Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 14 (I/2005) kwartalnika 2+3D

Teoria dizajnu

Rozważania o sześciu „wymiarach wzornictwa”

1 listopada 2009
Strona: 1 | 2 | 3

Doświadczeni projektanci wzornictwa, a nawet jego dydaktycy mają, i to nie tylko w Polsce, trudności z określeniem zakresu oraz specyfiki tego zawodu. Wynika to prawdopodobnie z jego nowości (ma niewiele ponad sto lat, licząc np. od wszechstronnej działalności Petera Behrensa w AEG), wielkiego zasięgu przedmiotowego i podmiotowego oraz ciągłej zmienności.

W codziennym życiu zawodowym dokładne precyzowanie pojęć wydaje się niepotrzebne. Mawiamy nawet, że definiowanie ogranicza. Problem pojawia się, gdy stajemy przed koniecznością oceniania, porozumiewania się z współuczestnikami procesów projektowania, wytwarzania i wprowadzania wyrobów na rynek, budowania wiedzy o wzornictwie, upowszechniania jej oraz – co oczywiste – stosowania w dydaktyce, zwłaszcza na poziomie szkolnictwa wyższego. 

Mimo powszechnych trudności z precyzyjnym definiowaniem zjawisk związanych z rozmaitymi odmianami dizajnu, szczególnie w dziedzinie formy i jej odbioru estetycznego, potrzebne jest dążenie do nazywania jego elementów i powiązań oraz do uściślania naszej wiedzy. Mam świadomość, że podobnych ustaleń, nawet w wymiarze indywidualnym, nie dokonuje się raz na zawsze. Wymagają ciągłej weryfikacji przez kolejne generacje dizajnerów, mamy bowiem do czynienia z żywym, zróżnicowanym zjawiskiem społeczno-zawodowym. Co więcej, nie ma jednego wzornictwa – jest wiele odmian tego zawodu, wiele wzornictw. 

Moim zamierzeniem było stworzenie, przynajmniej na własny użytek, „narzędzia” umożliwiającego ogarnięcie i zrozumienie zarówno całości zjawiska dizajnu, jak i ulokowanie poszczególnych jego elementów, nawet produktów (przedmiotów) w konkretnej, uporządkowanej strukturze. To, co piszę, jest „sprawozdaniem” z własnych rozważań i zaproszeniem do dyskusji. 

Chciałbym wykazać, że możliwe i potrzebne jest spojrzenie na wzornictwo „chłodnym okiem”, bez potępiania i zachwytów nad poszczególnymi jego materializacjami, które są tylko przejawami tego samego zjawiska budowania formy produktów, dla różnych klientów i w różnych warunkach. Powinniśmy uzyskać w ten sposób dystans do wszelkich, atakujących nas wręcz, „izmów” i mód, z których jedne wynikają z rzeczywistych przemian społeczno-gospodarczych, technicznych, i w konsekwencji kulturowych, a inne, bardziej powierzchowne, są wtłaczane w obieg społeczny, a więc i dizajnerski, przez globalne korporacje handlowo-przemysłowe i rozmaite grupy interesu. Żadne zresztą lub prawie żadne z nich nie mają jednoznacznie pozytywnego lub negatywnego charakteru. 

Wydaje się, że do zrozumienia problematyki dizajnu przydać się może następujący schemat w kształcie sześciokąta, którego wierzchołki oznaczone są nazwami zagadnień, a właściwie zespołów zagadnień, zawsze – choć w różnym stopniu – uwzględnianych w procesie projektowania produktów. Wspomniane sześć grup zagadnień można rozmieścić na trzech osiach: oś X – wyznacza zależności pomiędzy funkcją (funkcjami) a formą (FU-FO) oś Y – wyznacza zależności pomiędzy techniką a humanistyką (TE-HU) oś Z – wyznacza zależności pomiędzy zagadnieniami społecznymi a gospodarczymi (SP-GO) 

Wszelkie połączenia między wymienionymi zagadnieniami oznaczają wzajemne zależności, drogi przepływu informacji, decyzji itd. W omawianym schemacie stronę prawą cechuje przewaga zagadnień natury społeczno-humanistycznej, strona lewa dotyczy spraw techniczno-realizacyjnych. Innym wariantem tego schematu może być przestrzenny układ trzech prostopadłych osi współrzędnych, wyznaczający „przestrzeń dizajnu”, w której można ulokować i opisać większości zjawisk (procesów) i obiektów wzorniczych (projektowanych). Warto również pamiętać, że opisywane zjawiska zachodzą w określonym czasie. Pozostawiamy za sobą historię (zachowując jej świadomość), znajdujemy się pod presją teraźniejszości, a idziemy w projektowaną przyszłość, w gruncie rzeczy nieznaną i niepewną. Zmienność jest również jedną z cech naszej sytuacji zawodowej, być może jedną z najważniejszych, jeśli wziąć pod uwagę coraz krótszy czas życia wyrobów. 

Prawidłowo zaprojektowany wyrób jest najczęściej rezultatem kompromisu pomiędzy wymienionymi sześcioma grupami czynników-zagadnień, ale w różnych grupach produktów akcenty rozkładają się inaczej. W niektórych wyrobach nacisk jest położony na zagadnienia techniczne, w innych dominują tzw. formalne – plastyczne. Sama plastyka w jednych wyrobach może być oparta na zasadzie silnej ekspresji (tam, gdzie podobnie jak w reklamie chodzi o zawładnięcie wyobraźnią konsumenta), a w innych – „zbudowana” na akcentowanej wręcz powściągliwości; może też być „wyprowadzona” z logiki konstrukcji i technologii, tak materiałów, jak i produkcji. Paradoksem jest, że jedno nie wyklucza drugiego. Wszystko zależy od określenia odbiorcy czy użytkownika – przyszłego klienta. Podstawowe decyzje w tym względzie podejmuje dziś najczęściej inwestor, ponoszący ryzyko całego przedsięwzięcia. 

Do podstawowych zagadnień wyznaczających osie dizajnu zaliczam: 

  1. zagadnienia plastyczne, budowa formy, jej odbiór estetyczny, problematyka artystyczna wzornictwa (FO), 
  2. zagadnienia funkcjonalno-użytkowe, ergonomia, czynności i procesy, w których człowiek uczestniczy fizycznie (FU), 
  3. zagadnienia techniczne, konstrukcyjno-technologiczne (TE), 
  4. zagadnienia humanistyczne, związane z człowiekiem jako jednostką, jego emocjami, myśleniem, przekonaniami, wartościami i motywacjami (HU), 
  5. zagadnienia społecznej genezy i funkcjonowania dizajnu (SP), 
  6. zagadnienia gospodarcze w skali makro i mikro (GO). 

W pierwszej grupie (FO) stawiamy pytanie, „jak przedmiot projektowany będzie wyglądał?”, w drugiej (FU) – „jak będzie użytkowany?”, w trzeciej (TE) – „z czego i jak będzie wykonany?”, w czwartej (HU) – np. „dlaczego powstał, czy nikomu nie szkodzi, jak się ma do przyjętych norm postępowania (dekalog)?”, w piątej (SP) – „do kogo jest adresowany w sensie społecznym?”, w szóstej (GO) – np. „ile będzie kosztował? czy się opłaci?”.

Każde z sześciu zagadnień – „wymiarów” wzornictwa – wymaga osobnych opracowań, zgłębiających jego specyfikę i charakter powiązań z pozostałymi. Najważniejsza wydaje się właśnie siatka połączeń rozumiana nie tylko jako funkcjonujące już kanały przepływu informacji, lecz również jako miejsce powstawania nowych. Szczególnie ważne są trzy główne osie przeciwstawnych i jednocześnie uzupełniających się problemów: X (FO-FU), Y (TE-HU), Z (SP-GO). Żadne z tych zagadnień z osobna nie stanowi o jakości wzorniczej. W moim przekonaniu, funkcjonują one jedynie jako całość. Nawet zagadnienia plastyczne (wizualne), tak powszechnie i w zasadzie słusznie uważane za differentia specifica wzornictwa, oddzielone od pozostałych mogą prowadzić jedynie do powierzchownej stylizacji, aczkolwiek, jak wiemy z praktyki, często to właśnie ona i tylko ona jest potrzebna! 

Jak wynika z powyższego, za wzornictwo jako ideę i zawód uważam zintegrowane działania projektowe i ich rezultaty (produkty), w których uwzględnione są, oczywiście w różnych proporcjach, wszystkie lub większość z sześciu zagadnień podstawowych i ich pochodnych. Działania w obszarze jednego z zagadnień, np. tylko technicznym, mają charakter specjalistyczny, cząstkowy, wynikowy, nie poddane bowiem „obróbce” pod względem budowy kształtu (formy adresowanej estetycznie) nie są wzornictwem. Dotyczy to, jak powiedziałem, także samej plastyki, jak również zagadnień społecznych, ekonomicznych i funkcjonalnych. Dookoła samej tylko funkcji i ergonomii również nie da się „zbudować” wzornictwa. 

Strona: 1 | 2 | 3

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj