O autorze

Grzegorz Niwiński

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 7 (II/2003) kwartalnika 2+3D

Konkursy

Jakie konkursy?

Grzegorz Niwiński, 20 kwietnia 2003

Polski rynek usług projektowych znacznie zmienił się w ciągu ostatnich 12 lat. Po okresach ożywienia na początku lat dziewięćdziesiątych i późniejszego falowania koniunktury przyszedł czas zastoju. Recesja wywołuje daleko posuniętą ostrożność producentów w inwestowaniu i wyborze wykonawcy projektu. A jest spośród kogo wybierać. Obok firm projektowych założonych przez starszych projektantów, wykształconych jeszcze „za komuny”, pojawiły się nowe studia, dorównujące tamtym wielkością oraz plejada młodych projektantów działających indywidualnie lub w małych zespołach. Mało pracy, a dużo chętnych do jej wykonania.

Tę typową dla gospodarki rynkowej sytuację wykorzystują firmy potrzebujące dizajnu. Spadkowi wynagrodzeń za projekty towarzyszy ostra konkurencja merytoryczna. Często nie wystarczy już najkorzystniejsza oferta finansowa i najlepsze portfolio. Oczekuje się gotowego rozwiązania projektowego, które inwestor porówna z rozwiązaniami konkurentów.  Wybierze z nich najlepsze, resztę odrzuci.

Czy to kogoś oburza, czy nie, wszelkiego typu konkursy na stałe zagościły na naszym rynku. Dlatego, uznając je za zjawisko naturalne i pozostawiając na boku emocje, warto przyjrzeć się im bliżej. Trudno nie zgodzić się z opinią, że otwarte konkursy ogłaszane w celu komercyjnego wykorzystania ich efektów, są pozytywnym mechanizmem rynkowym ułatwiającym wolną konkurencję idei. Są korzystne zwłaszcza dla młodych projektantów, bo umożliwiają im merytoryczną rywalizację ze starszymi kolegami, którzy obrośli w kontakty, dokonania i firmy. Właśnie ze względu na udział młodych środowisko  projektanckie oraz firmy komercyjne mają obowiązek ścisłego określania i przestrzegania zasad, według których wolno tego typu rywalizację organizować. U ich podstaw powinno lec przekonanie, że konkurs projektowy służący wyłonieniu rozwiązań przeznaczonych do wykorzystania  komercyjnego, jest formą współpracy gospodarczej organizatora  i projektantów. Współpraca ta powinna prowadzić do obopólnej korzyści.  Prawidłowo przeprowadzony konkurs umożliwia organizatorowi zapoznanie  się z szeregiem rozwiązań projektowych, wykonanych według tych samych założeń, co pozwala na wybór i wykorzystanie najlepszych. W zamian za to projektanci mogą liczyć na nagrody oraz bezpłatną publikację swojej pracy w katalogu. Publikacja stanowi minimum rekompensaty dla tych uczestników, którzy zainwestowali swoją pracę,  lecz przegrali.

Zasada wzajemności przenosi się również na zobowiązania obu  współpracujących stron.  Ryzyko wykonania pracy, za którą nie otrzyma się wynagrodzenia, ponoszone przez większość uczestników, powinno być równoważone przez finansowanie nagród i wysiłek właściwego przygotowania konkursu. Z najwyższą ostrożnością należy podchodzić do komercyjnych konkursów, których organizatorzy zastrzegają sobie prawo do nieprzyznania nagród. Wątpliwości budzi również nabywanie praw do projektów w zamian za niskie nagrody, nieadekwatne do wyceny rynkowej analogicznych prac.

Dobrze przygotowany regulamin stwarza warunki równej konkurencji poprzez precyzyjne określenie przedmiotu i zakresu projektu, kryteriów oceny oraz sposobu składania prac. Zasadą jest podanie składu komisji oceniającej.  Uczestnicy muszą mieć pewność, że wśród oceniających znajdą się fachowcy z dziedziny projektowania, zdolni do trafnego posługiwania się określonymi w regulaminie kryteriami.

Jedną z najistotniejszych kwestii jest odpowiednia ochrona praw autorskich. Firma organizująca może nabywać prawo do użycia tylko tych projektów, które zostały przez nią finansowo nagrodzone. Wszystkie inne projekty powinny zostać własnością autorów. Warto przytoczyć tu niechwalebny przykład konkursu na nową identyfikację Poczty Polskiej. Organizator gwarantował sobie w regulaminie prawa do wszystkich nadesłanych  propozycji. Brak informacji o efektach tego przedsięwzięcia  rodzi nadzieję, że liczący się projektanci zachowali do niego właściwy dystans.

Ogólne zasady organizowania konkursów zostały sformułowane przez ICSID. Stowarzyszenie Projektantów Form Przemysłowych opracowuje taki spis zasad. Cennych wskazówek na ten temat dostarczają materiały Stowarzyszenia Architektów Polskich. W interesie środowiska projektowego leży poznanie tych reguł i wywieranie presji na organizatorów, aby je stosowali. Niestety coraz częściej określenie „zamknięty konkurs projektowy” stosowane jest do zdarzeń, które nie mają wiele wspólnego z powyższymi normami. Dotyczy to zwłaszcza rywalizacji ogłaszanych przez duże firmy, świadome swej przewagi nad rzeszą starających się o pracę projektantów. Kilkuzdaniowy, ogólnikowy „brief” rozesłany do wybranych wykonawców stanowi podstawę  przygotowania propozycji projektowej. Brak kryteriów oceny, anonimowość oceniających
czy brak wiarygodnej deklaracji ochrony praw autorskich to typowe cechy rozsyłanych materiałów. Trudno czasem oprzeć się podejrzeniu, że dopiero po zebraniu projektów ofertowych organizatorzy zaczynają sobie zdawać sprawę z tego, o co im naprawdę chodziło. Brak jakichkolwiek pisemnych zobowiązań ułatwia wycofanie się z przedsięwzięcia bez żadnych konsekwencji i rozesłanie następnego „briefu”. Używanie określenia „konkurs projektowy” stanowi w tym wypadku uzasadnienie dla odmowy wypłacania honorariów za  przedstawione propozycje, co stało się w tych sytuacjach smutną normą. Zarówno firmy organizujące, jak i projektanci powinni zdać sobie sprawę, że mamy tu do czynienia z manipulacją, mającą na celu pozyskanie szeregu projektów wstępnych bez zapłaty. Praca za darmo bije przede wszystkim w projektantów, ale też łatwość pozyskiwania opracowań prowadzi do  nieodpowiedzialnego formułowania założeń projektowych przez menedżerów, co w konsekwencji może obrócić
się przeciwko ich przedsiębiorstwom. 

Nie nazywajmy konkursem czegoś, co w świetle norm organizacji projektanckich konkursem nie jest. Jest za to wyłudzaniem darmowych koncepcji projektowych.


Ciemnym marginesem są nadużycia polegające na pokazywaniu projektantom konkurencyjnych rozwiązań w celu ukierunkowania ich  propozycji. Nie nazywajmy konkursem czegoś, co w świetle norm organizacji projektanckich konkursem nie jest. Jest za to wyłudzaniem darmowych koncepcji projektowych. Deprecjacja zawodu projektanta prowadzi zawsze do obniżenia standardów zawodowych, co ma znaczenie praktyczne dla producentów oraz negatywnie oddziałuje na poziom kultury materialnej. Za granicą określa się to zjawisko angielskim słowem pitch.  Wiele organizacji zawodowych, w tym również nasza, polska, zaleca swoim członkom rezygnację z udziału w tego typu rywalizacji. Odmowa uczestnictwa jest jedynym sposobem zahamowania podobnych praktyk. Wynegocjowanie przez projektanta minimalnej chociażby zapłaty  za projekt wstępny i zachowanie praw autorskich w razie braku jego kontynuacji wydają się warunkami granicznymi.

Organizowanie prawdziwych zamkniętych konkursów projektowych ma sens wtedy, kiedy temat wymaga specyficznych umiejętności  lub doświadczenia. Skierowanie ofert do wybranych projektantów skraca czas rozstrzygnięcia, co również może mieć dla organizatora znaczenie. Podstawową zasadą jest w tym przypadku wypłata równych honorariów wszystkim zaproszonym  uczestnikom, stosownie do określonego w regulaminie zakresu koncepcji. Nie oznacza to nabycia jakichkolwiek praw do projektów konkursowych. Zapłata za wykonaną pracę powinna pozostawać we właściwej relacji do wycen rynkowych analogicznych zleceń. Zwycięzca musi mieć prawo do ostatecznego dokończenia projektu  za wynegocjowane honorarium. Organizator powinien zawrzeć  z nim kontrakt precyzujący zakres pracy, regulujący zasady wynagrodzenia i przekazania praw do projektu.

Zdecydowanie pozytywnie oceniane są konkursy, których celem  jest aktywizowanie środowisk projektanckich lub promocja  samego projektowania. Nie wzbudzają one żadnych kontrowersji.  Są zwykle ogłaszane przez organizacje rządowe, zawodowe,  pisma specjalistyczne lub fundacje, a w przygotowanie warunków zaangażowani są często projektanci lub  popularyzatorzy projektowania. W trosce o wydźwięk medialny, rozpisujący konkurs dba o prawidłowe ogłoszenie, ocenę i nagrodzenie projektów oraz pozostawia twórcom prawa do dysponowania nimi. Przykładem tego typu działań był studencki konkurs na miejskie siedzisko rozpisany przez  „Architekturę-Murator”, czy ogólnodostępne konkursy na zegar, zabawkę, lampę czy stół organizowane przez krakowską fundację „Rzecz Piękna”. Należy sobie życzyć, aby tego typu inicjatywy podejmowane były jak najczęściej. Mają one wielkie znaczenie, zwłaszcza dla studentów i młodych projektantów.

I ostatnie zagadnienie. Na całym świecie konkurs projektowy jest podstawową metodą wyboru rozwiązań w sferze publicznej. W ciągu ostatnich lat sfera ta w Polsce skurczyła się, a jej granice są coraz mniej wyraźne. Z całą pewnością jednak na szczeblu ogólnopolskim czy lokalnym istnieją społecznie ważne zadania projektowe, które powinny być rozwiązywane przez zebranie  i przejrzystą weryfikację różnych odpowiedzi na postawiony problem. Czy kampania promocji Polski ze znaczkiem latawca, zrealizowana za darmo i zaoferowana rządowi przez jedną z agencji reklamowych jest optymalna? Tego nie wiem. Ale wiem na pewno, że była to świetna okazja do  zorganizowania otwartego konkursu, który z jednej strony pozwoliłby  porównać różne sposoby myślenia, z drugiej sprzyjałby dyskusji publicznej na szczególnie ważne dla naszej przyszłości tematy – jacy jesteśmy, co mamy do zaoferowania, jak nas widzą inni? Konkursy projektowe dotyczące sfery  publicznej, związane z nimi dyskusje, wymiana myśli są ważną częścią życia intelektualnego kraju. Niestety, w odróżnieniu od architektury i urbanistyki, wzornictwo przemysłowe jest na tym polu nieobecne, co przyczynia się do niedoceniania tej dziedziny przez decydentów i odbiorców.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj