Ilustracje

Biblioteka projektanta

GET Eugeniusza Stankiewicza

10 września 2016

 


Mirosław Ratajczak
GET Eugeniusza Stankiewicza
Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy, projekt graficzny Maria Bukowska | Temperówka, 23 × 28 cm, 352 strony, oprawa twarda, ISBN 978‑83‑64 841‑24‑8, cena 95 zł


Czasem korci nas, aby użyć określenia „niezwykłe”. I choć jest ono obecnie nadużywane, to książkę Mirosława Ratajczaka o twórczości Eugeniusza Geta Stankiewicza, wydaną w ubiegłym roku przez młode, powołane przez Miejską Bibliotekę Publiczną Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy przy współudziale władz rodzimego miasta, zdecydowanie można obdarzyć tym mianem, i to z co najmniej trzech powodów. Powód pierwszy to bohater publikacji, zmarły w 2011 roku wrocławski artysta. Niezwykła była jego ogromna, zróżnicowana twórczość plastyczna, ale i osobowość, wyrażająca się w niekonwencjonalnych pomysłach i akcjach w przestrzeni miejskiej Wrocławia. Drugim powodem jest autor książki – Mirosław Ratajczak, krytyk sztuki, publicysta i poeta, związany od lat z miesięcznikiem literackim „Odra”, świetnie posługujący się piórem, piszący plastycznie, a jednocześnie bezpretensjonalnie i zrozumiale. Od lat towarzyszył sztuce Geta, komentował ją w wielu artykułach i kilku obszerniejszych opracowaniach. Przyjaźnił się z artystą, ale potrafił zachować dystans w stosunku do niego i jego sztuki.

Trudno wyobrazić sobie lepszego autora opisu dorobku tego twórcy. Powód trzeci to szata graficzna publikacji – dzieło Marii Bukowskiej z cenionego warszawskiego Studia Graficznego Temperówka. Zadanie było niełatwe. Get stworzył własny, sugestywny, bogaty świat wizualny i pokusa podążenia tym tropem mogła być duża. Graficzka wybrała odmienną drogę. Ubrała sztukę Geta w garnitur, którego może on sam by nie zaakceptował, ale w którym jego twórczość czuje się dobrze. Garnitur ten jest fragmentami nieco nostalgiczny (okładka), momentami ludyczny (zabawa różnymi krojami pisma na stronach tytułowych rozdziałów), a zarazem bardzo współczesny i konsekwentny – w rozkładzie reprodukcji prac artysty, łamaniu kolumn, podpisach pod ilustracjami, wyodrębnieniu optycznym bogatej i starannie dobranej dokumentacji fotograficznej z archiwum rodzinnego i autorstwa brata artysty Janusza Stankiewicza.

Zaskakujący i przewrotny tytuł książki – GET Eugeniusza Stankiewicza – ma podkreślić rolę wywodzącego się od imienia artysty przydomku Get, który w pewnym momencie stał się znakiem firmowym Stankiewicza, ważniejszym nawet od nazwiska. Mirosław Ratajczak zastrzega się w posłowiu, że jego książka „nie jest w żadnym wypadku monografią czy wyczerpującym studium”. Niemniej jest ona najobszerniejszym opisem zarówno osoby, jak i dorobku Geta. Autor podjął się trudnego zadania – opisania twórczości artysty, który sam siebie określał niejednoznacznie. Swoją „opowieść o człowieku i jego pracy”, jak ją sam nazywa, Ratajczak podzielił na dziesięć rozdziałów, nadając im zaskakujące, ale adekwatne tytuły, np. Pierwszy ośmiotysięcznik, Czerwień daltonisty, Zamówienie na osobę, Lenistwo przez pracę. Po każdej stronie tytułowej następuje krótki cytat z samego Geta, stanowiący swego rodzaju motto rozdziału.

Kluczowym wydarzeniem dla opowieści o Gecie jest wystawa „Czwórki z Wrocławia” w Muzeum Plakatu w Wilanowie w 1976 roku. Ratajczak poświęca sporo uwagi samej wystawie, ale jednocześnie prezentację sztuki czterech zaprzyjaźnionych wówczas młodych twórców (oprócz Geta byli to Jan Jaromir Aleksiun, Jan Sawka i Jerzy Czerniawski) umieszcza na tle szerokiej panoramy społecznej i kulturalnej. Odwzorowując całą złożoność sytuacji, analizuje też reakcję krytyki na tę wilanowską manifestację. Dopiero w następnych rozdziałach autor wraca do biografii Geta, jego lat dziecinnych i szkolnych, pierwszych amatorskich sukcesów plastycznych i edukacji na wyższych uczelniach.

Ratajczak prowadzi narrację o Gecie, to zawężając pole widzenia do szczególnie, jego zdaniem, istotnych fragmentów z życia artysty, to podejmując się poszerzenia optyki o kontekst. Doskonale radzi sobie także ze skomplikowaną materią sztuki Geta, którą sam artysta często próbował zaciemnić. Ten wielki kpiarz, którego ulubioną lekturą była książka Gargantua i Pantagruel François Rabelais’go, uwielbiał tego typu gry z widzem, a Ratajczak porusza się w tym labiryncie zadziwiająco swobodnie, omijając pułapki zastawione przez Geta.

Kolejne części książki prowadzą czytelnika przez dojrzałą twórczość artysty. W ostatnim, jedenastym rozdziale Ratajczak zupełnie oddaje głos Getowi, zamieszczając pełen osobistych refleksji o drodze twórczej wykład na inaugurację roku akademickiego na wrocławskiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie ASP) z 1992 roku, o którego wygłoszenie Get został poproszony.

Na koniec parę drobiazgów. Dziwi podpisywanie niektórych plakatów „format ok. B1”, skoro prace zachowały się w zbiorach publicznych i łatwo można do nich dotrzeć. Podany na końcu katalog wystaw został ułożony w najmniej szczęśliwy sposób – według tytułów wystaw zamiast albo chronologicznie, albo alfabetycznie według nazw miejscowości, w których wystawy się odbywały.

Zdzisław Schubert

 

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj