O autorze

Wojciech Małolepszy

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 32 (III/2009) kwartalnika 2+3D

Ilustracje

Produkt

Manewry w kuchni

Wojciech Małolepszy, 14 października 2013

Artykuł archiwalny

Wbrew pozorom nie będzie to wcale o grochówce. Przystępując do napisania tego artykułu, postanowiłem wyszorować sprzęt AGD w naszej kuchni. Bezpośrednim powodem tego, jak się później okazało, herkulesowego zadania, była dłuższa nieobecność w domu mojej żony. Ochoczo skierowałem się w stronę elektrycznego piekarnika kuchni gazowej. Zapał opuścił mnie już po kilku minutach zmagań z blachą komory pieca. Zwęglone i kilkakrotnie zapieczone szczątki pizzy i innych potraw nie chciały ustąpić najskuteczniejszym środkom czystości nawet przy niemałym wysiłku fizycznym, choć – jak powszechnie wiadomo – powinny to zrobić same bez mojego udziału. Jako żywo przypomniałem sobie czyszczenie mojego AK typ 47–65 po ostrym strzelaniu na poligonie Zdrowie w Łodzi, blisko 30 lat temu, kiedy to pełniłem zaszczytny obowiązek. Wtedy, ostatecznie i w największej tajemnicy przed przełożonymi, mogliśmy z bronią udać się pod prysznic. Teraz takie rozwiązanie było niemożliwe, nawet w tajemnicy przed żoną. Niestety, podobnie wyglądała sprawa z wnętrzem kuchenki mikrofalowej. Inne przedmioty, jak toster, są tak zaprojektowane, że aby je skuteczne oczyścić, trzeba użyć przynajmniej śrubokrętu. Mniej wprawnym pozostaje oddać sprzęt do serwisu, a najlepiej kupić nowy. Jednak ku mojemu największemu zdziwieniu okazało się, że nawet w zmywarce do naczyń jest coś do wyszorowania! Do wnętrza rury odkurzacza już tylko zajrzałem. Jestem przekonany, że stokroć łatwiej było zachować w czystości kanał powrotny w moim kałaszu (łączy lufę z komorą gazową) niż tę gardziel. Na szczęście naszych kuchni nie odwiedza sanepid.

Stefan Buchberger, chłodziarka dla współlokatorów „Flatshare”, 2008
Chłodziarka składa się ze stacji bazowej i czterech przenośnych modułów, którym użytkownicy mogą nadać indywidualny charakter dzięki kolorowym nakładkom i dodatkowym elementom, takim jak np. otwieracz do butelek czy tablica na notatki. I nagroda w konkursie Electrolux Design Lab 2008

Stefan Buchberger, chłodziarka dla współlokatorów „Flatshare”, 2008 Chłodziarka składa się ze stacji bazowej i czterech przenośnych modułów, którym użytkownicy mogą nadać indywidualny charakter dzięki kolorowym nakładkom i dodatkowym elementom, takim jak np. otwieracz do butelek czy tablica na notatki. I nagroda w konkursie Electrolux Design Lab 2008

Stefan Buchberger, chłodziarka dla współlokatorów „Flatshare”, 2008
Chłodziarka składa się ze stacji bazowej i czterech przenośnych modułów, którym użytkownicy mogą nadać indywidualny charakter dzięki kolorowym nakładkom i dodatkowym elementom, takim jak np. otwieracz do butelek czy tablica na notatki. I nagroda w konkursie Electrolux Design Lab 2008

We współczesnym mieszkaniu paradoksalnie to nie wypieszczona muszla w.c. (cała gama środków czystości nachalnie reklamowanych w telewizji) jest głównym miejscem zagrożenia bakteriami. Zdaje się, że na pierwszy plan wysunęła się zapuszczona lodówka. To w niej gnieżdżą się między innymi psychrofile – mikroflora funkcjonująca i rozmnażająca się w niskiej temperaturze, listeria – bakteria rozwijająca się w lodówkach na nieopakowanej żywności itp. Nieoczekiwanie pojawił nam się nowy front. Trochę porażony tym faktem, puściłem nieco wodze fantazji: a może w celu utrzymania czystości w trudno dostępnych miejscach, należałoby rzucić do walki na przykład ultradźwięki? Metodę czyszczenia stosowaną w wielu innych dziedzinach, np. w medycynie, w warsztatach samochodowych, w jubilerstwie.

Jak się okazuje, ten problem producenci sprzętu AGD częściowo rozwiązują. W przypadku lodówek niektórzy po prostu polecają systematyczną dezynfekcję swoich wyrobów. Jest to sensowne, o ile nie zniechęci nas skomplikowana architektura wnętrza „szafy”. Inni zapewniają, że produkowane przez nich lodówki posiadają na wewnętrznych ścianach specjalne powłoki lub uszczelki z dodatkiem jonów srebra, które przeciwdziałają rozwojowi bakterii w produktach spożywczych. Trochę mi to pachnie „inteligentnymi molekułami”, ale nie jestem w stanie tego sprawdzić. W piekarnikach, niestety tylko tych z najwyższej półki, stosuje się metodę pirolizy – w temperaturze przekraczającej 400°C resztki rozpadają się na popiół.

Skojarzenia kuchni z poligonem nasuwają się same i nie są tylko anegdotyczne. W żadnym innym miejscu mieszkania nie zgromadziliśmy tylu żywiołów, mediów, nie wykorzystujemy tylu zjawisk fizycznych, tak licznych narzędzi. Ogień, woda, gaz, wysokie ciśnienie, temperatury w zakresie od minus dwudziestu kilku do kilkuset stopni powyżej zera. Mikrofale, indukcja, piroliza, a ponadto wspomniany już cały arsenał środków chemicznych. Jednak w moim zamierzeniu tytułowe manewry odnoszą się przede wszystkim do niesłychanej dynamiki zmian tego miejsca. Jeszcze w pierwszych dekadach XX wieku kuchnia była przeznaczona dla służby. ­Określenie drzwi kuchenne oddaje ówczesną podrzędność tego miejsca. Pomieszczenia kuchenne często były usytuowane z dala od centrum domu czy mieszkania. Każda strefa życia była wyraźnie wyodrębniona, to „właściwe” toczyło się w salonie, bibliotece, ogrodzie. Również przedmioty tworzono z myślą o przypisanych im miejscach i przeznaczeniu. Wyposażenie kuchenne różniło się od pozostałych sprzętów. W ubiegłym wieku kuchnia przeszła wielkie przeobrażenia. Z zaplecza stała się punktem centralnym domu. Demokratyzacja życia, nowe potrzeby społeczne, rozluźnienie norm regulujących rytuał spożywania posiłków sprawiły, że miejsce ich przygotowywania integralnie związało się z resztą mieszkania i zmieniło wygląd. Stało się tak również za sprawą powszechnej dostępności infrastruktury technicznej – rozbudowy sieci gazowej, wodnej i elektrycznej.

Adam Brodowski, generator przepisów „Sook”, 2008
Bezprzewodowy kuchenny asystent, który generuje i wyświetla przepisy oraz pozwala wymieniać się nimi przez internet. Został wyposażony w czujniki, które rozpoznają produkty spożywcze. „Sook” ustala ich wagę i wilgotność, analizuje smak pod kątem najlepszej kompozycji, po czym zapisuje i wyświetla na ekranie listę użytych składników. Gotową potrawę można sfotografować i wysłać znajomym wraz z przepisem. Finalista konkursu Electrolux Design Lab 2008

Adam Brodowski, generator przepisów „Sook”, 2008 Bezprzewodowy kuchenny asystent, który generuje i wyświetla przepisy oraz pozwala wymieniać się nimi przez internet. Został wyposażony w czujniki, które rozpoznają produkty spożywcze. „Sook” ustala ich wagę i wilgotność, analizuje smak pod kątem najlepszej kompozycji, po czym zapisuje i wyświetla na ekranie listę użytych składników. Gotową potrawę można sfotografować i wysłać znajomym wraz z przepisem. Finalista konkursu Electrolux Design Lab 2008

Adam Brodowski, generator przepisów „Sook”, 2008
Bezprzewodowy kuchenny asystent, który generuje i wyświetla przepisy oraz pozwala wymieniać się nimi przez internet. Został wyposażony w czujniki, które rozpoznają produkty spożywcze. „Sook” ustala ich wagę i wilgotność, analizuje smak pod kątem najlepszej kompozycji, po czym zapisuje i wyświetla na ekranie listę użytych składników. Gotową potrawę można sfotografować i wysłać znajomym wraz z przepisem. Finalista konkursu Electrolux Design Lab 2008

Kuchnia przeszła nawet fazę „laboratorium”, w której znalazły zastosowanie zasady organizacji pracy, podział na strefy funkcjonalne: przechowywania i przygotowywania produktów, przyrządzania posiłków, zmywania i przechowywania naczyń. Zadbano o ergonomię i higienę. Dążono do maksymalnego ułatwienia pracy domownikom, którzy gotowanie wzięli w swoje ręce. Obecnie rodzina i goście spędzają tu więcej czasu. Osoba przyrządzająca danie ma kontakt z pozostałymi. Posiłki przygotowuje się nie tylko, by zaspokoić głód. Nierzadko wspólne ich przygotowywanie to nowa forma integracji. Współczesna kuchnia stała się przestrzenią cenną, godną zaprojektowania, odpowiednio wyposażoną, centrum życia rodzinnego i towarzyskiego. Niewątpliwie przyczynił się do tego tzw. kult zdrowego stylu życia: ruch, ale przede wszystkim zdrowe odżywianie się. Pisma kolorowe i nie tylko, telewizyjne programy kulinarne (wszyscy gotują) wspomagane wydawnictwami (niezliczone książki kucharskie) i serwisami internetowymi pokazują, jak rośnie zainteresowanie problemami odżywiania się i zdrowia. Zainteresowanie, które niekiedy przeradza się w histerię, zwłaszcza jeżeli chodzi o fenomen diety i odchudzania.

Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku niemiecka firma Bulthaup, wiodąca w projektowaniu i produkcji sprzętów kuchennych, sformułowała pionierską wówczas ideę, że kuchnia jest najważniejszym pomieszczeniem w domu i pieniądze na nią wydane oraz poświęcony jej wysiłek i czas powinny to odzwierciedlać. I tak też się dzieje. Do boju o klienta producenci AGD rzucają najwybitniejszych projektantów: Roberta Pezzettę, Allesandra Mendiniego, Ferdynanda A. Porsche i wielu innych. Poszukują sojuszników wśród producentów materiałów odpowiednich do zastosowań kuchennych – wytrzymałych na wysoką temperaturę, kwasy i zasady znajdujące się w pożywieniu, odpornych na zarysowania, niestarzejących się itp. Wreszcie sięgają po zaawansowane technologie, niekiedy wprost z laboratoriów pracujących na potrzeby armii. Odnosi się wrażenie, że niektóre urządzenia kuchenne są tak naszpikowane elektroniką, jak jeszcze niedawno samoloty bojowe.

Zmienia się nie tylko przeznaczenie i jakość wyposażenia kuchni, zmienia się albo wręcz umyka nam znaczenie wypełniających ją sprzętów. We wstępie do zbioru artykułów zatytułowanego W stronę socjologii przedmiotów redaktor opracowania Marek Krajewski pisze: „Żyjemy otoczeni przedmiotami, które sami stworzyliśmy, ale których nie rozumiemy. Wiemy jedynie, po co są, na najniższym – czysto technicznym i instrumentalnym poziomie: by nas chronić i pomagać w opanowaniu środowiska, by czynić nasze życie bardziej przewidywalnym i komfortowym, by dawać poczucie władzy i wymuszać podporządkowanie, by nas bawić i dostarczać rozrywki. Wiemy zaledwie w cudzysłowie, bo wiedza to raczej przedrefleksyjna, wdrukowana w nasze ciało przez wielokrotne powtarzanie tych samych działań w codziennym, rutynowym kontekście. Ciało użytkownika wie, co robić z przedmiotem, ale sam użytkownik nie wie, dlaczego po niego sięgnął, dlaczego posługuje się nim w określony sposób, jakie są społeczne i kulturowe konsekwencje jego działań (…), otaczające nas materialne obiekty (…) sprawiają, że nasz świat trwa, jest stabilny, przewidywalny, ale one same są przezroczyste. Dostrzegamy je, gdy przestają działać, gdy zawodzą, kiedy wyrwiemy je z codzienności i poddamy refleksji, przekształcimy w ready made, rodzinną pamiątkę, ulubiony, osobisty obiekt” 1.

Matthias Pinkert, składana indukcyjna płyta grzejna „Vesta”, 2008 →
Płytę można po złożeniu oprzeć o ścianę lub schować, aby chwilowo uzyskać więcej miejsca do przygotowywania posiłku. Urządzenie wyposażone jest skaner chipów RFID, które wkrótce zastąpią kody kreskowe umieszczane na opakowaniach. Chipy mogą zawierać informacje na temat czasu i temperatury gotowania, a nawet propozycje przepisów. Finalista konkursu Electrolux Design Lab 2008

Matthias Pinkert, składana indukcyjna płyta grzejna „Vesta”, 2008 → Płytę można po złożeniu oprzeć o ścianę lub schować, aby chwilowo uzyskać więcej miejsca do przygotowywania posiłku. Urządzenie wyposażone jest skaner chipów RFID, które wkrótce zastąpią kody kreskowe umieszczane na opakowaniach. Chipy mogą zawierać informacje na temat czasu i temperatury gotowania, a nawet propozycje przepisów. Finalista konkursu Electrolux Design Lab 2008

Matthias Pinkert, składana indukcyjna płyta grzejna „Vesta”, 2008 →
Płytę można po złożeniu oprzeć o ścianę lub schować, aby chwilowo uzyskać więcej miejsca do przygotowywania posiłku. Urządzenie wyposażone jest skaner chipów RFID, które wkrótce zastąpią kody kreskowe umieszczane na opakowaniach. Chipy mogą zawierać informacje na temat czasu i temperatury gotowania, a nawet propozycje przepisów. Finalista konkursu Electrolux Design Lab 2008

Trudno nie zgodzić się z tymi stwierdzeniami, zwłaszcza gdy pomyślimy o takich urządzeniach jak kuchenka mikrofalowa czy lodówka. Wykorzystana w tej pierwszej zasada działania magnetronu jest zupełnie niezrozumiała dla zdecydowanej większości odgrzewających posiłki, tak jak niewytłumaczalne pozostaje jej podobieństwo do monitora. Jest symbolem niecierpliwości, przenosi pośpiech ulicy do mieszkania, naprędce odgrzany w niej pokarm zastępuje tradycyjne danie. Należy do licznych obecnie przedmiotów, w których dominuje forma kształtowana na użytek ­technologii jakby niematerialnych, czyli elektronicznych i cyfrowych. Mamy wówczas do czynienia jedynie z wizerunkami przedmiotów, rzeczami zawieszonymi pomiędzy materią, a zadaniami, które mają spełniać.

Jeszcze bardziej wymyka się spod naszej ­kontroli lodówka, choć pozornie wydaje się, że ­jesteśmy świadomi jej roli. Najpierw była spiżarnią, w której przechowywano łatwo psujące się produkty spożywcze. Z czasem stała się centrum naszego konsumpcyjnego stylu życia2. Kupujemy wszystko, na co mamy ochotę, przecież nic się nie zepsuje, po czym sięgamy do jej wnętrza. Zauważmy, jak urosła lodówka w ciągu kilku ostatnich lat. Dostępna jest zawsze o każdej porze dnia i nocy. Wraz z wielkością i znaczeniem zmienia się jej wizerunek. Ze skromnej spiżarni stała się ważnym obiektem w mieszkaniu, służy do komponowania wnętrza na równi z meblami. Luksusowe side by side, otwiera się jak pojemne szafy, często wyposażone w zewnętrzny barek, dystrybutor napojów, kostkarkę do lodów, a nawet ekspres do kawy. Więcej, lodówka nabiera cech właściwych do tej pory wyrobom konfekcyjnym, gadżetom, przedmiotom osobistym. W supermarketach można spotkać lodówki zdobione kryształkami, oczywiście Swarovskiego. Bywa ośrodkiem rodzinnej komunikacji. Nie mogąc się spotkać o jednej porze, domownicy przyklejają do jej drzwi informacje – prędzej czy później każdy się przy nich przecież pojawi. Na tym nie kończy się ewolucja lodówki. Wraz z pojawieniem się „inteligentnych domów” lodówka będzie zamawiać produkty na nasz stół. I choć to my wydawać będziemy polecenia, niechęć do częstego przeprogramowywania może spowodować, że nieraz jeść będziemy coś, na co już nie mamy ochoty. Stanie się urządzeniem peryferyjnym sieci, witryną sklepową w naszej kuchni. Zresztą już tak wygląda.

O ile lodówka towarzyszy nam przez niemal cały wiek, a w powszechnym użyciu znajduje się od okresu powojennego, kuchenka mikrofalowa zrobiła błyskawiczną karierę w ostatnim dwudziestoleciu. Zastosowanie mikrofali do gotowania zostało odkryte i spopularyzowane przez amerykańską firmę zbrojeniową Raytheon Corporation3. Kuchenka mikrofalowa jest ubocznym skutkiem eksperymentów nad wykorzystaniem megatronów w technologii radarowej. W 1946 roku inżynier Percy LeBaron Spencer, pracujący dla Raytheonu, miał w kieszeni batonik czekoladowy, który stopił się w trakcie badań. Percy zainteresował się tym zjawiskiem i wysłał jednego ze swoich pomocników po popcorn, by sprawdzić, jak megatrony sobie z nim poradzą. Po udanym eksperymencie Percy próbował z kolei ugotować jajko. Raytheon wyprodukował pierwszą komercyjną kuchenkę mikrofalową już w 1947 roku. Nazywała się Radarange. Była duża (160 cm wysokości i 330 kg), miała moc 1600 W i kosztowała około 5000 dolarów. Droga i nieporęczna, na początku była wykorzystywana tylko w wielkich restauracjach i przez amerykańskie wojsko. Pierwsza mikrofalówka domowa pojawiła się na rynku w pierwszej połowie lat pięćdziesiątych. Kosztowała 1295 dolarów. Wynaleziona w laboratoriach wojskowych, trafiła pod strzechy, by na chwilę wrócić na pole walki. Mikrofale są bardzo podobne do fal radiowych emitowanych przez radary. W czasie bombardowania Jugosławii przez siły NATO w 1999 roku Serbowie rozstawiali mikrofalówki wokół swoich radarów, by zmylić pilotów amerykańskich. Ponoć w wielu wypadkach strategia ta była skuteczna – jugosłowiańskie radary pozostawały nietknięte. Być może jest to tylko serbska propaganda, lecz z technicznego punktu widzenia taka dezorientacja jest możliwa. „Precy Spencer przewraca się pewnie w grobie, wiedząc, że przedmiot stworzony przez amerykańską firmę zbrojeniową w celach niebojowych, został bojowo i w słowiańskim stylu wykorzystany przeciwko amerykańskiej armii” 4.

Jednak czy przedmioty używane są dziś wyłącznie instrumentalnie? „Młynek (…) trafił do czyjegoś domu, gdzie codziennie przed południem mełł kawę. (…) Jeżeli przyjrzeć się przedmiotom uważnie, z zamkniętymi oczami, aby nie dać się zwieść pozorom, jakie roztaczają wokół siebie, jeżeli pozwolić sobie na nieufność, można przynajmniej na chwilę zobaczyć ich prawdziwe oblicze” 5. Cykliczność używania młynka, o którym wspomina Olga Tokarczuk, stała się osią rytuału mielenia kawy. W naszym otoczeniu znajdziemy chyba więcej takich przedmiotów. Ekspres do kawy to przykład przedmiotu‑narzędzia, którego znaczenia w domu jesteśmy raczej świadomi, jego zakup łączy się z wyborem znanych i pożądanych zachowań. Ekspres do kawy otacza aura celebry związana z parzeniem napoju (aromat), przygotowaniem (para, pianka, mleko), podawaniem (porcelana) oraz oczywiście samym piciem kawy, nie wspominając już o towarzystwie. Nadaje mu się często formę szczególną, by podkreślić jego rolę, jak również pozycję właściciela. 

Projektanci firmy Miele, wyciąg przyścienny „DA5690W” →
Proste w obsłudze i ciche urządzenie ze sterowaniem sensorowym, ma bardzo dużą moc odprowadzania oparów (do 730 m3/h), co jest szczególnie ważne w otwartych kuchniach.

Projektanci firmy Miele, wyciąg przyścienny „DA5690W” → Proste w obsłudze i ciche urządzenie ze sterowaniem sensorowym, ma bardzo dużą moc odprowadzania oparów (do 730 m3/h), co jest szczególnie ważne w otwartych kuchniach.

Projektanci firmy Miele, wyciąg przyścienny „DA5690W” →
Proste w obsłudze i ciche urządzenie ze sterowaniem sensorowym, ma bardzo dużą moc odprowadzania oparów (do 730 m3/h), co jest szczególnie ważne w otwartych kuchniach.

Poruszyłem, jak sądzę, dwa ważne zagadnienia: problem utrzymania w czystości, który obok bezpieczeństwa i ergonomii użytkowania należy do klasyki projektowania urządzeń AGD, oraz to, czym są dla nas przedmioty z najbliższego otoczenia. Problem, nad którym projektując wyrób, często najmniej się zastanawiamy. Oczywiście tych zagadnień jest o wiele więcej.

Oprócz pojawiających się co rusz zupełnie nowych narzędzi kuchennych, poszerza się wachlarz tych podstawowych. Wybór urządzeń do obróbki cieplnej potraw nigdy nie był tak duży. Obok tradycyjnego piekarnika gazowego, elektrycznego i mikrofalowego, producenci oferują urządzenia do gotowania na parze, także ciśnieniowe. Jeszcze większy wybór jest wśród płyt grzewczych. Tę z palnikami gazowymi uzupełnia elektryczna płyta ceramiczna (też już klasyka), płyta indukcyjna (trudno się nią poparzyć, można nawet podłożyć ręcznik papierowy pod patelnię, na której smażymy, bez obawy, że się zapali!), indukcyjna płyta do woka, tepan – stalowa płyta do smażenia podgrzewana elektrycznie, grill i frytkownica. Najciekawsze jest to, że we współczes­nych kuchniach wspomniane urządzenia stanowią opcjonalny wybór lub występują jednocześnie! Ten model urządzenia kuchni, nazywany domino, pozwala w miejsce jednej dużej płyty grzewczej, umieścić kilka wybranych mniejszych o rożnym przeznaczeniu.

Pamiętajmy, że wiele urządzeń bądź ich cech, którymi szczycą się współcześni producenci sprzętu kuchennego, funkcjonowało także w przeszłości, choć może w nieco innej formie. Szybkowar w latach pięćdziesiątych pełnił podobną funkcję jak dzisiaj kuchenka mikrofalowa, umożliwiał szybkie i tanie gotowanie różnych rodzajów żywności. Pojawiły się liczne specjalistyczne książki kucharskie, proponujące odpowiednie menu, tak jak obecnie w przypadku mikrofali. Zastosowanie pary wodnej pod ciśnieniem miało jeszcze jedną zaletę: pozwalało na gotowanie szybkie i zdrowe, gdyż nie niszczyło składników odżywczych i witamin. Właśnie z tych powodów urządzenia do gotowania na parze pod ciśnieniem przeżywają swój renesans w nowoczesnych kuchniach i w przeciwieństwie do mikrofali, są wyrobami z najwyższej półki. Urządzenia bezprzewodowe też już kiedyś były! Żelazka i czajniki posiadały zasilanie własne bądź akumulacyjne.

W produkcji masowej, gdzie intensyfikacja procesów projektowych jest daleko posunięta, bardzo trudno o spektakularne sukcesy. Łatwiej zapanować nad formą, gdy wyrób nie musi być sprzedawany w setkach tysięcy sztuk. Krótsze serie, możliwość adresowania wyrobów do odbiorców niszowych itp. sprawiają, że presja wymogów ekonomicznych, skala ponoszonego ryzyka, zależność od służb marketingowych dają – nie tylko projektantom – większą swobodę działania.

Wiodące koncerny mają charakter uniwersalny. Pracują dla nich zespoły wielonarodowe. Cechy lokalne krzyżują się i rozpływają w międzynarodowym stylu. Od czasu do czasu można odnaleźć w projektach cechy indywidualne, które można by przypisać pewnym temperamentom narodowym. Przykładem włoskiego poetyckiego myślenia o formie jest kolekcja urządzeń kuchennych Cucina zaprojektowana w 1996 roku dla Philipsa przez Allesandra Mendiniego przy współpracy z firmą Allesi, która odniosła wielki sukces na rynku, jest kontynuowana i objęła wiele wyrobów. Podobnie było z zestawem stworzonym przez Ferdynanda A. Porsche dla koncernu Siemens, kojarzonym powszechnie z niemiecką elegancją i perfekcjonizmem. Obie kolekcje stały się sztandarowymi liniami produktów dla swoich firm i wyznaczyły poprzeczkę trudną do pokonania.

Warto jeszcze wspomnieć o kilku problemach związanych z wyposażeniem kuchni, które pozostają do rozwiązania. Wobec rosnącej złożoności technicznej sprzętów należałoby zwrócić szczególną uwagę na czytelność, prostotę, a w rezultacie intuicyjność ich obsługi. Działania projektowe idące w tym kierunku to nie tylko „zmiękczanie” relacji człowiek – technika, ale także człowiek – nieznane. To problem stale aktualny, bo wciąż pojawiają się nowe rozwiązania. W kwietniowym numerze „Art & Decoration” w reklamie kuchenki Siemensa pada pytanie: „Cóż po dizajnie, jeżeli nie wiemy, jak jej użyć?” (A quoi sert le design si on ne voit pas comment s’en servir?). Przemiany społeczne i obyczajowe wymuszać będą zapewne nową organizację przestrzeni kuchennej, zwłaszcza tam, gdzie jest jej niewiele. Kolejne wyzwanie to zmiany demograficzne, rosnąca liczba ludzi starszych i samotnych, i oczywiście rozwiązania dla niepełnosprawnych.

Na razie producenci sprzętu AGD, chcąc zaspokoić każdą najbardziej wyszukaną potrzebę, dostarczają urządzeń, które są w stanie wykonać niemal wszystko: kostkarka do lodu, suszarka do grzybów, piec do pieczenia chleba, piec do pizzy, do gotowania ryżu itp. Narzędzia z jednej strony przyspieszają i ułatwiają wykonywanie niektórych czynności, z drugiej absorbują sobą, wymagają przygotowania do pracy, optymalnej powierzchni roboczej, utrzymania w czystości, serwisowania i niemałej przestrzeni do ich przechowywania. Myślę, że ważny jest jeszcze jeden aspekt ich obecności w naszym życiu. Cytowany wcześniej Marek Krajewski tak pisze w swoim blogu „Rzeczy”: „Warto więc pamiętać o paradoksie zróżnicowanej, zorientowanej na wyjątkowość i unikalność klienta, niszowej konsumpcji – możliwość realizacji każdego pragnienia przez przedmioty oferowane na rynku to nie tyle znak poszerzenia naszej wolności i uelastycznienia systemu, co raczej wyraz jego rosnącej zdolności do programowania naszych działań przez dobra materialne”. Jednocześnie autor podkreśla wartość spontaniczności działania: „Prowizorka jest sztuką improwizacji, ta ostatnia jest zaś przywilejem tych, którzy perfekcyjnie kontrolują jej środki. Trudno o nią tam, gdzie rynek jest w stanie zaspokoić każdą, najbardziej nieprawdopodobną potrzebę” 6.

Był rok 1981. Pamiętamy wszędzie tylko ocet. Kapral Kasiuk z naszej jednostki JW 2227, używając flagi do cedzenia kwaśnego mleka, potrafił przyrządzić pyszny twarożek, w dodatku o zabarwieniu lekko patriotycznym.



        Dziękuję sierżantowi podchorążemu prof. Jerzemu Mizerze za pomoc w przypomnieniu pewnych faktów z naszej wspólnej służby.

1.    M. Krajewski (red.), W stronę socjologii przedmiotu, Poznań 2005.
2.    Zob. K. Karpińska, Lodówka..., [w:] dz. cyt.
3.    Zob. B. Kłosowski, Radar w każdej kuchni – monografia kuchenki mikrofalowej, [w:] dz. cyt.
4.    Tamże.
5.    O. Tokarczuk, Prawiek i inne czasy, Kraków 2005.
6.    krajewskimarek.blox.pl

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj