O autorze

Lena Ruta

Historyczka sztuki, autorka teks­tów o architekturze i dizajnie.

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 36 (III/2010) kwartalnika 2+3D

Polska wydmuszka

Lena Ruta, 19 sierpnia 2010

Polski pawilon na Expo 2010 w Szanghaju, autorstwa WWA Architekci, mimo znacznie ograniczonego budżetu prezentuje się dobrze. Nie tylko nawiązuje do polskiej tradycji, ale koresponduje również z paralelną tradycją chińską. Prostą ideę fasady inspirowanej ludowymi wycinankami zrealizowano ze sklejki. Mimo pozornego natłoku form, dzięki jednolitemu materiałowi i modularności, pawilon nie stwarza wrażenia bałaganu czy przaśności

Pawilon polski, proj. Marcin Mostafa i Natalia Paszkowska ze studia WWA Architekci

pawilon polski, proj. Marcin Mostafa i Natalia Paszkowska ze studia WWA Architekci

Pawilon polski, proj. Marcin Mostafa i Natalia Paszkowska ze studia WWA Architekci

pawilon polski, proj. Marcin Mostafa i Natalia Paszkowska ze studia WWA Architekci, fot. wikipedia

pawilon polski, proj. Marcin Mostafa i Natalia Paszkowska ze studia WWA Architekci, fot. wikipedia

pawilon polski, proj. Marcin Mostafa i Natalia Paszkowska ze studia WWA Architekci, fot. wikipedia

Inaczej prezentuje się wnętrze zaprojektowane przez Borisa Kudličkę. Znakomity scenograf teatralny nie poradził sobie jednak z architekturą, z której mają korzystać ludzie. Korytarz prowadzący widza pomiędzy projekcjami i innymi atrakcjami wygląda jak makieta. 

Wnętrze pawilonu polskiego, projekt aranżacji Borys Kudliczka

Wnętrze pawilonu polskiego, projekt aranżacji Borys Kudliczka

Wnętrze pawilonu polskiego, projekt aranżacji Borys Kudliczka

Trudno odnaleźć uzasadnienie załamań ścian oraz powód, dla którego motyw wycinanki (tu zróżnicowany, chaotyczny) został powtórzony wewnątrz pawilonu. Efekt horror vacui potęguje ruchome oświetlenie oraz kakofonia projekcji i innych dźwięków, np. interaktywnego smoka.
Na końcu ekspozycyjnego korytarza prezentowane są kluczowe dla pawilonu projekcje, m.in. silnie reklamowana animacja Tomasza Bagińskiego. Konsultantem merytorycznym ośmiominutowej produkcji, mającej przybliżyć Chińczykom historię Polski był profesor Henryk Samsonowicz. Pod edukacyjnym płaszczykiem kryje się jednak zlepek obrazów układających się w narrację co najwyżej w głowie europejskiego odbiorcy. Do Chińczyka, który ma zupełnie inną świadomość kulturową i historyczną, niewiele z tego dotrze. Nie sądzę, by odnalazł on związek między symbolem Solidarności i okrągłym stołem, zrozumiał krótką narrację dotyczącą rozbiorów czy chrztu Polski. Nie zauważyłam, by ten film oglądano z większymi emocjami niż reklamę PKP Cargo, wyświetlaną na tym samym ekranie w jednym ciągu z Bagińskim (sic!). Inna jest natomiast recepcja tej animacji w Polsce. W artykułach tytułowanych np. Film Tomasza Bagińskiego robi furorę w Szanghaju pojawiają się zdania typu: „Słychać nieustający aplauz publiki”, a sam film określa się mianem artystycznego hitu.

W pawilonie polskim moje największe zainteresowanie budziła przygotowana przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego wystawa „Wartość dodana. Wzornictwo z Polski”. Z informacji zamieszczonej na stronie IWP wynika, że prezentacja składa się z siedmiu działów: Rodzimość, Potencjał przemysłu, Estetyka, Inżynieria, Projektowanie uniwersalne, Ergonomia, Technologie cyfrowe. Kuratorami są Beata Bochińska oraz Krzysztof Bielski, aranżację przygotował Maciej Jurkowski. Po wejściu na wystawę miałam wrażenie, że znalazłam się w magazynie.

Wnętrze pawilonu polskiego, wystawa „Wartość dodana. Wzornictwo z Polski”, kuratorzy Beata Bochińska i Krzysztof Bielski, projekt ekspozycji Maciej Jurkowski

Wnętrze pawilonu polskiego, wystawa „Wartość dodana. Wzornictwo z Polski”, kuratorzy Beata Bochińska i Krzysztof Bielski, projekt ekspozycji Maciej Jurkowski

Wnętrze pawilonu polskiego, wystawa „Wartość dodana. Wzornictwo z Polski”, kuratorzy Beata Bochińska i Krzysztof Bielski, projekt ekspozycji Maciej Jurkowski

„Usypaną” pośrodku sali, ogrodzoną taśmą jak na lotnisku ekspozycję trudno w ogóle rozpatrywać pod kątem wartości merytorycznej. Najciekawsze projekty dizajnerskie ostatnich lat zasłaniają się wzajemnie. Czasami trudno odróżnić eksponat (np. Wiechę Agnieszki Lasoty) od wyposażenia pawilonu (dyndające obok żarówki). Wystawa jest ściśnięta, chaotyczna. 

Wartość dodana. Wzornictwo z Polski”, na pierwszym planie szeląg Mono Tomasza Augustyniaka i regał Xeon Piotra Kuchcińskiego

Wartość dodana. Wzornictwo z Polski”, na pierwszym planie szeląg Mono Tomasza Augustyniaka i regał Xeon Piotra Kuchcińskiego

Wartość dodana. Wzornictwo z Polski”, na pierwszym planie szeląg Mono Tomasza Augustyniaka i regał Xeon Piotra Kuchcińskiego

Kiedy ją oglądałam, na kanapach i krzesłach leżały kartki A4 z napisami po chińsku „Nie siadać” lub „Eksponat” , szklany blat stołu Macieja Jurkowskiego pokryty był grubą warstwą kurzu. Publiczność obchodziła wysepkę z obiektami zamienionymi w „eksponaty” i wychodziła z sali. Znający prezentowane na wystawie sztandarowe projekty polskiego wzornictwa nie szukali informacji o ich autorach; ale ci, którzy ich nie znali, a chcieli poznać, napotykali na problem. Cóż z tego, że ustawiono tablicę z listą nazwisk, skoro większość przyporządkowanych im numerków stała na regale Piotra Kuchcińskiego. Niestety, nazwisk projektantów nie zamieszczono również przy informacji o wystawie na stronie internetowej IWP.
Polski pawilon na Expo 2010 to w moim odczuciu wydmuszka. W oczy rzuca się przede wszystkim brak koncepcji spowity propagandą sukcesu. Prześledzenie informacji prasowych o Expo wskazuje, że media, a przynajmniej prasa, nie starały się o krytyczną czy choćby w miarę niezależną relację, ale na ogół przedrukowywały komunikaty biura PR polskiego pawilonu. Prasa donosiła o gigantycznych kolejkach, o sukcesie polskiej restauracji itp. Nie dodawano jednak, że kolejki ustawiały się do znakomitej większości prezentacji narodowych. Do pawilonów Stanów Zjednoczonych, Francji, Anglii, Holandii, Rosji, RPA i wielu innych ogonki są kilkakrotnie, może nawet kilkanaście razy liczniejsze.
Tegoroczne Expo odbywa się pod hasłem „­Better City, Better Life”. By przygotować teren pod Wystawę Światową podobno zrównano z ziemią 18 tys. budynków. Trudno zweryfikować informacje o braku czy o absurdalnie niskiej gratyfikacji finansowej dla wysiedlonych. Mimo udogodnień w postaci kilku linii metra zbudowanych w ostatnich dwóch latach tak, by bez problemu można było dojechać na Expo, nie da się pominąć kontekstu dziesiątek tysięcy niedawnych mieszkańców tych terenów. Z tego właśnie powodu duże wrażenie zrobiły na mnie dwa pawilony – brytyjski i holenderski. Pierwszy zaprojektował Thomas Heatherwick. Naszpikowany pleksiglasowymi soplami prosty kubik jest niezwykle sensualny i nierealny równocześnie . Pawilon obudowano niemalże pozytywistyczną ideologią. W prętach zatopione zostały nasiona zagrożonych wyginięciem roślin, które po zakończeniu Expo zostaną rozesłane do chińskich szkół. Jednak główną siłą tego obiektu okazała się przestrzeń wokół pawilonu. Pusta, wyłożona szarą wykładziną kojarzącą się z leśnym runem, jest cały czas symbolicznie „zasiedlana” przez znużonych zwiedzaniem Chińczyków.

Thomas Heatherwick, pawilon Wielkiej Brytanii

Thomas Heatherwick, pawilon Wielkiej Brytanii

Thomas Heatherwick, pawilon Wielkiej Brytanii

Thomas Heatherwick, pawilon Wielkiej Brytanii

Thomas Heatherwick, pawilon Wielkiej Brytanii

Thomas Heatherwick, pawilon Wielkiej Brytanii

Drugim moim faworytem jest, znajdujący się na przeciwnym biegunie w stosunku do eleganckiego brytyjskiego, szalony holenderski projekt Johna Körmelinga. 

John Körmeling, pawilon Holandii „Happy Street”

John Körmeling, pawilon Holandii „Happy Street”

John Körmeling, pawilon Holandii „Happy Street”

Pawilon nazwany Szczęśliwą Ulicą umieszczono na platformie w kształci ósemki symbolizującej w Chinach szczęście. „Doklejono” do niej domki, w których zaproszeni holenderscy artyści prezentowali specjalnie na tę okazję przygotowane projekty. Szczęśliwa Ulica to puszczenie oka do widza, gra z europejskimi wyobrażeniami na temat upodobań estetycznych Chińczyków i zaproszenie ich do zabawy ze stereotypowymi wyobrażeniami na temat Holandii. Ten kiczowaty, przewrotny pawilon okazał się inteligentnie zaprojektowaną, interaktywną ekspozycją pozostawiającą zwiedzającym sporo możliwości interpretacyjnych. Tak jak w brytyjskim, w pawilonie holenderskim również przewidziano obecność ludzi, projektując dla nich miejsce do odpoczynku. Wyściełany sztuczną trawą teren pod pawilonem szczelnie wypełniają goście Expo. Zaprojektowanie przestrzeni publicznej, z której chcą korzystać Chińczycy, rzuca trochę inne światło na prezentację brytyjską i holenderską. Wystawę Światową, pod niezwykle cynicznym tytułem „Lepsze miasto, lepsze życie”, zrealizowano przecież w państwie autorytarnym.

 

Komentarze

  • AL
    20 sierpnia 2010
    zgłoś do moderacji
    Nie ma jak taśmy odgradzające od przedmiotów UŻYTKOWYCH (nie muzealnych) :/ Czy to oznacza, że te rzeczy to unikaty wyprodukowane w ilości sztuk jeden? I te kartki A4 z Łorda :/
  • Expozycja.com
    27 sierpnia 2010
    zgłoś do moderacji
    Wystawa - wnętrze hurtowni meblarskiej . I te chińskie słupki ;/ Ale z zewnątrz pawilon na +
  • kuba 2+3D
    11 września 2010
    zgłoś do moderacji
    A tu dość ciekawy i miażdżący opis z bloga potwierdzający artykuł:
    http://zachinyludowe.net/general/polska-sie-usmiecha

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj