O autorze

Krzysztof Lenk


Krzysztof Lenk, profesor Rhode Island School of Design w Providence, współzałożyciel i długoletni kierownik studia Dynamic Diagrams, specjalizuje się w projektowaniu informacji. Wywiad z autorem opublikowaliśmy w 3. numerze 2+3D.

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 9 (IV/2003) kwartalnika 2+3D

Plakat

Myślące plakaty

Krzysztof Lenk, 20 października 2003

Jestem zagorzałym fanatykiem Władysława Pluty i zawsze cieszę się jego nowym plakatem. Nie jest ich wiele, ale każdy z nich jest dobitny w pomyśle i oryginalny w plastycznym przedstawieniu. I nie ma dwóch podobnych. Nawet w serii dla Teatru Słowackiego każdy plakat jest unikalnym znakiem dla zapowiadanej sztuki, a nie jeszcze jednym popisem sprawności autora, powtarzającego w nieskończoność ten sam, raz wymyślony ilustracyjny chwyt.

Pluta jest mistrzem pierwszego uderzenia. Większość jego plakatów działa na mnie jak gwóźdź wbijany w mózg, atakując w dwoisty sposób. Pierwszą linią ataku jest znak: rozgrzane do czerwoności dłuto rzeźbiarza, drabina Absolwentów, ciupaga Szymanowskiego, topór Marii Stuart, zapałka Podpalaczy, kłosy Chleba. Odebrane przeze mnie znaki uruchamiają ciąg skojarzeń i wtedy natychmiast dopowiadam przychodzący sygnał własnym doświadczeniem – ręki sparzonej kiedyś gorącym metalem, zapamiętaną przez palce szorstkością szczebli drabiny, kłującym kolcem róży, metalicznym połyskiem srebrnego fletu. O ile pierwszy, przychodzący z plakatu sygnał jest myślowy, to jego dopełnienie jest zmysłowe, intuicyjne i często trudne do werbalizacji. Ta dwustopniowość reakcji jest jak bomba o opóźnionym, ale głębokim działaniu. Czasem wydaje mi się, że projektowane przez Plutę plakaty to tylko umiejętnie zapisane na papierze komponenty przekazu, który w swej ostatecznej formie staje się wspólnym dziełem autora i odbiorcy. To właśnie odbiorca jest podmiotem plakatu.

Mary Stuart – Wolfgang Hildesheimer, plakat teatralny, offset, 133,5 × 98 cm, Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, 1996

Mary Stuart – Wolfgang Hildesheimer, plakat teatralny, offset, 133,5 × 98 cm, Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, 1996

Mary Stuart – Wolfgang Hildesheimer, plakat teatralny, offset, 133,5 × 98 cm, Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, 1996

Rodzaj projektowania, który uprawia Pluta, ma w Polsce swoją piękną i długą historię, żeby przypomnieć tylko Ostatni etap, NIE, i Konkurs Chopinowski – Trepkowskiego, Wesele i Kartotekę – Urbańca, Requiem dla 500 tysięcy – Hołdanowicza, czy To be or not to be? – Wasilewskiego. To myślące plakaty, których odbiór przez widza był dłuższy niż tylko pierwsze postrzeganie. Ten właściwy plakatowi rodzaj twórczego myślenia, trudny, bo wymagający unikatowego pomysłu, nie nadającego się do ponownego sprzedania, ma wartość złota wypieranego niestety z rynku przez tombak, o czym pisał już kiedyś Mikołaj K. z Torunia.

Żeby skutecznie zaatakować widza – trzeba koncept opakować. W plakatach myślących forma plastyczna nie występuje jako wartość samoistna, a raczej pełni rolę służebną, podporządkowaną nadrzędnej idei. Ma swój początek w pomyśle plakatu i wybranej przez autora metaforze czy znaku, jest więc budowana jakby od środka – na zewnątrz. Można by zaryzykować opinię, że warstwa wizualna plakatu powinna być przezroczysta i neutralna. To nieprawda. Każdy, kto świadomie pracował z formą wie, że kompozycja jest skomplikowanym i subtelnym układem, który tylko w pewnych kombinacjach kształtów, kontrastów i kolorów emanuje silną, magiczną energią, docierającą do podświadomości widza. Proces znajdywania takiej kombinacji jest magią kontrolowanej świadomości twórcy i posłusznych jej palców. Jeśli to się nie udaje – kompozycja pozostaje martwym zbiorem nie połączonych ze sobą elementów. Ten proces jest domeną talentu. Jedni go mają, drudzy nie.

I Międzynarodowy Konkurs Fletowy, plakat muzyczny, offset, 98 x 68 cm, Akademia Muzyczna w Krakowie, 1999

I Międzynarodowy Konkurs Fletowy, plakat muzyczny, offset, 98 x 68 cm, Akademia Muzyczna w Krakowie, 1999

I Międzynarodowy Konkurs Fletowy, plakat muzyczny, offset, 98 x 68 cm, Akademia Muzyczna w Krakowie, 1999

Piękna linia myślącego plakatu została zepchnięta do cienia, a polski rynek opanowali ilustratorzy. Najbardziej pokupni wyrobili sobie autorski styl kreski, plamy i ręcznie pisanych tekstów. Mają własny, łatwo rozpoznawalny „chwyt”, który stosują do większości zamówień. Rzadko powstają z tego ciekawe i atrakcyjne kompozycje, a powtarzane wielokrotnie rozwiązania stają się dekoracyjnym banałem. Gorzej jeszcze, kiedy potrzeba epatowania, nie kontrolowana inteligencją i krytycznym myśleniem, pcha autorów do zręcznego i pokupnego surrealistycznego kiczu rodem z Beksińskiego. Tak powstają „strachy na Lachy”, owe rozdrapane głowy i palce w ranach. Podmiotem takiego plakatu jest jego autor w akcie samokreacji.

Ludzie kupują plakaty, bo są efektowne i tańsze od obrazów. Przemysł plakatu przejął od Cepelii wiodącą rolę pamiątkarstwa dla klasy średniej. Ma sieć dobrze zorganizowanych galerii-sklepów, obrotnych marszandów podłączonych do kanałów dystrybucji za granicą oraz promocję w postaci wystaw i wydawnictw. Większość moich cudzoziemskich znajomych ma co najmniej jeden polski plakat i często pytają mnie, jak poprawnie wymówić nazwisko autora. Mamy więc coś, o co biją się dzisiaj najmożniejsi – światową markę: „Polish Poster”. Szkoda, że nie mamy dobrego projektowania graficznego.

Polnische Plakate des 21. Jahrhunderts, plakat wystawowy, offset, 98 x 68 cm, Dydo Poster Collection w Krakowie, 2003

Polnische Plakate des 21. Jahrhunderts, plakat wystawowy, offset, 98 x 68 cm, Dydo Poster Collection w Krakowie, 2003

Polnische Plakate des 21. Jahrhunderts, plakat wystawowy, offset, 98 x 68 cm, Dydo Poster Collection w Krakowie, 2003

Z różnych powodów plakat zajął w Polsce pozycję bardziej eksponowaną niż w jakimkolwiek innym kraju. Stało się to kosztem innych dziedzin komunikacji wizualnej, zepchniętych do drugiego rzędu i pozbawionych społecznego znaczenia.

Co gorsza, ta dominująca pozycja plakatu została utrwalona w strukturach i etosie szkolnictwa artystycznego. Pojmowanie projektowania graficznego jako projektowania autorskiego plakatu odcięło nas na dziesiątki lat od doświadczeń współczesnego szkolnictwa na świecie. W Ulm, Bazylei, Yale, RISD czy Maastricht powstawały kompleksowe programy projektowania jako celowej działalności ogólnospołecznej i środowiskowej, w odpowiedzi na wyzwania komunikacyjne zmieniającej się szybko cywilizacji. W programy włączano ergonomię, psychologię percepcji, semiotykę, a zdolności wizualne absolwentów były dopełniane znaczącą wiedzą profesjonalną i metodologią rozwiązywania problemów. Podejmowane niegdyś w Polsce próby przesunięcia punktu ciężkości z projektowania plakatu na inne formy komunikacji wizualnej, nie znajdowały wystarczającego poparcia i kończyły się niepowodzeniem. Wyjątkiem była Katedra Komunikacji Wizualnej w krakowskiej ASP – założona i kierowana w latach 1972–1997 przez Ryszarda Otrębę, a w latach 1997–2002 właśnie przez Władysława Plutę, szczęśliwie ulokowana na Wydziale Form Przemysłowych.

W dzisiejszej Polsce plakat został odstawiony na bocznicę i tam już zostanie. Zepchnęły go tam nowe media, do spółki z przemysłem reklamy, który praktycznie przestał go używać. Plakat  w tradycyjnej formie będzie jeszcze trwał jako pamiątkarska dyscyplina kolekcjonerów i marszandów, często zamkniętych w getcie i zaślepionych w samouwielbieniu. Tak stało się w wielu krajach i tak będzie w Polsce. To gorzka prawda dla wielu twórców. Ktoś musi tę prawdę twardo wyłożyć studentom w akademiach. Jest to chyba etycznym obowiązkiem ich nauczycieli i mentorów, zwłaszcza tych uczących plakatu. Potem powinni zamknąć swoje pracownie. Albo zacząć w nich uczyć nowoczesnego projektowania billboardów i czołówek telewizyjnych, gazet, informacji na dworcach, stron internetowych, biletów tramwajowych czy instrukcji obsługi.

Jeśli tylko potrafią. Argument, że studium plakatu może być uniwersalnym poligonem dla wszelkiego projektowania, jest zwykłym oszustwem.
W swoim prywatnym archiwum mam dwa zbiory plakatów Władysława Pluty. Każdy jest inny i opatrzony innym zdjęciem autora.  Na froncie pierwszego, młody wówczas autor, z chochlikiem w oku goli się, żeby godnie uczcić Dzień Kobiet. Panie są jego lustrem.

8 marca, plakat społeczny, offset, 98 x 68 cm, Krajowa Agencja Wydawnicza  w Krakowie, 1976

8 marca, plakat społeczny, offset, 98 x 68 cm, Krajowa Agencja Wydawnicza w Krakowie, 1976

8 marca, plakat społeczny, offset, 98 x 68 cm, Krajowa Agencja Wydawnicza  w Krakowie, 1976


Plakaty z tego zbioru operują realistycznymi przedmiotami lub tylko ideami przedmiotu, jak biała kreska fletu. Kompozycje są przestrzenne, a użyte w nich obiekty są znakami, których znaczenia odczytuję bez trudu. Znaczącą rolę gra tu zmysłowość materii. Popatrzmy tylko na kontrast między prawie dotykalnym metalem monet – koronami wiśni, a cienkimi liniami pni i linią horyzontu; na czerwony goździk w szklanym kałamarzu; na połyskująca metalem rękawicę nowoczesnej zbroi – przeciwko kolcom róży (ciągle nie mogę patrzeć na ten plakat, bo mnie kłuje); czy na zmysłowy kontrast kilku kresek ołówka z ich cieniem. Typografia tych plakatów jest funkcjonalna, świetnie zgrana z resztą kompozycji i jakby śpiewająca drugim głosem, kiedy pierwszym śpiewają obiekty plakatu. 

Wydaje mi się, że na ten zbiór składają się (z małymi wyjątkami) plakaty z pierwszej połowy dotychczasowej twórczości Pluty. Można by pewnie pójść dalej i powiedzieć, że były to plakaty z ery fotografii, i że w naturalny sposób ustąpiły miejsca plakatom z drugiej kolekcji – z ery komputerów.
Drugi zbiór otwiera zimowe zdjęcie dojrzałego już autora, patrzącego w kamerę przenikliwym i mądrym spojrzeniem człowieka, który widzi i wie. Komputer na stole dał mu praktycznie nieograniczony dostęp do zasobów typografii i możliwość manipulacji pismem w formie numerycznej, bez fizycznego oporu metalu, filmu czy papieru – tak kiedyś trudnego do przezwyciężenia. Nowy warsztat wpłynął też na zmianę jego myślenia. O ile w poprzednim okresie słowo jedynie dopełniało wiodący obraz, to teraz samo stało się obrazem. 

Biedermann i podpalacze – Max Frisch, plakat teatralny, sitodruk, 93 x 68 cm, 
Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, 1997

Biedermann i podpalacze – Max Frisch, plakat teatralny, sitodruk, 93 x 68 cm, Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, 1997

Biedermann i podpalacze – Max Frisch, plakat teatralny, sitodruk, 93 x 68 cm, 
Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie, 1997

Kompozycje plakatów w naturalny sposób zmieniły się w dwuwymiarowe, a budulcem ich struktury jest od tej pory tekst. Nie ma już obrazów do wywoływania znaczeń, bo niosącymi je znakami są teraz odpowiednio wyróżniane wyrazy lub litery. Tak jest w Lampie, gdzie „L” jest lampą, a jej światłem – bielsza biel papieru rozjaśniona przez zakończenia żółtych pasków; w City of Angels, gdzie „F” jest pistoletem, a „O” pociskiem. W Mary Stuart „r” zamienia się w topór, a „j” z Jazzu jest saksofonem. Minimalna liczba płaskich kolorów, do spółki z dramatycznymi kontrastami wielkości i grubości liter czyni plakaty jeszcze bardziej wibrującymi.

City of Angels, plakat teatralny, sitodruk, 100 x 70 cm, Theater Heilbronn oraz Dydo Poster Collection w Krakowie, 1995, I nagroda na Drugim Międzynarodowym Triennale Plakatu Teatralnego w Sofii, 1998

City of Angels, plakat teatralny, sitodruk, 100 x 70 cm, Theater Heilbronn oraz Dydo Poster Collection w Krakowie, 1995, I nagroda na Drugim Międzynarodowym Triennale Plakatu Teatralnego w Sofii, 1998

City of Angels, plakat teatralny, sitodruk, 100 x 70 cm, Theater Heilbronn oraz Dydo Poster Collection w Krakowie, 1995, I nagroda na Drugim Międzynarodowym Triennale Plakatu Teatralnego w Sofii, 1998

City of Angels, plakat teatralny, sitodruk, 100 x 70 cm, Theater Heilbronn oraz Dydo Poster Collection w Krakowie, 1995, I nagroda na Drugim Międzynarodowym Triennale Plakatu Teatralnego w Sofii, 1998

City of Angels, plakat teatralny, sitodruk, 100 x 70 cm, Theater Heilbronn oraz Dydo Poster Collection w Krakowie, 1995, I nagroda na Drugim Międzynarodowym Triennale Plakatu Teatralnego w Sofii, 1998

City of Angels, plakat teatralny, sitodruk, 100 x 70 cm, Theater Heilbronn oraz Dydo Poster Collection w Krakowie, 1995, I nagroda na Drugim Międzynarodowym Triennale Plakatu Teatralnego w Sofii, 1998

Nowy rozdział w twórczości Pluty sytuuje go w grupie wybitnych typografów, a prostota i dobitność myślenia o znaku literniczym przypominają podejście Lucjana Bernhardta z początków XX wieku.
Władysław Pluta płynie pod prąd przemian polskiego plakatu. Wśród zalewu ekspresjonistycznej ilustracji i myślowej tandety jego kompozycje wyróżniają się inteligencją, powściągliwością i celowością użytych środków. O ile projekty z pierwszego zbioru pokazują go jako godnego kontynuatora plakatu myślącego, linii Trepkowski–Urbaniec–Hołdanowicz, to plakaty z drugiego nie mają poprzedników i są oryginalnym osiągnięciem autora.

image of jazz in polish posters, plakat wystawowy, offset, 98 x 68 cm, 
Dydo Poster Collection w Krakowie, 2002

image of jazz in polish posters, plakat wystawowy, offset, 98 x 68 cm, Dydo Poster Collection w Krakowie, 2002

image of jazz in polish posters, plakat wystawowy, offset, 98 x 68 cm, 
Dydo Poster Collection w Krakowie, 2002

Władysław Pluta wychował się w szkole przy Smoleńsk, w środowisku, które ceni logikę funkcji i perfekcję jej wizualnego wyłożenia. Jest to filozofia nadrzędności świadomości nad środkami. Ale to właściwie użyte
środki dają odbiorcom dostęp do przekazów.
Nie ma innej drogi. 

Władysław Pluta, ur. w 1949 w Jeleniu, jest absolwentem (1974) i pedagogiem Wydziału Form Przemysłowych ASP w Krakowie, gdzie pełnił kolejno funkcje prodziekana (od 1988), dziekana (od 1990) i prorektora (1993–1996). Jako visiting professor prowadził warsztaty ze studentami m.in. we Włoszech, w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Francji, Chile, w Słowacji i Słowenii. Jest wielokrotnym laureatem Biennale Plakatu Polskiego w Katowicach (Grand Prix – 1985, Złote Medale – 1997 i 2003, Brązowe Medale – 1977 i 1987) oraz szeregu prestiżowych wystaw i konkursów międzynarodowych. Od 1994 regularnie nagradzany lub wyróżniany w Konkursach PTWK na najpiękniejszą książkę roku.

 

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj