O autorze

Czesława Frejlich

Profesor Akademii Sztuk Pięknych, prowadzi zajęcia z Ergonomicznych Podstaw Projektowania na Wydziale Form Przemysłowych w Krakowie i na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie. Autorka wielu publikacji z zakresu dizajnu. Redaktor naczelna kwartalnika „2+3D grafika plus produkt".

www.2plus3d.pl

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 55 (II/2015) kwartalnika 2+3D

Ilustracje

Wstęp do numeru

Pieniądze szczęścia nie dają, więc trzeba je mądrze wydać

Czesława Frejlich, 26 maja 2015

W tym roku nasz kraj dostanie nowe dotacje unijne, które będziemy wydawać przez następne pięć lat, czyli do 2020 roku. Dla wzornictwa to kolejna szansa rozwoju. Niezorientowanym wyjaśniam, że fundusze otrzymane w latach 2007–2013 znacząco zasiliły również naszą dziedzinę. Powstały kolejne instytucje dizajnu, poprawiono warunki edukacji, zorganizowano wiele wystaw i imprez. W znacznie mniejszym stopniu skorzystali z nich przedsiębiorcy, którzy do tej pory na ogół nie odczuwali potrzeby inwestowania we wzornictwo, musieli się bowiem uporać z bardziej przyziemnymi problemami, dlatego inwestowali raczej w środki produkcji czy nowe technologie. Teraz ma się to zmienić. Obserwujemy symptomy doceniania roli wzornictwa w poprawianiu konkurencyjności wyrobów. Coraz więcej dobrze zaprojektowanych produktów widać na rynku, a nie tylko na wystawach dizajnu, poprawiła się jakość ofert targowych i coraz częściej otrzymujemy międzynarodowe nagrody. Zmienia się również polski konsument, który nie kupuje już tylko najtańszych wyrobów. Zaczyna doceniać funkcjonalność i formę, jest skłonny za to zapłacić nieco więcej. Na razie widzimy jedynie oznaki zmian, bo w mainstreamie nadal obowiązuje kopiowanie czy podążanie za zagranicznymi liderami, a bardziej wybredny nabywca wybiera produkty zagraniczne. Pieniądze unijne mają to zmienić – mają powiązać naukę i wzornictwo z wytwórczością (wywiad z Iwoną Wendel, Fundusze unijne dla wzornictwa). Korzystny moment i perspektywy dofinansowania będą sprzyjać rozwojowi dziedziny, pod warunkiem że potrafimy prawidłowo skorzystać z tej szansy – nie utopimy całego wysiłku w biurokratycznej procedurze, zdołamy ocenić wyniki, patrząc nie tylko w rubryki sprawozdawcze, wyciągniemy wnioski z nieudanych inwestycji i znajdziemy mechanizmy utrwalające dobre rozwiązania.

Czy środowisko projektowe jest przygotowane na tak wielkie wyzwanie? Wzornictwem para się niewielka grupa, licząca w najlepszym przypadku kilkaset osób. Choć ostatnio rynek pracy znacznie się poszerzył i zwiększyła się liczba absolwentów, to współpraca ze zleceniodawcami nadal nie układa się najlepiej, co potwierdziły ostatnio przeprowadzone badania (Agnieszka Haber, Grzechy główne). Obie strony nie mają wystarczającego doświadczenia we współpracy. Nie wiedzą, czego od siebie oczekiwać ani jakie przyjąć kryteria oceny projektów. Nikt nie prowadzi rzetelnych badań dotyczących oczekiwań, potrzeb czy zachowań użytkowników. Całkiem bezradni okazują się przedsiębiorcy w wyborach estetycznych, a projektanci z rzadka oferują rozwiązania, które mogłyby zadowolić nie tylko ich ego. Nie oznacza to, że po każdej ze stron nie ma dobrych, a nawet bardzo dobrych przykładów – problem jednak w tym, że jest ich za mało, aby sprostać spodziewanym wyzwaniom. Trzeba wierzyć, że współpracy nauczymy się w biegu. Kapitalizmu też uczyliśmy się od zera, w przyspieszonym tempie i nie bez sukcesów, choć ich koszty były dość bolesne. Może więc trzeba przed wydaniem pieniędzy poświęcić czas na zastanowienie się, jak je spożytkować, aby zysk nie okazał się doraźny. Przecież chodzi o wypracowanie bazy i mechanizmów, które w naturalny sposób będą sprzyjały powstawaniu wartościowych produktów, a nie konsumpcyjnego śmietnika.

 

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj