O autorze

Agata Szydłowska

Ukończyła historię sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Jest doktorantką w Szkole Nauk Społecznych przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN . Pracowała m.in. przy Overdesigned? Prace członków STGU (Łódź Design Festival, 2011), Design for Freedom, Freedom in Design (Tokio, Berlin, 2011) czy Obok. Polska-Niemcy. 1000 lat historii w sztuce (Berlin, 2011). Jej teksty ukazują się m. in. w 2+3D, WAW, Tytule Roboczym, Futu. Wykłada w School of Form w Poznaniu.

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 27 (II/2008) kwartalnika 2+3D

Projektowanie graficzne

Lekcja życia w szkole przetrwania

Agata Szydłowska, 26 marca 2013

Artykuł archiwalny

„Co kogo interesuję ja, jako osoba, z moimi problemami i moim życiem?” – retorycznie pyta aktor w sztuce René Pollescha, zastanawiając się nad sensem pozostania sobą na scenie kosztem rezygnacji z grania fikcyjnego bohatera. Stefan Sagmeister nie zadaje sobie tego pytania, równie bezwstydnie obnażając przed klientami i widzami zarówno najintymniejsze partie swojego ciała, jak i osobiste przemyślenia natury egzystencjalnej, obszerne fragmenty pamiętnika oraz liczne historie i anegdoty z własnego życia. Otwarta 31 stycznia tego roku w nowo­jorskiej Deitch Gallery wystawa „Things I Have ­Learned in My Life So Far” oraz towarzysząca jej książka pod tym samym tytułem stanowią zbiór projektów opartych na 20 aforyzmach własnego autorstwa, które ­Sagmeister zanotował w 2000 roku. Postanowił wówczas zamknąć na rok studio i poświęcić się eksperymentom graficznym. Po powrocie do życia zawodowego wykorzystał te maksymy, realizując kolejne zlecenia i w ten sposób rozpowszechnił je na całym świecie w ­formie zarezerwowanej dla tradycyjnej reklamy i grafiki użytkowej. ­Sagmeister przyznaje się do inspiracji Truizmami Jenny ­Holzer, ale unikając ­krytycznego wymiaru, który charakteryzuje realizacje artystki, serwuje widzom pięknie opakowany i spektakularnie zaprezento­wany banał.

Książka „Things I have learned in my life so far” („­Rzeczy, których się w życiu nauczyłem”) została wydana w 15 różnych okładkach.

Książka „Things I have learned in my life so far” („­Rzeczy, których się w życiu nauczyłem”) została wydana w 15 różnych okładkach.

Książka „Things I have learned in my life so far” („­Rzeczy, których się w życiu nauczyłem”) została wydana w 15 różnych okładkach.

Zasady „Dbałość o wygląd ogranicza moje życie” nauczyło Sagmeistera doświadczenie. Podzielony na pięć części tekst został rozwieszony w paryskim parku.

Zasady „Dbałość o wygląd ogranicza moje życie” nauczyło Sagmeistera doświadczenie. Podzielony na pięć części tekst został rozwieszony w paryskim parku.

Zasady „Dbałość o wygląd ogranicza moje życie” nauczyło Sagmeistera doświadczenie. Podzielony na pięć części tekst został rozwieszony w paryskim parku.


Trick and treat

Świeży banan i śliwka starannie zapakowane w dyskretne, lecz dekoracyjne pudełka opatrzone biblijną sentencją „Po owocach ich poznacie” stanowiły zaproszenia na galę dla gejów i lesbijek. Plastikowe, zabarwione na granatowo pudełko na cd było filtrem, dzięki któremu twarz Lou Reeda stawała się raz mroczna, raz rozświetlona. Otwór wycięty w okładce albumu Pata Metheny’ego, przez który widać było przypadkowy fragment kolorowej płyty, zapewniał praktycznie nieskończoną ilość wariantów jej wyglądu. Począwszy od pracy dyplomowej na wiedeńskim Uniwersytecie Sztuk Użytkowych, na którą składał się zestaw eksperymentalnych pocztówek, Sagmeister tropi sztuczki, optyczne triki, zaskakujące zjawiska fizyczne, które błyskotliwie wykorzystuje w swoich projektach. Doświadczenia z nieoczywistymi dla projektowania graficznego materiałami, niejednokrotnie wykraczające poza dwa wymiary, to często przykłady „ready‑made dizajnu”, który wykorzystuje w projektach naturalną formę przedmiotów. Tak właśnie było w przypadku owocowego zaproszenia, czy wizytówek, które w odpowiedzi na życzenie klientki, żeby cena nie przekraczała jednego dolara za sztukę, zostały zrobione z odpowiednio pozaginanych banknotów z wizerunkiem Waszyngtona.

„Anni Kuan Hanger”. Wieszaki po 2 centy, tektura po 12 centów, druk 500 dolarów, drugie 500 foliowanie, pomoc studenta = pomysłowa broszura dla projektantki mody Anni Kuan dysponującej budżetem tylko na druk pocztówek.

„Anni Kuan Hanger”. Wieszaki po 2 centy, tektura po 12 centów, druk 500 dolarów, drugie 500 foliowanie, pomoc studenta = pomysłowa broszura dla projektantki mody Anni Kuan dysponującej budżetem tylko na druk pocztówek.

„Anni Kuan Hanger”. Wieszaki po 2 centy, tektura po 12 centów, druk 500 dolarów, drugie 500 foliowanie, pomoc studenta = pomysłowa broszura dla projektantki mody Anni Kuan dysponującej budżetem tylko na druk pocztówek.

„Anni Kuan Iron”, katalog dla projektantki mody Anni Kuan. 10 żelazek wypalało 16 stron w 5 minut.

„Anni Kuan Iron”, katalog dla projektantki mody Anni Kuan. 10 żelazek wypalało 16 stron w 5 minut.

„Anni Kuan Iron”, katalog dla projektantki mody Anni Kuan. 10 żelazek wypalało 16 stron w 5 minut.

Projekty Sagmeistera często zakładają aktywne uczestnictwo widza‑użytkownika, od którego wymagają mniejszego lub większego zaangażowania, na przykład rozszyfrowania pisma obrazkowego na okładce płyty Pata ­Metheny’ego. ­Często interaktywność jest jednak wartością dodaną realizacji, wzbogacającą ją o dodatkową funkcję zabawy czy rozrywki, jak w przypadku ponumerowanych punktów na okładce czasopisma, które należy połączyć, żeby wyłonił się obrazek.

„Worldchanging” to książka mówiąca o pozytywnych zmianach cywilizacyjnych. Z czasem okładka żółknie w miejscach, gdzie przez otwory w futerale dochodzi światło.

„Worldchanging” to książka mówiąca o pozytywnych zmianach cywilizacyjnych. Z czasem okładka żółknie w miejscach, gdzie przez otwory w futerale dochodzi światło.

„Worldchanging” to książka mówiąca o pozytywnych zmianach cywilizacyjnych. Z czasem okładka żółknie w miejscach, gdzie przez otwory w futerale dochodzi światło.

 

Wymodelowana próżniowo okładka raportu rocznego Zumtobel (producenta systemów oświetleniowych). Pięć kwiatów symbolizuje pięć oddziałów firmy. Środek zdobią fotografie okładki oświetlonej pod różnymi kątami.

Wymodelowana próżniowo okładka raportu rocznego Zumtobel (producenta systemów oświetleniowych). Pięć kwiatów symbolizuje pięć oddziałów firmy. Środek zdobią fotografie okładki oświetlonej pod różnymi kątami.

Wymodelowana próżniowo okładka raportu rocznego Zumtobel (producenta systemów oświetleniowych). Pięć kwiatów symbolizuje pięć oddziałów firmy. Środek zdobią fotografie okładki oświetlonej pod różnymi kątami.

Konstrukcja w procesie

Gotowy projekt graficzny jest niejednokrotnie jedynie świadectwem całego procesu, którego autorem, uczestnikiem i tworzywem jest sam Sagmeister. Pretensjonalna teza o mękach twórczych dizajnera była zapleczem ideologicznym dla wielogodzinnego misterium wycinania na własnych piersiach napisów, które informowały o wykładzie autora zorganizowanym przez aiga (American Institute of Graphic Arts). Zdjęcie i powstały na jego podstawie plakat są tylko dokumentem samego spektaklu. Siłę oddziaływania zapewnia mu autentyczność doświadczenia, któremu poddał się twórca. Można je porównać do duktu pędzla czy sygnatury, które w malarstwie są śladami ręki artysty. Dzięki temu zabiegowi Sagmeisterowi udało się zachować benjaminowską aurę dzieła sztuki w dobie mechanicznej reprodukcji, która w przypadku współczesnego dizajnu oznacza nie tyle samo powielanie projektu, ile tworzenie za pomocą technologii cyfrowej, umożliwiającej niemal całkowitą symulację rzeczywistości.

„AIGA” Detroit, plakat anonsujący wykład. Napisy wycięte na ciele ­Sagmeistera symbolizują „męki twórcze”.

„AIGA” Detroit, plakat anonsujący wykład. Napisy wycięte na ciele ­Sagmeistera symbolizują „męki twórcze”.

„AIGA” Detroit, plakat anonsujący wykład. Napisy wycięte na ciele ­Sagmeistera symbolizują „męki twórcze”.

Mniej bolesnym eksperymentem na własnym ciele była tygodniowa dieta składająca się z niezdrowej żywności, której efektem stał się plakat towarzyszący wystawie studia w Japonii. Przedstawiał on szczupłego Sagmeistera siedzącego na pustej kanapie oraz sfotografowanego w tej samej pozie tęższego o kilka kilogramów artystę otoczonego opakowaniami po zjedzonych produktach.

„Sagmeister Inc. exhibit”, plakat wystawowy. U góry Sagmeister ważący jak zwykle 80 kg. Na dole, tydzień później, cięższy o ponad 11 kg.

„Sagmeister Inc. exhibit”, plakat wystawowy. U góry Sagmeister ważący jak zwykle 80 kg. Na dole, tydzień później, cięższy o ponad 11 kg.

„Sagmeister Inc. exhibit”, plakat wystawowy. U góry Sagmeister ważący jak zwykle 80 kg. Na dole, tydzień później, cięższy o ponad 11 kg.

Element performatywny został także wykorzystany w jednej z odsłon projektu Things I Have Learned… Sagmeister uznał, że najlepszą wizualizacją twierdzenia: „Z czasem przyzwyczajam się do wszystkiego i zaczynam przyjmować rzeczy za oczywiste” – jest postawienie się w nieoczywistych sytuacjach, których się wcześniej nie doświadczyło. Fotografia każdego ze słów hasła była finalnym produktem partyzanckiego działania, które zawierało element ryzyka lub też balansowania na granicy prawa. Tak więc wyraz over namalowano na transparencie, z którym artysta siedział w oknie Empire State Building z nogami zwisającymi na zewnątrz wieżowca. Słowo granted znajdowało się na kartce przyczepionej do pleców przypadkowego i niczego nieświadomego przechodnia, a it tworzyły pszczoły, które obsiadły Sagmeistera kiedy miodem wymalował sobie litery na piersiach. Realizacja ta jest jednak jedyną spośród 20, w której hasło zostało poddane przez grafika interpretacji, tak że razem z towarzyszącym mu działaniem tworzy spójną i wielowymiarową całość.


Dizajn, który porusza serca

Eksperymenty na własnym ciele stanowią także element strategii zaangażowanego społecznie dizajnu, którą przyjął Sagmeister, głosząc postulat „poruszenia czyjegoś serca”. Realizacje te stoją w opozycji do czystej dekoracyjności i utylitarności współczesnej produkcji projektowej, wywołując gwałtowne emocje: od zachwytu po oburzenie. Sugerują one także wagę samej dziedziny, która dzięki poświęceniu twórcy prezentuje się jako mniej trywialna, niż zwykło się uważać, a tym samym potencjalnie zdolna do aktywnego udziału w życiu społecznym. Postulat ten, co ważne, ma być realizowany zarówno w mikro-, jak i w makroskali. Przykłady to z jednej strony życzenia urodzinowe dla matki wydrukowane na T‑shircie, w którym Sagmeister udzielał wywiadu telewizyjnego, a z drugiej – kampania na rzecz zmniejszenia przez rząd amerykański wydatków na zbrojenia, która polegała na różnorodnej i pomysłowej prezentacji diagramów i wykresów informujących o możliwościach lepszego zagospodarowania funduszy publicznych.

Identyfikacja wizualna sali koncertowej w Porto (Portugalia) oparta na rzutach geometrycznych bryły budynku zaprojektowanego przez Rema Koolhaasa i Ellena van Loona.

Identyfikacja wizualna sali koncertowej w Porto (Portugalia) oparta na rzutach geometrycznych bryły budynku zaprojektowanego przez Rema Koolhaasa i Ellena van Loona.

Identyfikacja wizualna sali koncertowej w Porto (Portugalia) oparta na rzutach geometrycznych bryły budynku zaprojektowanego przez Rema Koolhaasa i Ellena van Loona.

Sagmeister gra Sagmeistera

 Motywy autobiograficzne, manipulacje na własnym ciele i coraz częstszy autotematyzm prac Sagmeistera (plakaty do własnych wystaw i wykładów, okładki czasopism anonsujące artykuły na temat ­własnego studia itp.) wraz z chętnie publikowanymi anegdotami i fragmentami pamiętnika zaczęły być spójną strategią tworzenia własnej legendy. Brawurowa decyzja o zawieszeniu działalności na rok okazała się doskonałym elementem budującym mitologię artysty i zaowocowała falą zleceń na zaprojektowanie czegokolwiek, na co tylko ma ochotę. Swobodę tę wykorzystał Sagmeister na typograficzno‑przestrzenne eksperymenty w ramach projektu Things I Have Learned in My Life So Far, na który składają się działania w przestrzeni, film, akcje performatywne, interaktywna instalacja multimedialna, nie wspominając o grafice i fotografii. We wstępie do książki będącej częścią projektu, grafik pisze: „Przy całym tym gadaniu o zacieraniu się granic pomiędzy sztuką a dizajnem, w moim codziennym nowojorskim życiu te dwie rzeczy wciąż są rozdzielne, gdyż każda z nich wykorzystuje własne systemy dystrybucji i własne media. Mój ulubiony cytat na temat różnic pomiędzy tymi dwiema dziedzinami, autorstwa Donalda Judda, amerykańskiego artysty z kręgu minimalizmu, brzmi:

Dizajn musi działać. Sztuka nie musi«. Prace składające się na tę publikację muszą działać”. Sagmeister jednak nie precyzuje, na kogo i w jaki sposób działają. Skoro powstały w wyniku pozostawienia artyście całkowitej swobody, bez większych wątpliwości mogą być uznane za sztukę w przestrzeni publicznej, a zleceniodawcy za mecenasów. Zapewnienia autora, że jest to ­czysta grafika chronią go przed potencjalnymi zarzutami, że dobry dizajner zaczął robić złą sztukę. ­Jednak wystawa w Deitch Gallery ostatecznie wprowadziła projekt w obieg artystyczny, nie tylko z racji obecności w przestrzeni tradycyjnie zarezerwowanej dla sztuki, ale także skutkiem częściowej rezygnacji z mechanicznie reprodukowanych mediów na rzecz instalacji budowanej z myślą o konkretnym ­miejscu (site‑specific). Projekt, powstały jako owoc ­rocznej refleksji nad dizajnem, stał się zatem jego ślepą uliczką, a rozmach, potencjał i wachlarz możliwych środków wyrazu oraz praca setek osób roztrwonione zostały na prezentację zestawu truizmów, które, choć niewątpliwie ważne dla autora, dla widza nie różnią się niczym od setek amerykańskich poradników oferujących recepty na to, jak żyć.

Stefan Sagmeister: „Handarbeit”, plakat wystawowy, fot. Tom Schierlitz, ilustracje Sabine Hug, klient MAK, 2002.

Stefan Sagmeister: „Handarbeit”, plakat wystawowy, fot. Tom Schierlitz, ilustracje Sabine Hug, klient MAK, 2002.

Stefan Sagmeister: „Handarbeit”, plakat wystawowy, fot. Tom Schierlitz, ilustracje Sabine Hug, klient MAK, 2002.

Sagmeister kokieteryjnie przyznaje się do próżności, opatrując poświęconą mu monografię autorstwa Petera Halla oraz książkę Things I Have Learned… ­określeniem „dogadzający sobie”. Stoi to w niepokojącej sprzeczności z postulatem społecznego zaangażowania dizajnu wyrosłym z krytyki błahego, spełniającego doraźne cele projektowania. Niestety, spektakularne i dekoracyjne przedstawienia intymnych przemyśleń autora nie są niczym innym, jak tylko powierzchownym owocem narcyzmu ­artysty. Można zatem zaryzykować tezę, że nieograniczone możliwości i wolność artystyczna są wrogami kreatyw­ności. Projektowanie graficzne jest bowiem przede wszystkim narzędziem komunikacji. W przypadku projektu Things I Have Learned… jedynym czytelnym komunikatem klientów jest to, że zatrudnili samego Sagmeistera, a jedynym czytelnym komunikatem autora – że zrobił to on sam. Parafrazując wypowiedź Kurta Schwittersa, można stwierdzić, że nie wszystko, co wypluwa dizajner, to dizajn. Należy jedynie mieć nadzieję, że „dogodziwszy sobie”, Sagmeister powróci do błyskotliwego, twórczego i bezkompromisowego rozwiązywania problemów projektowych, którym do tej pory wyróżniała się jego twórczość.

Na otwarciu wystawy w nowojorskiej Deitch Gallery Sagmeister zaprezentował ścianę z 10 000 bananów. Napis „Pewność siebie daje świetne wyniki” ułożony z zielonych bananów, zniknął kiedy dojrzały.

Na otwarciu wystawy w nowojorskiej Deitch Gallery Sagmeister zaprezentował ścianę z 10 000 bananów. Napis „Pewność siebie daje świetne wyniki” ułożony z zielonych bananów, zniknął kiedy dojrzały.

Na otwarciu wystawy w nowojorskiej Deitch Gallery Sagmeister zaprezentował ścianę z 10 000 bananów. Napis „Pewność siebie daje świetne wyniki” ułożony z zielonych bananów, zniknął kiedy dojrzały.

Stefan Sagmeister, uważany za jednego z najbardziej wpływowych współczesnych projektantów grafików, z powodzeniem łączy dizajn z show‑businessem. Urodził się w 1962 roku w Austrii. Ukończył wiedeński Uniwersytet Sztuk Użytkowych, a następnie jako stypendysta Fulbrighta, kontynuował studia w nowojorskim Pratt Institute. Współpracował z agencją reklamową Leo Burnett w Hong Kongu, pracownią M&Co należącą do Tibora Kalmana, by wreszcie otworzyć własne studio w Nowym Jorku. Nominacja do nagrody Grammy za okładkę płyty mało znanego ­zespołu H.P. Zinker sprowadziła do studia Sagmeister Inc. takie gwiazdy jak Lou Reed, David Byrne czy The Rolling Stones, a statuetka trafiła tam w 2005 roku za projekt dla zespołu The Talking Heads. Bezkompromisowe podejście do projektowania, które skłoniło Sagmeistera do samookaleczenia lub do umieszczenia na plakacie wizerunku pozbawionych głów uciekających kurczaków, przyniosło mu status „ikony dizajnu”. Charyzma, humor i umiejętnie budowany wizerunek medialny sprawiają, że jest chętnie zapraszanym prelegentem i wizytuje jako wykładowca wiele uczelni. W 2000 roku postanowił zrezygnować na 12 miesięcy z życia zawodowego i poświęcić się eksperymentom graficznym. Owocem tych działań jest recenzowany projekt Things I Have Learned in My Life So Far, który w czerwcu będziemy mieli okazję obejrzeć w Brnie na wystawie towarzyszącej Międzynarodowemu Biennale Projektowania Graficznego.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj