O autorze

Łukasz Dziedzic

Projektant fontów i layoutów prasowych. Samouk. Jego kroje (Pitu, Good, Clan) są z powodzeniem sprzedawane przez Fontshop International, często goszcząc na top listach najczęściej kupowanych pism.

www.alfabety.pl

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 26 (I/2008) kwartalnika 2+3D

Ilustracje

Typografia

Po przecinku – polski krój korporacyjny

Łukasz Dziedzic, 1 października 2009
Strona: 1 | 2

Wiosna

Maj. Piękniej się robi na świecie, słonko przygrzewa.
– Dzień dobry. Dzwonię z agencji BNA. Chcielibyśmy zamówić krój.
– To pięknie! A jaki?
– Bezszeryfowy. Dla polskiego klienta. Cztery odmiany: zwykła, jasna, gruba i kursywa. Z cyrylicą. Za trzy miesiące ma być gotowy.
O Jezu. Tego się nia da zrobić. Choć z drugiej strony, kilka razy udało się zrobić coś, czego nie dało się zrobić.
Jakieś 400 znaków, cztery odmiany – razem 1600 znaków. W cztery miesiące? 120 dni. 30 na krystalizację pomysłu, 15 dni na hinting i kerning (mało), zostaje 75 dni – 16 znaków dziennie… Sporo podobnych. Sporo niepodobnych. I cyrylica.
Nie da się. Da się – jeśli wszystko pójdzie dobrze za pierwszym zamachem.
Po kilku rozmowach ustaliliśmy timeline.

Coolvetica i przecinek

Materiałem wyjściowym jest Coolvetica: ozdobiona Helvetica z fikuśnymi niektórymi literkami. Pani Wika, dyrektor artystyczny prowadząca projekt, pokazuje mi też inne kroje: wszytkie ładne, wszystkie inne. „O coś takiego chodzi, ale nie o to dokładnie”. Font ma być używany w sklepie, w druku, w internecie – wszystkie tabliczki informacyjne, gazetka. Logo ma być napisane tym krojem. Musi być czytelny i na pierwszy rzut oka rozpoznawalny. Doprawdy?
Bardzo ważnym elementem jest przecinek. W logo umieszczony zamiast kropki nad „i”, ma też samodzielnie funkcjonować i wspierać logo.

Coolvetica, proj. Ray Larabie, 1999

Na twardo, czy na miękko?

Skoro krój ma być w logo i ma być charakterystyczny, zacznijmy od logo. Jak można napisać litery „e”, „m”, „p”, „i”, „k” tak, by różniły się od zwykłych, pospolitych liter „e”, „m”, „p”, „i”, „k”?
Ważne, żeby krój nadawal się do składu ciągłego tekstu.
Ważne też, żeby krótkie teksty typu „książki” wyglądały solidnie.
W „e” nie zawalczę.
W „m” nie za bardzo.
W „p”? Hmm.
W „i” będzie przecinek.
W „k”? „k” jest tak krzywe z natury, że można powalczyć.
Zbyt szerokiego pola do popisu nie ma. Trzeba próbować w rysunku całego kroju. To może na miękko? Książki, kultura, kawa? Spróbujmy.
Balaski i delikatne krzywizny – łatwe do powtórzenia we wszyskich literach, dodatkowo swashe (litery z ozdobnymi zawijasami) – ukłon dla Coolvetiki. Jestem sobą zachwycony.
–  Olaboga! Fantazyjne!
Nie wiedzialem, czy to komplement, czy nie. Okazało się, że nie. Ale zanim się okazało że nie, zmianiałem proporcje, ciężar i wciąż nie wiedzialem o co, do cholery, chodzi.
Balaski, poduszeczki won. Przecinek zły, bo przypomina poduszkę. Prościej. Twardziej. Coolvetica
No to szukamy dalej. Może tak poszukać innych detali, które by identyfikowały nowy krój? Można twardziej, ale tu się nic nie dzieje, nic oryginalnego.
Nie, nie nie… Wracamy do Coolvetiki. A co się dzieje w Collvetice? G się dzieje.

Ciśnienie rośnie

Po kilku tygodniach rysowania nie ma pomysłu. Nie rozumiemy się. Jeśli Coolvetica jest taka super, to używajcie Coolvetiki. Jest gotowa, nic nie kosztuje bo to freeware. Nie umiem narysować Coolvetiki niepodobnej do Coolvetiki. Coolvetika w jednym haśle zadziala, ale gazetki drukowanej Coolvetiką sobie nie wyobrażam (choć mogę sobie wyobrazić).

Jeszcze raz. Twardziej. Chłodniej. W stronę Helvetiki. Helvetiki z dinksem jakimś. Z dinksem widocznym, acz nieszkodliwym. Niezauważalnym w małych stopniach pisma a wyraźnym, gdy litery sięgają metra.

A teraz proszę się przespać

A gdyby szeryfek z „i” wbić w inne litery?
„y”, „v”, „w” ­– zyskają wyraźną poziomą belkę na dole, taką z pogranicza dobrego smaku. „k” też dostanie poziom, to dobrze, bo logo na tym zyska.
Ideę „t” i „f” weźmy z Coolvetiki, skoro tak ją wszyscy kochają, a i ładne poziomy można tam znaleźć.
Do „a” i „s” też coś prostego się zmieści. Będzie dobrze. Podoba mi się.
Nie ma co prawda Coolvetikowych zawijasów, ale po co zawijasy? Zawijasy znudziłyby się po roku, po dwóch zaczęłyby przeszkadzać. Po trzech latach nikt by nie mógł na nie patrzeć i literki trafiłyby do kosza z napisem „piękne idee”. Identyfikacja to nie plakat jednorazowego użytku. A to musi działać dłużej.
– Ale to „y” jest dziwne, „w” mi się nie podoba, brak konsekwencji w „i”…
– [@#*!#@!] OK.
Nie rozmawiajmy przez trzy dni. Dajmy odpocząć oczom. Błagam. Detale to detale. Teraz już nic nikomu nie będzie się podobało. A tą metodą będziemy szukać Graala jeszcze wiele lat.
To jest OK. Trzy dni ciszy i decyzja. Na tak albo na nie. Proszę. Inaczej – nie ma siły, nie zdążymy.

Strona: 1 | 2

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj