O autorze

Katarzyna Rzehak

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 9 (IV/2003) kwartalnika 2+3D

Eksperyment

Dobra marka Westermarka

Katarzyna Rzehak, 26 września 2012

Artykuł archiwalny

Jarosław Westermark, jeden z najciekawszych polskich projektantów biżuterii i form złotniczych. Absolwent matematyki na Uniwersytecie Warszawskim. Warsztatu złotniczego uczył się sam, uprawnienia artysty uzyskał w 1983 roku. Jego nazwisko jest w środowisku projektantów biżuterii synonimem najwyższej precyzji, tak  na poziomie koncepcji, jak i wykonania. Prace Westermarka zrywają z potocznym rozumieniem biżuterii jako galanteryjnej ozdoby. Są to suwerenne formy rzeźbiarskie przeznaczone do oglądania ze wszystkich stron. Do niedawna kojarzono go z zimną, geometryzującą stylistyką. Ostatnio poszukuje nowych rozwiązań, inspirując się organicznymi kształtami bursztynu i naturalnych kamieni.
Każdy, kto zna biżuterię Jarosława Westermarka sprzed kilku lat, nie rozpozna go w tym, co robi ostatnio. Mistrz zimnych, abstrakcyjnych form wykonywanych z najdroższych metali i kamieni najwyższej klasy – zmienił kierunek. Wszystko zaczęło się od próby podejścia do najbardziej skompromitowanego tworzywa, jakim dla polskich złotników jest bursztyn. Miękki, kruchy, obarczony fatalną przeszłością „pamiątki znad Bałtyku”, okazał się dla Westermarka wyzwaniem. W 1999 roku artysta wykonał zestaw czterech pierścionków nagrodzony Grand Prix w konkursie towarzyszącym gdańskim targom bursztynu Amberif. Dokonał przy tym „niemożliwego”: zestawił bursztyn z brylantami i oprawił całość w 18-karatowe palladowe złoto. Bursztyn potraktował jak kamień bez złych skojarzeń. Połączył naturalne, chropowate powierzchnie bryłek z płaszczyznami przyciętymi. To właśnie gładkie, jakby plastikowe gładzie i ostre krawędzie nadały bursztynowi nowoczesny wygląd.  Ale w swoich kolejnych poszukiwaniach poszedł dalej. Postanowił wykorzystać bursztyn nie jako wypełnienie, czyli materiał dekoracyjny w obrębie złotych czy srebrnych ozdób, ale jako tworzywo konstrukcyjne.

Pierścionek „Kluba”, bursztyn naturalny, 18-karatowe złoto, 2001

Pierścionek „Kluba”, bursztyn naturalny, 18-karatowe złoto, 2001

Pierścionek „Kluba”, bursztyn naturalny, 18-karatowe złoto, 2001

Przykładem nowego użycia bursztynu jest pierścionek Kluba, nazwany tak przez skojarzenie jego kształtu ze średniowiecznym narzędziem tortur. Kluba to podłużna bryłka bursztynu przecięta wzdłuż na dwa kawałki i z powrotem połączona rurkami ze złota. W ten sposób artysta sam wyznaczył sobie nową drogę: naturalna forma bursztynu jest decydująca w koncepcji pracy. To ona sugeruje funkcję, a rolą artysty  jest tylko odpowiednie jej odczytanie i doprecyzowanie. Dotyczy to także naszyjnika Serce, złożonego z dwóch niezależnych elementów: sporej, prawie stugramowej bryłki bursztynu w kształcie serca i giętkiego drucika z czystego srebra. Serduszko nie ma dziurki ani pętelki, trzyma się przy szyi tylko dzięki sprężystości metalowego drutu przebiegającego przez specjalnie wyrobione w bryłce zagłębienie. Nadając formę bursztynowi, Westermark przeprowadził „operację oszczędzającą”. Zdjął jak najmniej tworzywa, wykorzystując naturalną sercowatą formę bryłki.

Naszyjnik „Serce”, bursztyn naturalny, czyste srebro, 2002, wyróżnienie na wystawie Elektronos „Symbole miłości”, 2003

Naszyjnik „Serce”, bursztyn naturalny, czyste srebro, 2002, wyróżnienie na wystawie Elektronos „Symbole miłości”, 2003

Naszyjnik „Serce”, bursztyn naturalny, czyste srebro, 2002, wyróżnienie na wystawie Elektronos „Symbole miłości”, 2003

Takie odczytywanie organicznych walorów materiałów i wyprowadzanie z nich form widać także w zestawie pierścionków z bursztynu i złota. Westermark próbuje dowieść tą pracą bliskości złota, najbardziej pierwotnego i naturalnego z metali, oraz bursztynu, pochodzącego z żywicy drzewnej. Ich związek widzi nie tylko w kolorze, ale przede wszystkim w naturalnej skłonności do tworzenia form miękkich i płynnych. Dlatego rezygnuje z tradycyjnych sposobów oprawiania kamienia. Zamiast wpasowywać bursztyn w sztywną obrączkę, tworzy elastyczny splot złotych drucików utrzymujący przedziurawione bryłki żywicy tak, jak nici trzymają przyszyty guzik. Całość jest konsekwentna: miękko oszlifowane bryłki ze śladami pierwotnej faktury mają ten sam płynny charakter, co złote sploty.
Organiczne elementy w twórczości Westermarka to także cykl biżuterii „betonowej”. Artysta wykorzystuje w niej wynaleziony przez siebie spiek złota o chropowatej fakturze i srebrzystym kolorze. Używa go do wierzchnich części pierścionków czy kolczyków, kontrastujących z wystającą spod spodu gładką „podszewką” z czystego złota. Daje to efekty przypominające biżuterię secesyjną, operującą zaskakującymi połączeniami faktur minerałów i szkieł. Podobnie jak w secesji, artysta tylko do pewnego stopnia panuje tu nad ostatecznym kształtem pracy: spiek może przybrać niespodziewaną formę. Westermark akceptuje ten margines przypadku, gotów dopasować resztę pracy do zadanej w ten sposób formy. 

Pierścionek „Nike”, 24-karatowe złoto białe palladowe, brylant 
(0,2 ct), 2001

Pierścionek „Nike”, 24-karatowe złoto białe palladowe, brylant (0,2 ct), 2001

Pierścionek „Nike”, 24-karatowe złoto białe palladowe, brylant 
(0,2 ct), 2001

Na przypadek nie ma miejsca w nagrodzonych na międzynarodowym konkursie Facet Award „świetlnych konstrukcjach” ze srebra i cyrkonii. W tych wielopoziomowych, miniaturowych rzeźbach kamienie umieszczone są na zewnątrz i wewnątrz formy. Inaczej niż tradycyjne oczko w pierścionku, które powinno być od razu widoczne, kamienie w pierścionkach Westermarka sygnalizują swoją obecność błyskami z głębszych warstw konstrukcji i prześwietlając się wzajemnie, zwielokrotniają efekt rozjarzenia.

Pierścionek „Signity 2”, srebro 925, cyrkonie, syntetyczne rubiny  i akwamaryny, 2001

Pierścionek „Signity 2”, srebro 925, cyrkonie, syntetyczne rubiny i akwamaryny, 2001

Pierścionek „Signity 2”, srebro 925, cyrkonie, syntetyczne rubiny  i akwamaryny, 2001

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj