O autorze

redakcja

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 59 (II/2016) kwartalnika 2+3D

Wstęp do numeru

Nic nie może przecież wiecznie trwać

redakcja , 22 października 2016

To była najtrudniejsza decyzja od czasu powstania pisma. A skoro już zapadła, nie możemy zwlekać z jej ogłoszeniem: numer 61, czyli czwarte tegoroczne wydanie kwartalnika, będzie ostatnim. Kończymy, a przynajmniej na dłuższy czas zawieszamy wydawanie 2+3D.

Powzięliśmy to postanowienie po gorących dysputach i ze świadomością, że zawiedziemy tych spośród wiernych i nowych Czytelników, którzy niecierpliwie czekali na kolejne numery. Jesteśmy więc Państwu winni choćby najkrótsze uzasadnienie naszego postępku.

Od dłuższego czasu zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że wydawanie 2+3D w dotychczasowej formule powoli traci sens mierzony liczbą odbiorców, ale także naszą codzienną i cokwartalną satysfakcją. Wystarczy stwierdzić, że nakład pisma z rekordowych 8400 egzemplarzy w 2011 roku stopniowo spadał do 5100. Oczywiste znaczenie miał również stan firmowego konta, który mimo dotacji chwilami niebezpiecznie zbliżał się do zera.

Nie uchylamy się od odpowiedzialności za taki stan rzeczy, bo pewnie przyczyniły się do niego nie zawsze trafne wybory redakcyjne i organizacyjne czy zaniechania menedżerskie, ale też przyszło nam działać w niezwykle „ciekawych czasach” i w błyskawicznie zmieniających się warunkach. Już sama częstotliwość wydawania pisma coraz bardziej utrudnia realizację wielu jego potencjalnych funkcji.

W porównaniu z dniem dzisiejszym w 2001 roku, kiedy startowaliśmy, szybka wymiana informacji była jeszcze w powijakach, a część materiałów do pierwszych numerów autorzy przysyłali pocztą tradycyjną. Najważniejsza jest kwestia misji. W pierwszym numerze 2+3D, z górą dziesięć lat po upadku słynnego „Projektu”, pisaliśmy: „Polskie wzornictwo i grafika użytkowa są niemal całkowicie pozbawione rzetelnej, profesjonalnej krytyki, bez której nie może się obejść, a tym bardziej rozwijać, żadna dziedzina twórczości”. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Słowo „dizajn”, którego użycie uzasadnialiśmy w inauguracyjnym wydaniu, weszło do języka potocznego, a o projektowaniu pisze nawet prasa codzienna. W 2004 roku powołano Stowarzyszenie Twórców ­Grafiki Użytkowej, które odegrało niebagatelną rolę w rozwoju projektowania graficznego. Rok później powstał Zamek Cieszyn, bez którego trudno dziś sobie wyobrazić scenę polskiego dizajnu. Niełatwo zliczyć cykliczne i doraźnie organizowane imprezy – festiwale, wystawy, targi, konkursy, warsztaty i konferencje poświęcone wzornictwu i grafice projektowej. Przybywa szkół, a ich coraz liczniejsi absolwenci częściej uzupełniają wykształcenie za granicą. Profesjonaliści specjalizują się w coraz węższych dyscyplinach projektowych, co prowadzi do zróżnicowania warsztatu i zainteresowań zawodowych. Coraz większą konkurencją muszą być dla nas powszechnie dostępne publikacje internetowe, prasa zagraniczna i książki, także te rodzime. Wobec tak wyraźnego rozwoju branży i bogactwa ofert znaczenie pojedynczych przedsięwzięć maleje i coraz trudniej zapewnić im powab.

Jesteśmy przekonani, że dalsze wydawanie 2+3D wymagałoby radykalnej zmiany formuły, poprzedzonej badaniami i eksperymentami. Oznaczałoby to konieczność odmłodzenia i powiększenia zespołu o osoby, którym nie możemy dziś zaoferować stosownego wynagrodzenia ani zagwarantować sukcesu, wiązałoby się z ogromnym ryzykiem finansowym, zmuszało do szukania kredytów lub sponsorów, zwiększyło i tak paraliżujące nas dawki czynności administracyjnych i technicznych, wreszcie – nie ukrywajmy – wymagało przezwyciężenia pewnej rutyny i doskwierającego nam czasem znużenia oraz odłożenia po raz kolejny na bliżej nieokreśloną przyszłość indywidualnych planów i projektów.

Nie powzięliśmy dotąd ostatecznych postanowień co do przyszłości spółki wydawniczej 2+3D. Pod koniec roku ukaże się książka Piękni XX‑wieczni – polskojęzyczna wersja tomu VeryGraphic, opracowanego przez nas na zlecenie Instytutu Adama Mickiewicza. Nie wykluczamy też, że po dłuższej przerwie okaże się, że jednak nie potrafimy dalej żyć bez redagowania 2+3D w takiej czy innej postaci. A poza tym – jeszcze się przecież nie żegnamy!

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj