Ilustracje

Biblioteka projektanta

Język rzeczy

7 października 2016


Deyan Sudjic
Język rzeczy. Dizajn i luksus, moda i sztuka. W jaki sposób przedmioty nas uwodzą?
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2013, przełożył Adam Puchejda, 21 × 12 cm, 252 strony, oprawa miękka, cena 45 zł, ISBN 978‑83‑62 376‑29‑2


 

Deyan Sudjic to obecnie dyrektor Design Museum w Londynie, a w przeszłości redaktor magazynu architektonicznego „Blueprint” oraz pisma „Domus”, a także krytyk dizajnu pracujący dla „The Observer”. Jest również autorem kilku książek na temat wzornictwa. Słowem, jest to człowiek, który na krytyce projektowania zjadł zęby. Nie ma więc nic zaskakującego w tym, że jego esej to erudycyjna opowieść, która swobodnie snuje się w czasie i przestrzeni, pokazując powiązania między projektami, produktami i dziełami sztuki. Jest to książka pisana przez profesjonalistę, ale bez zawodowego dystansu. Jej autor obserwuje świat dizajnu z bliska, czuje się w niego uwikłany i… wprawiony w konsternację.

Sudjic zaczyna od analizowania własnych wyborów konsumenckich. W ich świetle musi, niestety, zobaczyć siebie jako istotę nieracjonalną, naiwną i nie do końca odpowiedzialną. Jak wszyscy wokół, kupuje uwiedziony wyglądem przedmiotów i obietnicą stania się kimś wyjątkowym poprzez ich posiadanie. Swoje nieszczęsne położenie konsumenta, jak sądzi, zawdzięcza m.in. projektantom, którzy uczestniczą w kreowaniu wizerunków nabywanych przez niego produktów. Taka jest rola dizajnerów w gospodarce nastawionej na kupowanie, zużywanie, wyrzucanie i kolejne nabywanie… Projektowanie nie jest bowiem, w co mogliby jeszcze wierzyć najbardziej naiwni, znajdowaniem najlepszego sposobu na zaspokojenie określonej potrzeby użytkownika. „Dzisiejsi projektanci muszą sobie radzić z różnorakimi definicjami swoich celów. Okulary to zarówno przyrząd medyczny, jak i modny dodatek. Od dawna łączy się je z oczytaniem, co wynika najpewniej z dojrzałego wyglądu, jakiego przydają właścicielom. Są swego rodzaju biżuterią: zmieniają wygląd, a także osobowość. Jednocześnie nie chcemy, żeby łatwo się łamały albo męczyły oczy” (s. 40).

Aby sprostać swojemu złożonemu zadaniu, projektanci muszą dobrze władać językiem dizajnu, wtedy w ich dziełach będą się artykułowały pożądane przez użytkowników cechy. Mogą np. postąpić tak, jak niegdyś twórcy VW Golfa, którzy zdołali pozbawić samochód kompaktowy nudnej niewinności i nadać mu ekscytującą niejednoznaczność, dyskretnie nawiązując kolorystyką karoserii do rozpoznawalnego wówczas pistoletu Walther PPK.

Temu, jak niektóre projekty stają się po czasie dizajnerskimi „archetypami”, poświęcony jest drugi rozdział. W kolejnych częściach książki Sudjic opowiada jeszcze o świecie mody i przedmiotów luksusowych, aby zakończyć na złożonych relacjach projektowania i sztuki. Dizajn jako przedmiot zainteresowania muzeów okazuje się nie mniej problematyczny niż ten na półkach sklepów. Sudjic nie skrywa bezradności (własnej i instytucji muzealnych) w próbach rozpoznania dobrego wzornictwa. Opisuje nieracjonalne mechanizmy, które z jednych przedmiotów tworzą ikony, a inne skazują na zapomnienie, arbitralność kryteriów, jawnie prowadzących do przypadkowości w muzealnych kolekcjach dizajnu. Sudjicowi‑użytkownikowi zaniepokojonemu rozpasaniem współczesnego świata konsumpcji nie przychodzi więc w sukurs Sudjic‑krytyk, który znałby sposób, by wielowymiarowy dizajn zręcznie podzielić na po prostu dobry lub zły.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj