Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 8 (III/2003) kwartalnika 2+3D

Ilustracje

Produkt

Epoka aluminium

21 września 2012

Artykuł archiwalny

W waszyngtońskim National Museum of American History, między sztuczną szczęką prezydenta George’a Waszyngtona i pierwszym modelem Forda T z 1908 roku, rozciąga się przestrzeń wypełniona przedmiotami o najróżniejszych funkcjach i kształtach. Jedyne, co je łączy, to materiał – jest nim aluminium. Zebrane tam obiekty zgromadzono według tej samej zasady, co narzędzia i broń z epoki kamienia łupanego czy brązu. Daje to zaskakujący efekt. Ekspozycja aluminiowych przedmiotów w waszyngtońskim muzeum przypomina prehistoryczny skarb.

Aluminium odkrył w roku 1807 angielski fizyk Humphrey Davy i on też nadał mu nazwę, choć nie potrafił uzyskać jego metalicznej formy. W skali laboratoryjnej osiągnął to dopiero inny naukowiec, Hans Christian Ørsted w roku 1825. Zaprezentowane na paryskiej Wystawie Światowej w roku 1855 aluminium było początkowo materiałem tak unikatowym i cennym, że drzwi wykonane z niego dla Napoleona III uznano za jeden z najdroższych przedmiotów na świecie.

Ostrzałka do noży, producent: Slip-Clara, lata 30., fot. Michał Korta

Ostrzałka do noży, producent: Slip-Clara, lata 30., fot. Michał Korta

Ostrzałka do noży, producent: Slip-Clara, lata 30., fot. Michał Korta


Do przemysłowej produkcji nowy metal wszedł jednak dopiero trzydzieści lat później, gdy rozpowszechniła się energia elektryczna niezbędna do jego wytwarzania. Elektrolityczną metodę pozyskiwania go z tlenku glinu opracowali niezależnie w roku 1886 Amerykanin, Charles Martin Hall i Francuz, Paul Louis Toussaint Héroult.

Józef Gosławski (rewers), Wojciech Jarzębowski (awers), moneta pięciozłotowa, 1958

Józef Gosławski (rewers), Wojciech Jarzębowski (awers), moneta pięciozłotowa, 1958

Józef Gosławski (rewers), Wojciech Jarzębowski (awers), moneta pięciozłotowa, 1958

W wieku XX aluminium okazało się jednym z najważniejszych surowców, tym bardziej że koszty jego wytwarzania nieustannie spadały. Szczególnie przyczyniła się do tego II wojna światowa, gdy wymogi przemysłu lotniczego wymusiły wzrost jego produkcji, która później z łatwością zaspokajała również potrzeby cywilne związane z rozwojem lotnictwa pasażerskiego, przemysłu chemicznego i elektrotechnicznego oraz produkcją wyrobów codziennego użytku. W pewnym momencie aluminium stało się materiałem tak pospolitym, że zaczęto traktować je z lekką pogardą, niejednokrotnie wręcz ukrywając je pod warstwą lakieru. W latach siedemdziesiątych sądzono, że epoka aluminium dobiega końca. Krytykowano energochłonną i szkodliwą dla środowiska metodę jego produkcji, a zarazem w wielu dziedzinach pojawiła się dlań konkurencja w postaci coraz lepszych tworzyw sztucznych. Z rynku zaczęły znikać aluminiowe garnki, klamki i monety, a pojawiło się kolekcjonerstwo. A jednak aluminium powróciło do łask. Zadbano o ekologię, pojawiły się nowe stopy trudne do zastąpienia plastikiem czy innymi metalami. Znaleziono nowe zastosowania – od lekkich konstrukcji budowlanych, przez meble do urządzeń sportowych i turystycznych. Aluminium zaczęto kojarzyć ze stylistyką hi-tech i wysoką jakością wyrobów.

Od pojawienia się aluminium jego właściwości budziły wśród ludzi podziw i zdumienie. Dotyczyło to zwłaszcza lekkości, cechy najłatwiej odróżniającej je od innych powszechnie stosowanych metali. Dziewiętnastowiecznym wizjonerom odkrycie aluminium pozwalało marzyć o metalach jeszcze lżejszych, których odpowiednie zastosowanie przyniosłoby szczęście całej ludzkości. Bohaterowie Lalki Bolesława Prusa rozprawiają o metalach lekkich jak bibułka i o latających machinach, które przyniosą kres granicom i wojnom, a ludzkości – szczęście. Prus pisał tę powieść w latach 1887–1888, ćwierć wieku przed pierwszym lotem braci Wright, a rok po rozpoczęciu we Francji przemysłowej produkcji aluminium. Jedyny raz ten trzeźwy realista dał się ponieść fantazji, dla której inspiracją było najprawdopodobniej właśnie aluminium. Historia, jak zwykle, z marzeń tych zrobiła parodię. Z pewnością latające machiny z lekkich metali przyczyniły się w jakiś sposób do globalizacji i umożliwiły wprowadzenie pax americana, ale ludzkość nie stała się przez to szczęśliwsza.

Ale niewielki ciężar właściwości to tylko jedna z wielu wspaniałych własności nowego metalu, który okazał się plastyczny, łatwy w obróbce, odporny na korozję, a ponadto był doskonałym przewodnikiem prądu i ciepła. Oczywiście, aluminium miało swoje wady, ale wiele z nich wyeliminowano stosując stopy, przede wszystkim z magnezem, miedzią, manganem, krzemem i cynkiem. W zależności od potrzeb otrzymywano materiał, którego wytrzymałość czy temperatura topnienia przekraczały kilkakrotnie analogiczne właściwości wyjściowego metalu. Aluminium sprawdziło się też świetnie w różnych procesach technologicznych. Można je odlewać, skrawać, kuć, walcować czy prasować łatwiej niż wiele innych metali. Doskonale nadaje się też do wtórnego przerobu. Spawanie, jeszcze niedawno dość kłopotliwe, dziś jest technologią przemysłową, podobnie jak klejenie aluminiowych elementów. Najpoważniejszą wadą aluminium wydaje się nadal wysoki koszt, zwłaszcza w stosunku do ceny stali, którą w wielu wyrobach mogłoby z powodzeniem zastąpić. Pomimo to liczba zastosowań aluminium stale rośnie i po 120 latach od uruchomienia produkcji materiał ten ciągle ukazuje nam nowe możliwości.

Projektanci odkryli aluminium na przełomie XIX  i XX wieku i, co charakterystyczne dla ówczesnego wzornictwa, dostrzegli przede wszystkim jego walory dekoracyjne. Otto Wagner użył go do okuć mebli, które zaprojektował w roku 1905 do wnętrz Pocztowej Kasy Oszczędności w Wiedniu. Okucia te niewiele różniły się od stosowanych wówczas detali mosiężnych, były jednak symbolem technologicznej nowoczesności. Dekoracyjne możliwości aluminium wykorzystywano zresztą przez cały wiek XX, przede wszystkim jednak w nurtach o charakterze artystycznym, takich jak art déco czy postmodernizm. Projektanci związani z modernizmem zwrócili uwagę przede wszystkim na te konstrukcyjne cechy aluminium, które sprzyjały masowej produkcji, co zresztą nie kłóciło się wcale z podkreślaniem jego atrakcyjnej faktury czy barwy. Już około roku 1914 w kręgu niemieckiej organizacji Deutscher Werkbund pojawiły się aluminiowe przedmioty codziennego użytku, takie jak garnki, durszlaki i chochle. Podkreślano ich znakomite cechy użytkowe oraz prostą formę. W latach dwudziestych materiał ten zaczęto stosować w zmechanizowanych artykułach gospodarstwa domowego. Amerykańska firma Hoover wprowadziła aluminium do obudowy swych odkurzaczy już w roku 1916. Słynny model One Fifty, zaprojektowany w roku 1933 przez Henry’ego Dreyfussa łączył aluminium z magnezem i bakelitem. Edouard-Wilfrid Buquet  w roku 1925 i Karl Trabert w 1934 użyli tego metalu do produkcji lamp, które weszły do kanonu wzornictwa  XX wieku. Szczególne znaczenie dla kariery aluminium miały lata trzydzieste, gdy zastosowano je na dużą skalę w przemyśle lotniczym. Modny styl aerodynamiczny, który cechował wówczas wiele produktów, doskonale wykorzystywał plastyczne właściwości aluminium. Po II wojnie światowej trudno już było znaleźć  bardziej złożone wyroby przemysłowe, w których aluminium by nie występowało.

Interesująco przedstawia się też użycie tego metalu w meblarstwie, gdzie nie pojawiał się wprawdzie zbyt często, za to zwykle w pracach wybitnych projektantów. W 1928 roku El Lissitzky zastosował aluminiową konstrukcję w fotelu zaprojektowanym  na wystawę w Kolonii. Nie był to jednak mebel przeznaczony do masowej produkcji. Dopiero w latach trzydziestych takie krzesła i fotele dla szwajcarskiej firmy Wohnbedarf zaprojektował Marcel Breuer. W tym samym czasie problem ten podejmowali także Hans Coray i Gerrit Rietveld. We wszystkich tych projektach korzystano z giętej blachy aluminiowej, a w meblach Breuera także z płaskowników. Elementy łączone były nitami.

W czasie wojny aluminium, jako materiał strategiczny, wykorzystywane było tylko do celów militarnych. Jego produkcja wzrosła i po roku 1945 w niektórych krajach metal ten okazał się bardziej dostępny niż inne tworzywa. Tak było w Anglii, gdzie w latach czterdziestych reglamentowano drewno i gdzie Ernest Race zaprojektował krzesło BA, które miało być produkowane z odpadów z przemysłu lotniczego. Najciekawsze konstrukcje powstawały jednak w USA. Najlepsi tamtejsi projektanci – Charles i Ray Eamesowie, Eero Saarinen oraz George Nelson – zastosowali do swych mebli stopy odlewane wtryskowo. Tak jak w latach trzydziestych gięta aluminiowa blacha doskonale spełniała wymagania stylu aerodynamicznego, tak nowe technologie okazały się świetnie dostosowane do modnej w latach pięćdziesiątych formy organicznej.

Jak już wspomniano, w latach siedemdziesiątych zainteresowanie aluminium nieco spadło. Jednak pod koniec XX wieku projektanci mebli ponownie zwrócili nań uwagę, przede wszystkim z powodu możliwości, jakie stworzyły nowe, doskonalsze stopy. Alberto  Meda, Ron Arad, Ross Lovegrove i Philippe Starck potrafili je wykorzystać w oryginalnych rozwiązaniach tradycyjnych tematów. Z pewnością sprzyjał temu nawrót popularności form organicznych, ale wiele projektów utrzymanych było również w stylistyce  hi-tech.

Philippe Starck, imbryk „Hot Berta”, 1990-1991, fot. Michał Korta

Philippe Starck, imbryk „Hot Berta”, 1990-1991, fot. Michał Korta

Philippe Starck, imbryk „Hot Berta”, 1990-1991, fot. Michał Korta


Ostatni zwrot ku aluminium i jego stopom jest jednak zjawiskiem znacznie szerszym. Obok racjonalnej sfery konstrukcji, produkcji i ekonomii obejmuje także takie zjawiska, jak symbole, snobizmy oraz fascynacje najnowszymi osiągnięciami nauki i technologii. Metalizowany srebrny lakier upodabnia samochody do kosmicznych pojazdów, aluminiowe felgi mają świadczyć o rajdowych umiejętnościach kierowcy, jeden z ostatnich laptopów Macintosha otrzymał obudowę z tego metalu. Co więcej, plastikowe gadżety pokrywa się imitującym aluminium lakierem. Sto lat od pojawienia się tego metalu w świecie wzornictwa, nadal jest on symbolem nowoczesności.

Komputer „Power Mac G5”, producent: Apple, 2003, fot. dzięki uprzejmości firmy Apple

Komputer „Power Mac G5”, producent: Apple, 2003, fot. dzięki uprzejmości firmy Apple

Komputer „Power Mac G5”, producent: Apple, 2003, fot. dzięki uprzejmości firmy Apple

Również  w Polsce wzrasta zainteresowanie aluminium i jego stopami. Jeszcze kilkanaście lat temu kojarzyło się ono z byle jakimi sztućcami w barach mlecznych, tandetnie wyglądającymi monetami i tzw. parzymordką, aluminiowym kubeczkiem, nieodzownym wyposażeniem każdego turysty. Dzisiaj postrzegamy ten metal jako nowoczesny, elegancki, będący symbolem lekkości konstrukcji i precyzji wykonania. Charakterystyczne, że w naszym kraju najbardziej widoczne jest zastosowanie aluminium nie w formie gotowych produktów, lecz jako profili aluminiowych, których głównym producentem jest Hydro Aluminium Chrzanów. Firma ta zorganizowała w czerwcu br. w Krakowie Forum Projektantów, na którym ogłoszony został konkurs na produkt z zastosowaniem profili aluminiowych. Hydro Aluminium chce również wprowadzić na wydziałach projektowych ASP cykl wykładów przedstawiających możliwości, jakie stwarza aluminium i jego stopy. Być może, Epoka aluminium dopiero teraz  naprawdę się zaczyna.

Komentarze

  • Herbie
    21 września 2012
    zgłoś do moderacji
    Autorem awersu monety 5zł był Wojciech Jastrzębowski.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj