O autorze

Guillaume Frauly

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 8 (III/2003) kwartalnika 2+3D

Typografia

Format Emigre

Guillaume Frauly, 19 września 2012

Artykuł archiwalny

 

Listopad 2002. Podczas Miesiąca Grafiki w Échirolles na południu Francji odkrywam wystawę „Emigre” zorganizowaną przez grafika Michela Bouveta, a prezentowaną w ramach retrospektywy „East Coast, West Coast”. Na ścianach znaki, strony, kolorowe i czarno-białe, eklektyczne, zaskakujące. Wśród zwiedzających przeważają studenci – zafascynowani tak jak ja. Jako miłośnik prasy od razu z satysfakcją odkrywam pierwszy egzemplarz „Emigre” z 1984 roku. Założyciele pisma, Zuzana Ličko i Rudy VanderLans są nieobecni, ale myślę, że doceniliby widok tego zaintrygowanego tłumu. „Emigre” rzeczywiście otacza mit. Jak to się stało, że ten ręcznie zrobiony magazyn, z jednym lub dwoma kolorami, wydawany początkowo zaledwie w kilkuset egzemplarzach mógł skupić tylu światowej rangi grafików i wpłynąć na całe roczniki studentów? Powróćmy do historii pary założycieli, którzy potrafili stymulować środowisko własnym sposobem widzenia znaków.

Zuzana Ličko i Rudy VanderLans

Zuzana Ličko i Rudy VanderLans

Zuzana Ličko i Rudy VanderLans

Dzięki pozycji, jaką wypracował sobie w ciągu 20 lat, magazyn „Emigre” był dla typografów swoistym punktem odniesienia. W części najważniejszych rankingów poświęconych literze zajmuje niezmiennie czołowe lokaty. Wszystko zaczęło się na początku lat osiemdziesiątych od spotkania Zuzany Ličko i Rudy’ego VanderLansa w Berkeley w Kalifornii.

Ličko pochodzi z Czechosłowacji. Urodzona w 1961 roku w Bratysławie, w wieku siedmiu lat emigruje z rodziną do Stanów Zjednoczonych. Po dwóch latach studiów na Wydziale Architektury Uniwersytetu w Berkeley jej zainteresowania zwracają się w stronę komunikacji wizualnej i – poprzez czasopisma i specjalistyczne książki – odkrywa liternictwo. Zaczyna również eksperymentować ze zdjęciami kopiowanymi na pierwszych kolorowych drukarkach Rank Xerox. Decydujące okaże się połączenie tych doświadczeń, mimo że komputer, jakim mogła się wówczas posłużyć, był narzędziem stosunkowo prymitywnym.

W tym samym czasie Rudy VanderLans, pasjonat typografii, pracuje jako grafik w „San Francisco Chronicle”. Urodzony w 1955 roku w Hadze, studiował na tamtejszej Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych i rozwijał swoje zainteresowania łamiąc strony magazynu typograficznego „U&lc” [Upper case and lower case – przyp. red.], wydawanego przez International Typeface Corporation, którego założycielem, redaktorem oraz dyrektorem artystycznym był Herb Lubalin. Później poznaje prace Miltona Glasera z prestiżowego Pushpin Studio, który na równi z Seymourem Chwastem zasłużył się dla rozwoju amerykańskiej ilustracji. Jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Po kilku latach spędzonych w studiach holenderskich (Total Design z Wimem Crouwelem, oraz Tel Design) postanawia oddać się całkowicie fotografii i w 1981 roku przyjeżdża na dalsze studia do Berkeley.

„Emigre” nr 53, 2000

„Emigre” nr 53, 2000

„Emigre” nr 53, 2000

Zuzana Ličko i Rudy VanderLans pobierają się dwa lata później. Zuzana pracuje jako niezależny projektant grafik. Rudy uczestniczy w wystawie „Dutch Artists on the West Coast” (Holenderscy artyści na Zachodnim Wybrzeżu) i poznaje dwóch innych emigrantów: artystę Marca Susana i scenarzystę Menno Meyjesa. Pismo, które chcą wspólnie powołać, ma być poświęcone poezji, fotografii i architekturze, a nie typografii, ale życie zadecyduje inaczej. Nazwa narzuca się sama – „Emigre” rodzi się w 1984 roku. Ma niezwykły format 28,5 × 42,5 cm, a pierwszy numer ukazuje się w nakładzie 500 sztuk. Zawiera fotografie VanderLansa, scenariusz Meyjesa i wiersze Susana. Pomijając format, oryginalność szaty graficznej – i w ogóle całego przedsięwzięcia – wynika z faktu, że dysponują tylko maszyną do pisania i fotokopiarką, a budżet nie wystarcza na zlecenie fachowego składu drukarskiego. Fakt, że działając na zasadzie samowystarczalności, osobiście finansują, produkują i dystrybuują pismo, zadecyduje o jego przyszłości. W tym samym czasie Zuzana i Rudy kupują sobie pierwszego macintosha. Bardzo szybko odkrywają, że ten nabytek otwiera przed nimi nowe możliwości, przede wszystkim – tworzenia bitmapowych fontów w zgrzebnej rozdzielczości [coarse resolution – przyp. red.] do użycia na ekranie komputera oraz w wydrukach z drukarek igłowych.

Fonty Emperor, EmigreOakland pojawiają się już w drugim wydaniu „Emigre”. Zuzana kontynuuje swoje eksperymenty, oczarowana nowym narzędziem, które pozwala jej z satysfakcją przełamywać sztywne zasady i przekraczać granice dotychczasowych możliwości technicznych.

Bitwa wciąż jeszcze nie została wygrana – wprawdzie czytelnicy w większości rzeczywiście zainteresowali się krojami pisma użytymi w magazynie, ale uszczypliwa krytyka zarzuca mu „niekoherencję wizualną” i „urąganie regułom estetycznym”. Podobnych opinii nie powstrzymuje nawet pozytywna opinia establishmentu. Jednak pełni zapału twórcy nie schodzą z obranej drogi i wstrząsają biznesem krojów komputerowych. Tradycyjni dystrybutorzy czcionek, np. Letraset, odmawiają przyjęcia pierwszych projektów Ličko. Rudy i Zuzana utrzymują wciąż nierentowne pismo z honorariów za wykonywane zlecenia, a w pracy nad magazynem narzucają sobie ciągle te same ograniczenia: druk na papierze z makulatury, w jednym albo w dwóch kolorach. W 1987 roku Menno Meyjes i Marc Susan opuszczają San Francisco dla Los Angeles. Rudy VanderLans zostaje sam na czele magazynu.

„Emigre”, z siedzibą koło Silicon Valley, wpłynie na całe pokolenie grafików. Dla wielu z nich MatrixModula – kroje pisma stworzone przez Zuzanę Ličko i użyte do wydania magazynu – stają się wzorcem i kryterium odniesienia. Autorka sprytnie propaguje swoje fonty również poprzez Adobe Systems Inc. Prawdziwy sukces przyjdzie wraz z pojawieniem się fontów w takich pismach, jak „Esquire”, „Boston Globe” i „New York Times”. Od tej pory „Emigre” zyskuje międzynarodowy zasięg i promuje licznych typografów, m.in. Neville’a Brody’ego, Pierre’a di Sciullo, Eda Fellę*, Wolfganga Weingarta*, Davida Carsona* czy młodszych z The Designers Republic. Powoli przekształca się w dystrybutora komputerowych krojów pism, który tworzy i wysyła fonty na cały świat. Magazyn ukazuje się już cztery razy do roku. Komputer, z coraz bardziej zaawansowanym i upowszechniającym się oprogramowaniem, pozwala opracowywać oryginalny layout dla każdego numeru – mała rewolucja jak na owe czasy. Nawet logo jest zmienne. Ciągła gra, która polega na wymyślaniu od nowa każdego znaku, każdej litery i na nowym spojrzeniu na każdy problem.

„Emigre” wciąż reprezentuje otwarty sposób myślenia, choć jego twórcom zarzuca się często, że od 1995 roku popadli w akademizm, że mają zbyt powściągliwy layout i zmniejszyli format – jakby „nie chcieli, by ich słyszano”. Łamy pisma są otwarte dla wszystkich, a uznane i wschodzące gwiazdy typografii zawsze mają w nim carte blanche. Wkrótce „Emigre” będzie świętowało swoje dwudzieste urodziny. W sprzedaży jest sześćdziesiąty czwarty numer, pismo wychodzi w pełnym kolorze, w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy. Na stronie internetowej www.emigre.com znajdujemy opisy ponad 300 oferowanych fontów oraz plakatów, książek i koszulek. Trzy osoby zatrudnione na pełnych etatach w siedzibie firmy w Sacramento zajmują się wysyłką i pozyskiwaniem fontów wybieranych zawsze przez parę założycieli, którzy zostali w Berkeley – tam, gdzie wszystko się zaczęło.

Emigre” nr 60, 2001, nowa pomniejszona (13,5 × 21 cm) forma  kwartalnika, pismo wraz z płytą CD umieszczone jest w dodatkowej sztywnej kopercie

Emigre” nr 60, 2001, nowa pomniejszona (13,5 × 21 cm) forma kwartalnika, pismo wraz z płytą CD umieszczone jest w dodatkowej sztywnej kopercie

Emigre” nr 60, 2001, nowa pomniejszona (13,5 × 21 cm) forma  kwartalnika, pismo wraz z płytą CD umieszczone jest w dodatkowej sztywnej kopercie

Nobilitacja dwójki założycieli przyszła nie przez nagrody (jak to się zwykle odbywa w świecie dizajnu), ale przez przezwyciężenie sztywnych schematów, spopularyzowanie własnych prac i wykreowanie ducha wspólnoty. Mechanizm „Emigre” jest dobrze naoliwiony, a jego twórcy – wolni od jakiejkolwiek strategii marketingowej. Zręcznie łączą biznes z kreatywnością, opierając się na środowisku ludzi oddanych i ciągle wdzięcznych im za pracę wkładaną w upowszechnianie oryginalnych krojów pisma. Upierając się przy swoim, Zuzana Ličko i Rudy VanderLans przyczynili się do wprowadzenia undergroundu w hermetyczny krąg projektantów liter.

Ich nieustanne eksperymentowanie było bodźcem dla grafików różnych pokoleń, pragnących – tak jak oni – wyzwolenia się spod panujących reguł.

tłumaczenie Jolanta Giełdoń

 

 


Magazyn „Emigre” wychodził w latach 1984–2005. Od numeru 64. do ostatniego, 69., zatytułowanego „The End”, był wydawany we współpracy z  Princeton Architectural Press.

 

 

*Patrz w 2+3D: Jacek Mrowczyk, Ed Fella, nr 2, s. 18–23;
Keith Chi-hang Tam, Typograficzny pejzaż Wolfganga Weingarta, nr 6, s. 18–23; Aleksandra Giza, Na fali Carsona, nr 2, s. 11–17 – przyp. red.

Komentarze

  • Przemek S
    27 września 2012
    zgłoś do moderacji
    Mam numer w którym o tym pisaliście. Co tu dużo pisać, cóż to był za numer! :)

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj