Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 2 (I/2002) kwartalnika 2+3D

Projektowanie graficzne

Na fali Carsona

19 lutego 2010
Strona: 1 | 2 | 3

Równie bezwzględnie obszedł się David Carson z obrazem. Zdjęcia i rysunki przestały być nagle ilustracją tekstów. Zaczęły żyć własnym życiem. Często główna ilustracja pojawiała się pomniejszona, a poboczna stawała się dominująca. Niekonwencjonalnie potraktowany obraz – niena­turalnie, dziwacznie kadrowany – miał podkreślać treść artykułu, intensyfikować ekspresję.

Forma graficzna „Ray Gun” miała odpowiadać funkcji pisma przeznaczonego dla czytelnika młodego. Czytelnika przeglądającego strony internetu, oczarowanego chaotycznymi teledyskami MTV. Czytelnika, dla którego podstawową, pierwotną informacją wizualną był nie druk, a wideo i elektroniczne środki komunikacji.

Pewnie dlatego interakcja typografii i materiału zdjęciowego nigdy jeszcze nie wyglądała tak „filmowo”. Tytuły nachodzące na zdjęcia, pokrojone, wszystko po to, żeby wciągnięty do zabawy czytelnik zaczął rozszyfrowywać przesłanie. Kolaże ze znalezionych kwitów, biletów, nieostrych fotografii. Próbne druki, zniekształcone faksy, kserokopie i kopie tych kopii, zdjęcia z ekranu telewizyjnego, kadry wideo. Słowem, materia graficzna odpowiadająca epoce elektronicznej. Oczywiście zdawać się mogło, że projektant ignoruje wypracowane przez wieki kryteria. Nie wydaje mi się jednak, by były to działania celowe czy wymyślona formuła. Raczej eksperyment, reakcja na projektowanie lat osiemdziesiątych, a może nawet swego rodzaju sposób na życie.

„Ray Gun”, 1994

„Ray Gun”, 1994

„Ray Gun”, 1994

„Ray Gun”, 1993

„Ray Gun”, 1993

„Ray Gun”, 1993

„Ray Gun”, 1994

„Ray Gun”, 1994

„Ray Gun”, 1994

Magazyny i książki Carsona mają koncepcję filmu wideo. Wszystko jest w ruchu. Sekwencyjne. O niekonwencjonalnie zmiennej hierarchii obrazu. Typografiagra tu zawsze bardzo ważną rolę. Litery nakładają się, rozmywają, zanikają. Elementy wizualne i słowne zderzają się, potrącają w przestrzeni w sposób, w jaki obraz i dźwięk zderzają się w filmie i wideo albo w prezentacji multimedialnej. Projektant świadomie używa formuły kinematycznej. Często obrazy i teksty przepływają ze strony na stronę, jak na taśmie filmowej, tak że kolejna jest kontynuacją poprzedniej. Ponieważ jednak druk jest medium statycznym, konserwatywny czytelnik nie zawsze chętnie brnie przez strony urągające sprawdzonym zasadom komunikacji. Nie przeczę, sama spędziłam sporo czasu próbując rozszyfrować niektóre teksty Carsona lub znaleźć spis treści czy paginę w czasopismach projektowanych przez niego lub jego naśladowców. Zgadzam się także, że jest to frustrujące. Zapewne dlatego, że zwykle oczekujemy rozwiązań, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Może jednak przyszło nam być świadkami „wielkiej zmiany”? Może naszym wnukom ten rzekomy brak czytelności zupełnie nie będzie przeszkadzał? Czy wtedy książka i magazyn będą wyglądały jak te, leżące dziś na naszych półkach?

Od czasów „Ray Gun” Carson zasypywany jest zleceniami. Projektuje dla klientów ze świata wielkiego biznesu, dla instytucji kulturalnych i edukacyjnych. Dziś jest szefem David Carson Design z biurami w Nowym Jorku i Los Angeles. Studia pracują dla Levisa, Nike, Pepsi-Coli, American Express, CITIBANK-u, Coca-Coli, MCl, National Bank, MTV, Microsoftu, Giorgio Armaniego, QuickSilver. Jego prace lub artykuły o nim opublikowało ponad 150 gazet i czasopism, m.in.: „Eye”, „Idea”, „Emigre”, „Print”, „The New York Times”, „The Guardian”, „Metropolis”, „Wired”. Carson zdobył ponad 150 nagród w dziedzinie projektowania. Jest zapraszany na wykłady przez uczelnie i instytucje kulturalne na całym świecie.

projekt etykietki limitowanej edycji whiskey Seagrams 7, 1996

projekt etykietki limitowanej edycji whiskey Seagrams 7, 1996

projekt etykietki limitowanej edycji whiskey Seagrams 7, 1996

Chętnie eksperymentuje z rożnymi mediami. Po filmach reklamowych dla Coca-Coli i Nike pojawiły się nowe zamówienia. Obecnie pracuje nad kilkoma reklamami telewizyjnymi i krótkimi formami filmowymi. Po dłuższej przerwie zaczął projektować strony internetowe. Kilka lat temu, pracując nad stroną dla MGM, zniechęcił się do sieci. Wprawdzie, jak twierdzi, z projektu był zadowolony, ale praca wydała mu się zbyt wolna i ograniczająca, więc zwrócił się w stronę filmu wideo i działań multimedialnych.

Plakat reklamujący okulary Orbs firmy Ray-Ban

Plakat reklamujący okulary Orbs firmy Ray-Ban

Plakat reklamujący okulary Orbs firmy Ray-Ban

Naturalnie, nie można nie wspomnieć tu o Carsonie jako autorze lub współtwórcy kilku książek. The End of Print z roku 1995, z tekstami Carsona i Lewisa Blackwella oraz przedmową Davida Byrne’a, jest ciągle najbardziej pokupną książką z zakresu projektowania. Jej ukazanie się wywołało wprawdzie skrajnie różne reakcje, niemniej sprzedała się jak dotąd w nakładzie 160 tys. egzemplarzy. Całkiem niezły wynik, jak na książkę o projektowaniu. Jej myślą przewodnią jest twierdzenie, że „nie należy mylić czytelności z komunikacją”. Tytuł nie musiał sugerować faktycznego końca ery druku, miał raczej – jak twierdzą autorzy – sprowokować dyskusję nad problemem zmiany sposobu postrzegania i zapisu informacji w wypełnionym nowymi mediami świecie. Uprzedzam jednak, że wszystkie książki Carsona przeznaczone są dla dociekliwego i wytrwałego odbiorcy. Nawet czytelnicy anglojęzyczni mają problemy z rozszyfrowaniem niektórych tekstów. Tu wskazówka: to, co wydaje nam się przypadkowo użytą typografią tła, jest prawie na pewno właściwym tekstem i odwrotnie. Odważnym życzę powodzenia i polecam, bo The End of Print jest bez wątpienia ucztą dla oka. Gdyby zaś po obejrzeniu książki ktoś odczuwał niedosyt, dodam, że na rynku ukazała się również Revised Edition. The End of Print.

We wspomnianej już wcześniej pozycji 2nd Sight: Grafik Design After the End of Print z tekstem Lewisa Blackwella mowa jest o intuicji, która zdaniem Carsona odgrywa decydującą rolę w pracy projektanta. Książka nie jest tak interesująca, jak The End of Print, bo możezbyt do niej podobna. W jakiejś recenzji wyczytałam nawet, że 2nd Sight jest „książką z piękną scenerią, niestety bez mapy”. I chyba muszę się z tym zgodzić.

Na wiosnę (2002 r. – przyp. red.) ukaże się zaprojektowana przez Carsona The Book of Probes, będąca zbiorem aforyzmów i cytatów z tekstów Marshalla McLuhana. The Book of Probes będzie swego rodzaju elementarzem uprzystępniającym nowej generacji czytelników teorie McLuhana. Kto widzi problem w czytaniu McLuhana od deski do deski, dostanie samą śmietankę. Dla czytelników starszej daty trochę to podejrzany proceder, ale może tak będzie się działo coraz częściej w naszym gnającym do przodu, konsumpcyjnym świecie?

Strona: 1 | 2 | 3

Redakcja dziękuje Davidowi Carsonowi za zgodę na reprodukowanie jego prac.

Komentarze

  • Przemek Dębowski
    28 czerwca 2010
    zgłoś do moderacji
    Ech, pierwszy artykuł z "2+3D", jaki przeczytałem kiedykolwiek. Łza się w oku kręci.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj