O autorze

Michał Stefanowski

Projektant, profesor na Wydziale Wzornictwa ASP w Warszawie. Prezes Stowarzyszenia Projektantów Form Przemysłowych. M.in. współautor miejskiego systemu informacyjnego Warszawy. Właściciel firmy Inno Projekt.

www.spfp.diz.pl

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 32 (III/2009) kwartalnika 2+3D

Ceramika i szkło

Lubię projektować to, czego ludzie dotykają. Rozmowa z Jiřim Pelclem

Michał Stefanowski, 24 lipca 2013

Artykuł archiwalny

Komplet do herbaty „Bohemia biała”, prod. Český Porcelán, 2004

Komplet do herbaty „Bohemia biała”, prod. Český Porcelán, 2004

Komplet do herbaty „Bohemia biała”, prod. Český Porcelán, 2004

Michał Stefanowski: Jiří, powiedz, jak zaczęła się twoja droga zawodowa?
Jiří Pelcl: W 1983 roku udało mi się zdobyć stypendium British Council na studia magisterskie w Londynie. Jak wiesz, nie byłem członkiem partii komunistycznej, więc uzyskanie go nie było łatwe. Pracowałem nad tym przez trzy lata i w końcu się udało (musiałem np. zaprojektować wnętrza dla jednej ważnej pani z Ministerstwa Kultury, dla której przestało być istotne, że nie należę do partii). Londyn zrobił wtedy na mnie niesamowite wrażenie. Spotkałem mnóstwo ciekawych ludzi, Royal College of Art była jedną z najlepszych szkół w Europie i studiowali w niej ludzie z całego świata. Wykładowcy byli świetni. Pracownię gościnną prowadził Vico Magistretti. Ciągle czekałem na jego korekty. Był znakomitym projektantem i wiele się od niego nauczyłem, mimo że pojawiał się tylko raz w miesiącu. Uczestniczyłem w warsztatach z projektantami takimi jak Gijs Bakker i wieloma innymi. Mieszkanie w kulturalnej stolicy Europy było dla mnie wielka zmianą. W Londynie przyjaźniłem się z historykiem sztuki z Łodzi, Jarkiem Jedlińskim, który też był tam na stypendium. Chodziliśmy razem do pubu na pint of lager

Wazon „Kaktus” z limitowanej serii dla firmy Křehká, prod. Simax, 2007

Byłeś współzałożycielem powstałej w 1987 roku grupy Atika. Dlaczego ją stworzyliście? Czym był postmodernizm w ówczesnej Czechosłowacji? Czy był protestem? Jeśli tak, to przeciw czemu?
Stanowiliśmy grupę pięciu architektów, projektantów pracujących wtedy jako „wolni strzelcy”. Projektowaliśmy wnętrza, współpracując od czasu do czasu z producentami mebli i elementów wyposażenia wnętrz. W ówczesnej rzeczywistości zainteresowanie przedsiębiorstw innowacyjnymi projektami sprowadzało się do pokazywania ich na wystawach i krajowych targach mebli. Zyskiwały w ten sposób alibi usprawiedliwiające ich istnienie. Tak naprawdę firmy w znikomym stopniu interesowały się innowacjami, bo wdrażanie nowych produktów przysparzało tylko kłopotów i komplikacji technologicznych. W tym czasie masowa produkcja kierowana była na rynek bez dna i bez wymogów jakościowych, czyli na rynek radziecki. Przypuszczam zresztą, że sytuacja projektowania produktów w naszych krajach była wtedy bardzo podobna.
Doszliśmy do wniosku, że nie interesuje nas już współpraca z przemysłem na takich zasadach. Postanowiliśmy zacząć projektować zgodnie z naszymi odczuciami i wziąć całkowitą odpowiedzialność za tworzone przedmioty. Zaczęliśmy traktować meble, oświetlenie i inne wytwory jak unikalne obiekty artystyczne, posiadające własną historię, emanujące energią, a nie jak rynkowe wyroby przemysłowe. Nasze działanie było protestem przeciw temu, jak system komunistyczny deformował kulturę, ale także przeciw temu, co zrobił z produkcją przemysłową i zasadami ekonomicznymi. Protestowaliśmy przeciw bierności ludzi i próbowaliśmy ich zachęcić do używania wyobraźni w codziennym życiu. Z perspektywy czasu myślę, że postmodernizm nie był dla nas istotny. W krajach zachodnich doceniano nas i byliśmy postrzegani jako egzotyczny przykład postmodernizmu z bloku wschodniego.

Wazon „Kaktus” z limitowanej serii dla firmy Křehká, prod. Simax, 2007

Wazon „Kaktus” z limitowanej serii dla firmy Křehká, prod. Simax, 2007

Byłeś współzałożycielem powstałej w 1987 roku grupy Atika. Dlaczego ją stworzyliście? Czym był postmodernizm w ówczesnej Czechosłowacji? Czy był protestem? Jeśli tak, to przeciw czemu?
Stanowiliśmy grupę pięciu architektów, projektantów pracujących wtedy jako „wolni strzelcy”. Projektowaliśmy wnętrza, współpracując od czasu do czasu z producentami mebli i elementów wyposażenia wnętrz. W ówczesnej rzeczywistości zainteresowanie przedsiębiorstw innowacyjnymi projektami sprowadzało się do pokazywania ich na wystawach i krajowych targach mebli. Zyskiwały w ten sposób alibi usprawiedliwiające ich istnienie. Tak naprawdę firmy w znikomym stopniu interesowały się innowacjami, bo wdrażanie nowych produktów przysparzało tylko kłopotów i komplikacji technologicznych. W tym czasie masowa produkcja kierowana była na rynek bez dna i bez wymogów jakościowych, czyli na rynek radziecki. Przypuszczam zresztą, że sytuacja projektowania produktów w naszych krajach była wtedy bardzo podobna.
Doszliśmy do wniosku, że nie interesuje nas już współpraca z przemysłem na takich zasadach. Postanowiliśmy zacząć projektować zgodnie z naszymi odczuciami i wziąć całkowitą odpowiedzialność za tworzone przedmioty. Zaczęliśmy traktować meble, oświetlenie i inne wytwory jak unikalne obiekty artystyczne, posiadające własną historię, emanujące energią, a nie jak rynkowe wyroby przemysłowe. Nasze działanie było protestem przeciw temu, jak system komunistyczny deformował kulturę, ale także przeciw temu, co zrobił z produkcją przemysłową i zasadami ekonomicznymi. Protestowaliśmy przeciw bierności ludzi i próbowaliśmy ich zachęcić do używania wyobraźni w codziennym życiu. Z perspektywy czasu myślę, że postmodernizm nie był dla nas istotny. W krajach zachodnich doceniano nas i byliśmy postrzegani jako egzotyczny przykład postmodernizmu z bloku wschodniego.

Atika miała wystawy w sławnych galeriach – Neotu w Paryżu, Binnen w Amsterdamie, w Berlinie, Wiedniu, Monachium. Głośniej było o nas za granicą niż we własnym kraju.

Komplet kieliszków „Vicenza”, prod. Crystalex, 2005

Komplet kieliszków „Vicenza”, prod. Crystalex, 2005

Komplet kieliszków „Vicenza”, prod. Crystalex, 2005

Wiem, że projektowałeś wnętrza dla Vaclava Havla na Hradčanach. Jak do tego doszło? Czy łatwo jest pracować z politykami? Czy jesteś zadowolony z rezultatu?
O zaprojektowanie wnętrz na Hradčanach poprosił mnie jeden z doradców Vaclava Havla, architekt Miroslav Masak. Znał mnie i moje projekty wnętrz. To był bardzo gorący okres, zaraz po aksamitnej rewolucji 1989 roku. Havel przeniósł się do zamku, ale nie chciał korzystać z wyposażenia i mieszkać we wnętrzach urządzonych dla byłych komunistycznych prezydentów. Zaprojektowałem dla niego gabinet i pokój spotkań. Odbyliśmy tylko kilka rozmów, bo miał na głowie mnóstwo innych, ważniejszych spraw, musiał ciągle rozwiązywać problemy i stawiać czoła politycznym burzom. Był miłym, przyjaznym i demokratycznym rozmówcą. Jakieś pięć lat później Havel przeniósł się do innej części zamku, gdzie gabinet zaprojektował dla niego mój przyjaciel Bořek Šipek. Myślę, że postmodernistyczny, dekoracyjny styl, który mu nadał, był prezydentowi bliższy. Havel to dramaturg, człowiek teatru, a prace Šipka czasem przypominają scenografię teatralną, więc mogą mu odpowiadać. Ja podchodzę do projektowania bardziej racjonalnie i nie lubię stosować w nim zasad scenografii. Tak czy inaczej, możliwość zaprojektowania wnętrz dla Havla sprawiła mi dużo przyjemności. Praca z politykami nie musi być koszmarem, dużo cięższa bywa praca dla ludzi bogatych, a zwłaszcza dla ich afektowanych żon.

Czy otrzymanie tytułu Projektanta Roku 2006 miało istotny wpływ na twoją dalszą pracę?
Nie miało żadnego. Czesi nikomu nie ufają. Również profesjonalistom, może z wyjątkiem medycyny. A wzornictwo nie ma aż tak istotnego wpływu na życie.

Zestaw „Nocne Trento” , prod. Crystalex, 2005

Zestaw „Nocne Trento” , prod. Crystalex, 2005

Zestaw „Nocne Trento” , prod. Crystalex, 2005

Które pole swojej działalności projektowej albo który projekt lubisz najbardziej?
Naprawdę lubię projektować przedmioty codziennego użytku – to, czego ludzie dotykają. Nieważne, czy jest to mebel, szkło, porcelana, przedmiot z metalu, czy wnętrze. Chodzi o przedmioty bliskie ludzkiemu ciału. Tego typu przedmioty mają „pamięć”, były projektowane od tysięcy lat. Fascynuje mnie możliwość kontynuowania tego procesu. W każdym razie jestem w stanie zaprojektować telefon komórkowy albo telewizor, ale nie mógłbym projektować maszyn dla przemysłu, służących do produkcji, ani środków transportu, np. samochodów. Architekturę lubię, bo pozwala pracować w dużej skali. Zaprojektowałem szereg domów mieszkalnych, a także rekonstrukcje budynków historycznych. To ważne pole mojej działalności i pożądana odmiana. Ostatnio projektowałem atelier dla znanego czeskiego malarza Jiřiego Davida. To będzie prosty drewniany dom. Budowa rozpocznie się wiosną. Niecierpliwie czekam na jego powstanie.

Kolekcja „Alva”, prod. Techo, 2007

Kolekcja „Alva”, prod. Techo, 2007

Kolekcja „Alva”, prod. Techo, 2007

Czy praca wykładowcy w praskiej Akademii pomaga, czy przeszkadza w pracy projektowej? Jak udaje ci się godzić te obowiązki?
Szczerze mówiąc, łączenie tych zajęć jest bardzo wyczerpujące. Poza tym nie mam już czasu na hobby czy wypoczynek. Mamy mały domek na wsi, godzinę drogi od Pragi. Bardzo lubię tam przebywać. Mam tam warsztat, w którym pracuję nad własnymi unikatowymi obiektami lub nad prototypami. Przyznaję, że jestem pracoholikiem. Na szczęście nie dorównuję w tym żonie, która jest lekarzem, szefem szpitala, prowadzi badania i uczy studentów. Dużo podróżuję, chociaż moje wyjazdy nie przekraczają trzech dni. Wielokrotnie zastanawiałem się, co jest lepsze dla jakości nauczania – być zawodowym pedagogiem, poświęcającym całą energię uczelni i studentom, czy dobrym, aktywnym projektantem, z doświadczeniem wyniesionym z pracy w środowisku projektowym, ale trochę mniej zaangażowanym w sprawy uczelni? Doszedłem do wniosku, że wolę to drugie.

Czy możesz wymienić jakieś charakterystyczne cechy czeskiego wzornictwa?
Obawiam się, że nie – w dzisiejszej zglobalizowanej rzeczywistości coraz trudniej jest znaleźć specyficzne narodowe cechy wzornictwa. Rozpoznaję np. cechy wzornictwa skandynawskiego, francuskiego, może hiszpańskiego, ale nie mogę tego powiedzieć o wzornictwie niemieckim, brytyjskim, polskim, austriackim, czeskim… 

Kuchnia „Single”, prototyp, 1999

A jaka jest różnica między współczesnym wzornictwem czeskim, a wzornictwem czechosłowackim sprzed 1989 roku?

Kuchnia „Single”, prototyp, 1999

Kuchnia „Single”, prototyp, 1999

A jaka jest różnica między współczesnym wzornictwem czeskim, a wzornictwem czechosłowackim sprzed 1989 roku?

Ta różnica wynika z różnicy między dwoma systemami politycznymi. Wzornictwo jest związane z przemysłem i wolną konkurencją. Państwo nie powinno dyktować i kierować sztuką, architekturą i wzornictwem – po prostu kulturą. Państwo powinno pomóc stworzyć warunki, w których kultura może się rozwijać. Powiedziałbym, że czeskie wzornictwo jest dzisiaj bardziej wolne, barwne i innowacyjne niż dawniej. Działa w nim więcej osób, uczy się go w sześciu wyższych uczelniach (przed 1990 istniała tylko jedna), mamy dostęp do wielu branżowych pism, rodzimych i zagranicznych. Moim zdaniem, czeskie wzornictwo staje się obecnie coraz bardziej międzynarodowe.

Stół „Unitable”, prod. Exbydo, 2005Stół „Unitable”, prod. Exbydo, 2005

Czy zawód projektanta cieszy się w Czechach prestiżem? Czy czescy producenci i przedsiębiorcy są świadomi sensu stosowania wzornictwa?

Stół „Unitable”, prod. Exbydo, 2005

Stół „Unitable”, prod. Exbydo, 2005Stół „Unitable”, prod. Exbydo, 2005

Czy zawód projektanta cieszy się w Czechach prestiżem? Czy czescy producenci i przedsiębiorcy są świadomi sensu stosowania wzornictwa?

Nie powiedziałbym, że wzornictwo jest dziedziną prestiżową, ale na pewno jest modne. Producenci i przedsiębiorcy są raczej świadomi jego znaczenia przy wdrażaniu nowych produktów. Wiele dużych i średnich przedsiębiorstw współpracuje z projektantami. Problemem jest małe doświadczenie czeskich przedsiębiorstw w dziedzinie ­marketingu i strategii sprzedaży produktów. Oczywiście od tej reguły są odstępstwa. Ostatniego lata minister przemysłu zamknął Czeskie Centrum Dizajnu. Wielu projektantów uznało to za dizajnerską tragedię narodową. Moim zdaniem, nie była to decyzja dalekowzroczna, ale w gruncie rzeczy organizacja wzornictwa w Czechach ma się całkiem dobrze. Prywatne agencje organizują festiwale, np. Profil Media – Designblok. Niewielkie niezależne grupy, jak Czech Design czy Design Cabinet, zajmują się promocją wzornictwa. Agencja Profil Media zorganizowała wystawę czeskiego szkła i porcelany „Křehký” (Kruche). Ta kolekcja prezentowana była podczas Salone Mobile w Mediolanie, 100% Design w Londynie, ICFF w Nowym Jorku i 100% Design w Tokio. Nową edycję wystawy, którą projektowałem, prezentuje właśnie Design Flanders Gallery w Brukseli. Serdecznie na nią zapraszam.

 

Jiří Pelcl, Atelier Pelcl > www.pelcl.cz
Urodzony w 1950 roku, należy do czołowych czeskich projektantów. Był założycielem znanej grupy Atika (1987–1992); mieszka i pracuje w Pradze. Projektuje we własnej pracowni meble i wnętrza oraz wyroby ze szkła i porcelany na zamówienia klientów z Czech i wielu innych krajów europejskich (np. DuPont, Crystalex, Simax, Český porcelán, Techo, Konsepti, Vitra). Profesor Jiří Pelcl wykłada w praskiej Wyższej Szkole Artystyczno‑Przemysłowej (VŠUP), gdzie w latach 2002–2005 pełnił funkcję rektora. Zajmuje się też teorią wzornictwa, publikuje i prowadzi gościnne wykłady na uczelniach w kraju i za granicą (np. w RCA w Londynie, Yale University, ENSDI w Paryżu, SCIARCH w Los Angeles). W 2006 roku zdobył National Design Award, Form Award w Niemczech, a w 2007 roku Design Plus Award w Niemczech i nagrodę Czech Grand Design dla projektanta roku. Jego prace wchodzą w skład wielu kolekcji w Czechach i w całej Europie. O Jiřím Pelclu w 23 numerze 2+3D pisała Dagmara Kudelkowá.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj