Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 17 (IV/2005) kwartalnika 2+3D

Typografia

Polacy nie gęsi…

2 listopada 2009
Strona: 1 | 2 | 3 | 4

Polska nie ma tak bogatej tradycji projektowania pism jak np. nasi słowiańscy sąsiedzi – Czechy czy Słowacja. Nie należy jednak o niej zapominać. Pierwszym rdzennie polskim pismem był Nowy karakter polski zaprojektowany w końcu XVI wieku przez krakowskiego drukarza Jana Januszowskiego. Niestety sztuka drukarska tego okresu upadła wraz z końcem „złotego wieku kultury polskiej”.

W opublikowanej w 1969 roku książce Herberta Spencera Pioneers of Modern Typography odnaleźć można szereg nazwisk polskich twórców awangardowych, jak Henryk Berlewi, Władysław Strzemiński, Mieczysław Szczuka, czy Teresa Żarnower. Reprezentowali oni polski konstruktywizm. Do najbardziej znanych pism z tego nurtu należy ksenotyp  (1) Władysława Strzemińskiego Komunikat z roku 1930, wielokrotnie przywoływany w różnych międzynarodowych opracowaniach. Ellen Lupton i Abbott Miller zaliczali go w Design Writing Research do „takich pism awangardowych, których cechy formalne dominują nad indywidualnymi cechami poszczególnych liter, skłaniając nas do zwrócenia uwagi na cały system – odrębne kształty znaków w piśmie Strzemińskiego wydają się nie do rozszyfrowania poza systemem. Takie pisma są typograficzną analogią do poszukiwań w strukturalistycznej filozofii i językoznawstwie, jak pisał Derrida: «formy lub funkcji zorganizowanych według wewnętrznych prawideł których elementy mają znaczenie tylko w systemie korelacji lub przeciwdziałania»”(2).

Jednym z najciekawszych twórców reprezentujących inny – „tradycyjno‑klasyczny” – nurt był Adam Półtawski  (3), projektant najpopularniejszego polskiego pisma dziełowego (4) Antykwy Półtawskiego (odlanej po raz pierwszy w 1931 roku). W dwudziestoleciu międzywojennym powstały również inne polskie kroje, np. Antykwa Jeżyńskiego (autorstwa Stanisława Jeżyńskiego i Jana Kuglina) zaprojektowana i odlana w 1929 roku, czy Militari Anatola Girsa i Bolesława Barcza, ale Antykwa Półtawskiego jako jedyna wytrzymała próbę czasu – była powszechnie stosowana do początku lat 90.

W 1960 roku po raz pierwszy odlana została Antykwa toruńska, pismo dziełowe zaprojektowane przez Zygfryda Gardzielewskiego. W latach 70. w Ośrodku Pism Drukarskich w Warszawie powstał cały szereg pism dziełowych (m.in. Hel Helikon autorstwa Heleny Nowak, Bona Andrzeja Heidricha i Alauda Jerzego Desselbergera). Z tego samego okresu pochodzi również pismo Zelek, które nosi nazwę od nazwiska autora. W roku 1979 Ośrodek przeniesiono do Katowic. Właśnie tam powstało inne polskie pismo – dotąd nie wdrożona antykwa neorenesansowa Akant Henryka Sakwerdy (autor opisał założenia swojego projektu w 15. numerze 2+3D). Bogdan Żochowski projektował w tym czasie Glowworm, który można było kupić na nośnikach transferowych Mecanormy. Obecnie sprzedaje go w postaci fontu zarówno Mecanorma, jak i Agfa Monotype.

Większość opisanych tu pism z lat 70. nie była niestety przemysłowo odlewana, ani później produkowana na innych nośnikach. Rozwijała się natomiast polska szkoła plakatu, w której dorobku znajduje się wiele znakomitych rozwiązań typograficznych (w tym również specjalnie projektowanych liter czy kaligrafii). Do mistrzów liter specjalnie stworzonych na plakaty należą m.in. Roman Cieślewicz, Piotr Młodożeniec, Franciszek Starowieyski, czy zmarły we wrześniu Henryk Tomaszewski.


Współcześnie w Polsce działa jedynie kilku twórców pism. Jednym z nich jest Artur Frankowski, wykładowca w Instytucie Poligrafii Politechniki Warszawskiej. Zajmuje się projektowaniem od ponad 15 lat. Po studiach poligraficznych na Politechnice Warszawskiej zdecydowałem, że zostanę projektantem. Od dawna interesowałem się typografią, ale wtedy postanowiłem, że będę to robić zawodowo. Na początku lat 90. uczestniczyłem w zajęciach prowadzonych przez Macieja Buszewicza i Wojciecha Freudenreicha, profesorów ASP. To dało mi podstawy typografii praktycznej.

Pierwsze pisma Frankowskiego, zaprojektowane w połowie lat 90., były krojami ozdobnymi. Bardzo podobały mi się wtedy kroje projektowane przez Neville’a Brody’ego (FF Autotrace, FF Blur), Maxa Kismana (FF Fudoni, FF Cutout) i innych modnych wtedy projektantów. Niestety używanie ich było poza moimi możliwościami finansowymi i tak powstały moje własne projekty. Zdobywał wiedzę z literatury anglojęzycznej i studiując wzorniki pism. Duże wrażenie zrobiła na nim książka Stop Stealing Sheep Erika Spiekermanna i E.M. Ginger – piękna, prosta, a jednocześnie nowoczesna typografia, wyraziste przykłady, no i czytało się ją jak powieść. Dziś przyznaje jednak, że znacznie ciekawsze wydają mu się książki Counterpunch Freda Smeijersa albo Letters of Credit Waltera Tracy’ego. Pamiętam również jak trafił w moje ręce wzornik Type for Books. A Designer’s Manual z 1965 roku, z pięknymi przykładami takich krojów jak: Bulmer, Caslon, Fry’s Baskerville, Romulus Open czy Vendôme. Wtedy zdałem sobie sprawę, co to znaczy zaprojektować dobry krój. W 1995 roku po raz pierwszy wybrał się na coroczny kongres ATypI (Association Typographique International) do Barcelony. Była to niezwykła, kilkudniowa fiesta typografii. Możliwość usłyszenia typograficznych sław na żywo, porozmawiania przy piwie z Nevillem Brodym, a przede wszystkim zobaczenia tego, co nowe w typografii, dała mi nowy impuls, aby tworzyć własne fonty. Frankowski przyznaje, że wiele nauczył się na kolejnych konferencjach ATypI w Barcelonie, Hadze, Lyonie i Lipsku (na tegorocznej konferencji w Helsinkach Artur Frankowski wystąpił już jako prelegent, z wykładem pt. Type on maps).

Do jego najciekawszych projektów należy Grotesk polski (o tych samych założeniach, co wspomniana Antykwa Półtawskiego) oraz kroje będące rozwinięciem pomysłów polskiej awangardy międzywojennej, jak FA Julian, FA Komunikat, FA Praesens, FA Szczuka, FA Modernista.

Poznając dokonania typograficzne Holendrów czy Niemców, można zacząć się zastanawiać nad tym, co polski typo dizajn ma do zaoferowania. Stąd wzięły się moje zainteresowania awangardą międzywojenną oraz postacią Adama Półtawskiego. Niestety, poza próbą stworzenia nowego alfabetu podjętą przez Władysława Strzemińskiego, w Polsce nie powstał żaden kompletny projekt modernistycznego kroju pisma. W przypadku kroju FA Szczuka Frankowski oparł się na liternictwie okładki autorstwa Teresy Żarnower, zaś krój FA Julian jest rozwinięciem form zastosowanych przez Strzemińskiego na okładce tomiku Z ponad Juliana Przybosia. Nie jest to digitalizacja liternictwa wymienionych projektantów, ale raczej próba ich twórczego rozwinięcia. W kroju FA Praesens oparłem się na znakach literniczych stosowanych przez różnych autorów, m.in. Szymona Syrkusa (okładka drugiego numeru wydawnictwa „Preasens” z 1930 roku), Andrzeja Pronaszkę czy Karola Kryńskiego.

Strona: 1 | 2 | 3 | 4
  1. Ksenotyp – klasa pisma łacińskiego (obok antykw, pism gotyckich i pisanek). Znaki pisma bywają w nich zredukowane do granic czytelności lub pozbawione podstawowych elementów konstrukcji. Do tej klasy należą pisma eksperymentalne, dirty faces, pisma stworzone na modelach trójwymiarowych itp.
  2. Lupton E., Miller A., 2000, Design Writing Research, Phaidon Press Limited, London
  3. Szerzej o twórczości Półtawskiego pisał na naszych łamach Artur Frankowski w numerze 15.
  4. Pismo dziełowe – specjalnie zaprojektowana odmiana pisma, służąca do zapisu tekstu ciągłego.
  5. Tłumaczenie Adama Twardocha

Komentarze

  • Hendzel
    4 lutego 2011
    zgłoś do moderacji
    Szkoda tylko, że nie zauważamy prostych prawd. Probierzem rozwoju kulturalnego kraju między innymi są czcionki, jakimi się posługują ludzie w tym kraju. Czcionki bowiem to pochodna pisma ręcznego. Ale gdy kraj jest ciemny, pismo się nie rozwija, bo mało kto się nim posługuje i w końcu także czcionka się nie rozwija.

    Ponadto Polska jest w specyficzny sposób uwikłana w kulturę Zachodu. Łatwo bowiem po prostu sprowadzić czcionki z zewnątrz. Grecy, Rosjanie czy na przykład Gruzini takiego komfortu nie mają. Powoduje to w końcu lenistwo rodzimych typografów, którzy zamiast się wysilić, uciekają się wyłącznie do importu i dorobienia polskich znaków diakrytycznych. Ale przecież Czesi czy Niemcy jednak swoje liternictwa mają.

    Czy okres zygmuntowski był złotym okresem kultury polskiej? Jeśli tak, to nędza tej kultury widoczna jest do dzisiaj. Czasy zygmuntowskie były pierwszą i zupełnie nie udaną próbą stworzenia w Polsce czegoś własnego. Ale utonęliśmy potem we włoszczyźnie, potem francuszczyźnie a na koniec w anglosaskich pomysłach, których stosowanie dalej kreuje to, co było wadą Polaków przez wiele wieków – brak własnej i oryginalnej twórczości.

    A jeśli pojawia się taki twór jak Antykwa Półtawskiego, zaraz jest z różnych stron atakowany i krytykowany. Ale, gdy się zapyta tych krytyków: Co zrobiliście w zamian? – to odpowiedzą, spuszczając nos na kwintę: „Pobieramy zachodnie fonty... i dorabiamy ą, ę, ć, ł, ń, ó, ś, ź i ż.”. Ale twórczości.

    Nie jestem specjalistą z tej dziedziny, jednak mam kilka swoich własnych krojów pisma. Używam ich na własny użytek. Rozumiem, że trzeba się dość napracować, by stworzyć coś oryginalnego, ale samym narzekaniem na innych twórców niczego się nie stworzy.

    Dobrze jednak, ze ktoś odważył się to po prostu wytknąć Polakom jako całości. I że taki artykuł powstał, choć miarą popularności tematu, niech będzie to, że wpisuję ten komentarz jako pierwszy.

    Andrzej Marek Hendzel

    www.hendzel.pl
    www.archiloch.com

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj