnieniem w tej części książki są mity dizajnu, w które wierzą często sami projektanci, a które prowadzą do małowartościowych projektów. Papanek wylicza pięć takich mitów i przeciwstawia je sześciu dziedzinom, które uznał za służące realnemu światu. Dzisiaj z pewnością można dodać do nich kolejne. Minęło ponad ćwierć wieku i pojawiły się nowe potrzeby realnego świata. Jakie? To już zostawię wyobraźni i wrażliwości czytelnika, które książka zapewne pobudzi. Dalej wymienię już tylko niektóre ciekawe zagadnienia z tego rozdziału: bionika i zwrócenie uwagi na inspiracje, których dostarcza natura; projektant w roli ogniwa łączącego fachowców z różnych dziedzin – projektowanie zintegrowane – praca w interdyscyplinarnych zespołach projektowych; eksperyment i jego wartość w dydaktyce; krytyka systemu nauczania polegającego na wąskiej specjalizacji; propozycje nowych form kształcenia projektantów – niektóre na pograniczu utopii.

Na szczególną uwagę zasługuje w książce bibliografia, podzielona według zagadnień, do których należą m.in.: Dizajn a przyszłość, Dizajn a środowisko, Kultura popularna i presja społeczna a dizajn. Jest to naprawdę bardzo cenny wykaz literatury, głównie anglojęzycznej, choć obejmuje też kilka polskich tytułów.

Czytając książkę Papanka, tak jak niegdyś przy lekturze Tofflera, odnosiłem wrażenie przesunięcia cywilizacyjnego pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a naszą częścią Europy. Oceniam je na jakieś 30 lat. Ważne problemy społeczne Ameryki były wówczas dla nas mało zrozumiałe – teraz są naszym udziałem. Dotyczy to głównie panoszenia się korporacji i supermarketów, rozluźnienia więzi społecznych, ich nietrwałości, dynamicznie W całej książce dominuje wartki, cięty, niepozbawiony ironicznego humoru, a czasem bezkompromisowy język, nazywanie rzeczy po imieniu, bez nadmiernej poprawności. Papanek nie waha się nazwać czegoś idiotyzmem, błazeństwem czy po prostu głupotą. Mnie rozczulił wyznaniem, że jest kolekcjonerem „idiotyzmów wymyślanych przez […] kolegów projektantów”, których przykłady z lubością przytacza. Dizajn dla realnego świata nie jest lekturą tylko dla „zawodowców”, porusza sporo ważnych kwestii dotyczących każdego. Te zagadnienia to posiadanie przedmiotów i umiejętność dysponowania nimi, uleganie marketingowym sztuczkom, blichtrowi opakowań czy wreszcie uwrażliwienie na problemy społeczne. Powtarzam: to książka, którą trzeba przeczytać. Zapewniam, że będzie o czym dyskutować. zmieniającego się rynku pracy. Zastanawiające jest to, jak dokładnie powtarzamy błędy dojrzałych już systemów rynkowych i jak bardzo dajemy się nabierać na te same chwyty czy słówka. Mimo wszystko jednak, pod niektórymi względami nie doganiamy Ameryki. Dość zabawnie czyta się fragmenty, z których wynika, że pracę w dużych koncernach czy korporacjach młodzi projektanci po studiach znajdą zawsze i bez problemu. To „utrapienie” chyba jeszcze do nas nie dotarło, bo praca dla młodego projektanta (choćby w korporacji) to w naszym kraju wciąż nobilitacja.

Znaczny dystans czasowy od napisania książki nie umniejsza satysfakcji z lektury. Właściwie staje się on wartością dodaną, poza intencją autora. Czytelnik może podjąć z nim grę, może zadawać sobie pytania, czy problemy, które porusza, są wciąż aktualne, a może nawet jeszcze ważniejsze? Co zmieniło się przez ten czas w projektowaniu? Dokąd zmierza ciągła technicyzacja i przyspieszanie tempa życia? Jak można obecnie wykorzystać sugestie autora i czy filozofia „zrób to sam” może być efektywna przy wykorzystaniu cyfrowych technologii pozwalających na natychmiastową weryfikację modelową?

Wiemy, jak wygląda przyszłość, o której on pisał. A jaka będzie za 30 lat? Jaki jest nasz świat realny? Gdzie przebiega jego granica i w którym momencie odpływamy do świata marketingowych baśni, dając się uwieść jego kłamstwom?

Papankowi można pozazdrościć przekonania o słuszności i wartości własnej pracy. Z mnóstwa barwnych dygresji często wplatanych w tekst, bije autentyczne zadowolenie, że ktoś zainteresował się tym, co autor napisał albo zaprojektował. Jego punkt widzenia może trochę peszyć, kiedy to nadmienia mimochodem o kilkunastu miejscach na świecie, gdzie mieszkał i pracował, obserwując realny świat: wśród Eskimosów, Indian Navaho, na Bali, w Japonii, Finlandii, Szwecji i wielu innych krajach. Można zatem zaufać jego relacjom dotyczącym potrzeb mieszkańców dość egzotycznych rejonów świata.

W całej książce dominuje wartki, cięty, niepozbawiony ironicznego humoru, a czasem bezkompromisowy język, nazywanie rzeczy po imieniu, bez nadmiernej poprawności. Papanek nie waha się nazwać czegoś idiotyzmem, błazeństwem czy po prostu głupotą. Mnie rozczulił wyznaniem, że jest kolekcjonerem „idiotyzmów wymyślanych przez […] kolegów projektantów”, których przykłady z lubością przytacza.

Dizajn dla realnego świata nie jest lekturą tylko dla „zawodowców”, porusza sporo ważnych kwestii dotyczących każdego. Te zagadnienia to posiadanie przedmiotów i umiejętność dysponowania nimi, uleganie marketingowym sztuczkom, blichtrowi opakowań czy wreszcie uwrażliwienie na problemy społeczne. Powtarzam: to książka, którą trzeba przeczytać. Zapewniam, że będzie o czym dyskutować.

Piotr Mikołajczak


Szukaj nas na Facebooku

Szukaj