Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 60 (III/2016) kwartalnika 2+3D

Wstęp do numeru

Przyszłość jak zwykle zaskoczy

18 września 2016

Projektanci dzielą się na tych, którzy chcą kształtować teraźniejszość, i na tych, dla których jedynym słusznym działaniem jest poświęcenie swojego czasu i wysiłku przyszłości. Ci pierwsi zazwyczaj nie rozumieją działań tych drugich, uznając ich za utopistów. Uważają, że w najlepszym wypadku podpadają one pod kategorię sztuki i nie sprawdzą się, bo przyszłość zawsze zaskakuje i nie da się jej przewidzieć. Ze swojego pragmatycznego punktu widzenia argumentują, że wzornictwo związane jest z przemysłem i wszystko trzeba przeliczyć na zysk przedsiębiorcy, bo bez tego mechanizmu zawód projektanta nie ma racji bytu. Efektem tego podejścia są kolejne warianty nieco różnych stylistycznie produktów, bez których możemy się znakomicie obyć. Ta nadprodukcja – nas konsumentów – zniewala ilością, utrudnia wybór, a jak już stajemy się posiadaczami kolejnych wyrobów, to obiecywane funkcje poprawiają komfort iluzorycznie, dając raczej poczucie osaczenia i zniewolenia. Sytuacja, gdy projektant rozpatruje jedynie potrzeby użytkownika bez uwzględnienia szerszego kontekstu społecznego, budzi uzasadnione zaniepokojenie. Dizajner i producent, gdy nie zdają sobie sprawy ze skutków, jakie niesie produkcja i dystrybucja, popełniają grzech zaniechania. Wcześniej czy później wszyscy zapłacimy za krótkowzroczność, bo surowców jest coraz mniej, bo góra śmieci rośnie, bo naturalne środowisko się kurczy, bo ludzi przybywa i wszyscy chcą być konsumentami, bo klimat się ociepla… To, co dawniej miało wymiar lokalny, współcześnie oddziałuje globalnie. Możemy próbować nie widzieć odległych skutków, licząc zyski i wierząc w niewidzialną rękę rynku, lub pomyśleć: przecież wszyscy tak robią.

Na szczęście powoli budzi się społeczna refleksja, która już zmienia świadomość i wartości. Właśnie do tej refleksji i dyskusji potrzebni są utopiści, również reprezentujący dizajn krytyczny, spekulatywny czy posthumanistyczny, którzy, choć często oskarżani o naiwność, zwracają uwagę na skutki, jakie może nieść teraźniejszość (Adam Dzidowski Nie‑ludzki punkt widzenia). Nie chodzi jedynie o zagrożenie nadprodukcją, z tym pewnie można sobie poradzić, bo to zjawisko jest zrozumiałe, mieści się w naszym codziennych doświadczeniach, choć będzie wymagać gigantycznego wysiłku. Gorzej z uzależnieniem od stwarzanych przez nas syntetycznych systemów, takich jak sztuczna inteligencja czy algorytmy genetyczne. Wikłają one nas w świat, którego nie rozumiemy i na który jako jednostki nie mamy wpływu. Jednak to one wkraczają odważniej niż cokolwiek innego w nasze życie. Choćby technologie pozwalające na łączenie świata rzeczywistego ze światem wirtualnym. Śmieszą, gdy przybierają formę kolekcjonowania pokemonów, budzą niepokój, gdy wirtualny świat staje się ważniejszy, ale otwierają drzwi do nowego, nieznanego świata – kuszącego nowymi możliwościami i atrakcjami, który już nie jest utopią, lecz staje się rzeczywistością. To dzieje się tu i teraz (Marcin Wichrowski Rzeczywistość jeszcze nierozszerzona).

Czesława Frejlich

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj