O autorze

Krisztina Somogyi

Jest dziennikarką, krytykiem architektury i dizajnu, organizatorką wielu międzynarodowych wystaw i konferencji. W swoich książkach i artykułach omawia różne aspekty kultury wizualnej.

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 30 (I/2009) kwartalnika 2+3D

Ilustracje

Identyfikacja wizualna

H jak Hungary albo hybryda

Krisztina Somogyi, 4 lipca 2013

Artykuł archiwalny

Zastanawiam się nad pracami węgierskich projektantów z ostatnich paru lat. Mieszanina stylów i koncepcji, podobnych stanowisk, ale i różnic, indywidualności, a czasem nawet wyjątkowości. Czy znajdę wśród nich coś, co można by okrzyknąć fenomenem?

I tak potwierdziło się moje wcześniejsze wrażenie: poza dorobkiem tradycyjnie zarządzanych firm i wolnych strzelców na Węgrzech coraz częściej powstają projekty opracowywane przez zespoły twórcze. Mogłoby się wydawać, że to nie ma nic wspólnego z estetyką, ale jest inaczej. W skład takich zespołów wchodzą twórcy z różnych dyscyplin, co wprowadza nową jakość pracy. Nie chodzi tylko o dzielenie się nią. Tworzą oni wspólnotę promującą myślenie interdyscyplinarne, poszukującą nowych koncepcji i metod pracy.

W zrzeszaniu się twórców w zespoły projektowe nie ma niczego mistycznego. Najczęściej dzieje się tak z przyczyn finansowych lub w wyniku znajomości studenckich. Bywa, że zespół ma stały skład, a czasem powstają doraźne grupy eksperymentalne na potrzeby konkretnego projektu. W ten sposób dużo łatwiej zacząć karierę projektową i zdobyć referencje tak niezbędne w dobie specjalizacji. Trzeba też wiązać to zjawisko z faktem, że w dzisiejszych realiach grupy współpracujących częściej mają strukturę poziomą niż pionową, typową dla układów hierarchicznych. Te demokratyczne przemiany rozpoczęły się dziesiątki lat temu – otwartą przestrzeń biurową czy metodę burzy mózgów stosowano już dawno. Przypominające sieć struktury poziome pojawiły się jednak nagle, dopiero u progu ostatniego dziesięciolecia. Nie przypadkiem nowy rodzaj pracy grupowej miał swój początek w architekturze, która tradycyjnie spaja różne twórcze dziedziny. Szczególnie wyraźnie widać to w Holandii, gdzie ta metoda projektowania architektonicznego ma wielki wpływ na rozwój nowych dizajnerskich wspólnot projektowych. Co ciekawe, także na Węgrzech wiele projektów powstaje właśnie w architektonicznych zespołach projektowych, choć zagadnienia przez nie realizowane dotyczą szerzej rozumianej przestrzeni publicznej.

Jedną z wyróżniających się węgierskich grup projektowych jest Kitchen Budapest (www.kitchenbudapest.hu/en), profesjonalna organizacja z odpowiednim ­budżetem, analizująca nowe możliwości twórczego ­wykorzystania przestrzeni miejskiej i komunikacji komórkowej [­projekty grupy sponsoruje T‑com – red.]. Sukcesy odnosi również zespół ÚjIrány (Nowy Kierunek) założony przez projektantów ogrodów i architektów. Pierwszą jego pracą był projekt krajobrazu parku Milennáris w miejskiej części Budy. Inna grupa – Városi Tájkép (Miejski Pejzaż) – kilkakrotnie już prezentowała w prasie i telewizji swoje produkty, inicjatywy czy rozwiązania architektoniczne (www.vtcs.hu). Zespół Salon3, który łączy grafikę, fotografię i nowe media, „zaistniał” dzięki otwartej galerii online (www.fluxnoise.com).

Z całą pewnością jednak największą popularność medialną zyskał projekt hotelu Lánchíd 19, usytuowanego na brzegu Dunaju, nieco poniżej zamku w Budzie. Budynek ten zdobył w październiku 2008 główną nagrodę w dorocznym konkursie na najlepszy europejski projekt hotelu. Jego twórcy, architekci Péter Sugár i László Benczúr, zaprosili do współpracy młodych dizajnerów.

Fasada hotelu Lánchíd 19 za dnia, 2007

Fasada hotelu Lánchíd 19 za dnia, 2007

Fasada hotelu Lánchíd 19 za dnia, 2007

Fasada hotelu Lánchíd 19 w nocy, 2007

Fasada hotelu Lánchíd 19 w nocy, 2007

Fasada hotelu Lánchíd 19 w nocy, 2007

Zsombor Krisztián Kiss i Benedek Balás odpowiadają za całościowy wizerunek hotelu, a interaktywna fasada jest dziełem grupy Szövetség 39. Oba projekty zdobyły rok wcześniej krajową nagrodę za dizajn. Podświetlana nocą, ruchoma szklana fasada zmienia wygląd, sterowana algorytmem uwzględniającym ruch wody w rzece, temperaturę, wiatr, a nawet przemieszczanie się ludzi wewnątrz budynku. Na panelach hotelu można zobaczyć różne znaki i symbole, np. abstrakcyjny obraz powierzchni Dunaju, ogromny odcisk palca, czyjś dobytek dryfujący na powierzchni rzeki, nurka czy też piktogramy podwodnych zwierząt, wszystko inspirowane street artem.

Zsombor Krisztián Kiss, Benedek Balás, elementy identyfikacji wizualnej hotelu Lánchíd 19, 2007–2008

Zsombor Krisztián Kiss, Benedek Balás, elementy identyfikacji wizualnej hotelu Lánchíd 19, 2007–2008

Zsombor Krisztián Kiss, Benedek Balás, elementy identyfikacji wizualnej hotelu Lánchíd 19, 2007–2008

Zsombor Krisztián Kiss, Benedek Balás, elementy identyfikacji wizualnej hotelu Lánchíd 19, 2007–2008

Zsombor Krisztián Kiss, Benedek Balás, elementy identyfikacji wizualnej hotelu Lánchíd 19, 2007–2008

Zsombor Krisztián Kiss, Benedek Balás, elementy identyfikacji wizualnej hotelu Lánchíd 19, 2007–2008

To było wielkie wyzwanie – mówi Anna Baróthy z Szövetség 39. Architekci nie mogli znaleźć profesjonalnej firmy, która by mu podołała. Wzięliśmy więc na siebie zadanie stworzenia zespołu do realizacji tego projektu. Nasi przyjaciele, projektanci z innowacyjnego NextLab, którzy skończyli właśnie pracę nad robotem sterowanym za pośrednictwem satelity, mieli odpowiednie przygotowanie techniczne do współpracy z wykonawcą – Hidromatic Kft. Ja ukończyłam w 2004 roku Uniwersytet Sztuki i Projektowania Moholy Nagya w Budapeszcie jako projektantka szkła, a mój partner – ­Krisztián Kellner – jest architektem. W pracowni przy ulicy Szövetség 39 [czyli Społem 39, stąd nazwa grupy – red.] działali więc wspólnie kreatywni ludzie z rozmaitych branż: projektanci, architekci, twórcy animacji, specjaliści od wyrobów ze szkła, tkanin, skóry. Część założycieli grupy pracuje obecnie w Abu Dhabi. Anna Baróthy dba o jej dalszą aktywną współpracę z wieloma utalentowanymi młodymi artystami.

Zależało nam na tym, żeby fasada oglądana pod różnymi kątami była równie atrakcyjna. Chcieliśmy ją stworzyć z taką dbałością o szczegóły jak w gotyckich katedrach. Nie chodziło o jednorazowy efekt i dobre zdjęcia do prasy. Każdy powinien mieć możliwość właściwego odbioru – ktoś stojący na ulicy, ktoś z drugiej strony Dunaju i gość hotelowy w swoim pokoju. Projektowanie fasady było bardzo długim i skomplikowanym procesem, na który złożył się wysiłek wielu osób. W dizajnie najważniejsza jest innowacyjność. Jednym z pomysłów było ręczne opracowanie projektu – rzecz nie do przeprowadzenia w innej części Europy. Na Węgrzech w dalszym ciągu zamiast bardzo drogich technologii można wykorzystać zdolności i ręczną pracę wybitnych artystów. Fasada Lánchíd 19 to prawdziwe dzieło sztuki o powierzchni 200 metrów kwadratowych. Nie stosowaliśmy najnowszych zdobyczy techniki. Pracowaliśmy na trzech maszynach sitodrukowych. Korzystając z przygotowanych wcześniej szablonów rysowaliśmy na papierze projekty – łącznie 600 metrów kwadratowych. Wszystko było dokumentowane na blogu w internecie, co okazało się najprostszym sposobem komunikacji z architektami i inwestorami. Uważamy, że proces twórczy wcale nie musi być sekretem. Jeśli jesteś kreatywny, to we wszystkich swoich pracach tworzysz coś nowego. Przecież skopiować można tylko to, co już kiedyś zostało zrobione.

Otwarty sposób komunikowania był świadomym wyborem Szövetség 39. Wpłynął na inwestorów, którzy podjęli decyzję o stworzeniu jednolitej identyfikacji wizualnej hotelu. Konkurs na znak graficzny wygrał Zsombor Kiss. Potem razem z Benedekiem Balásem opracowywali całą księgę tożsamości hotelu.

Zsombor Krisztián Kiss wspomina: Zainspirowały mnie rysunki hotelu. Wtedy fasada była jeszcze całkiem inna. Oglądałem kolorowy konstruktywistyczny obraz. Wszystko było prostokątne. Właśnie taki był dla mnie dwudziesty wiek – niezależnie od tego, czy mówimy o grafice, typografii, logice układu informacji w gazetach, o opakowaniach czy o architekturze. W tym sensie mój znak graficzny jest metaforą dwudziestego wieku. Myśleliśmy o otwartym systemie, który można by zaaplikować jako motyw zarówno na meblach, jak i na hotelowych gadżetach. Chciałem też, żeby mój znak nawiązywał do tego konkretnego miejsca, do Dunaju. Symbolizuje go linia przecinająca logo oraz przesunięcie liter.

Młodzi projektanci pracują wspólnie tylko przy dużych projektach. Praca zespołowa ma dla nich sens ze względu na możliwości lepszej koordynacji projektu i szybszego znalezienia właściwego rozwiązania. Łatwiej w ten sposób sprostać oczekiwaniom klienta. 

Benedek Balás zauważa: Mamy dziś jeden wielki hałas, w którym każdy chce być słyszalny. Moją strategią jest unikanie krzyku. Wydaje mi się, że w gąszczu wizualnego chaosu właśnie coś bardziej stonowanego może przyciągnąć uwagę. Nad projektem tego hotelu pracowało wiele zespołów. Naszym celem było odnalezienie jak najmniejszego elementu wizualnego, który łączyłby całość. Nie dążyliśmy do okazałości. Wręcz przeciwnie, staraliśmy się uzyskać obraz transparentny.

Tak jak w przypadku hotelu, materiały na temat nowych inwestycji, nad którymi pracują Kiss i Balás, można znaleźć w internecie. Sieć jest w gruncie rzeczy esencją nowej kultury. Nie jest tylko narzędziem komunikowania się i wynajdywania informacji, ale służy także za kulturalny i społeczny wyznacznik wzorców. Wytyczone niegdyś granice, wyraźna kategoryzacja, logiczne wyjaśnienia czy zinstytucjonalizowane systemy wiedzy należą do przeszłości. Na ich miejsce (również poza światem wirtualnym) ad hoc powstaje system bardziej chaotyczny, ale i demokratyczny. Większa otwartość nowej społeczności sprzyja tworzeniu efemerycznych ośrodków, które rodzą się z doraźnej potrzeby. Są hybrydami bez określonego, stałego systemu wartości.

Tłumaczenie z angielskiego Jerzy Dźwigała

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj