Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 21 (IV/2006) kwartalnika 2+3D

Typografia

Skrojone na miarę. Rozmowa z Cyrusem Highsmithem

6 listopada 2009
Strona: 1 | 2

Nowoczesna kultura pływa w globalnym oceanie pism. Rozgrywający produkują, tworzą projekty, rozpowszechniają materiały, używając do tego celu setek lub tysięcy fontów, które były i są tworzone przez rozwijające się małe firmy, stare odlewnie czcionek, mniej lub bardziej uzdolnionych profesjonalistów i amatorów. Stylistyczne spektrum mierzone jest w tysiącach fontów, z których trzeba wybrać ten jeden właściwy. (1)

Bostońskie studio Font Bureau założyli w 1989 roku David Berlow i Roger Black. David pracował wcześniej w Bitstreamie – opowiada o początkach studia Cyrus Highsmith. Spotkaliśmy się w Providence, gdzie działa lokalny oddział firmy. Dizajner Roger Black chciał zamówić krój pisma, którego zamierzał używać we własnych projektach wydawniczych. W Bitstreamie odmówiono mu wykonania pisma na zlecenie, więc David Berlow sam podjął się tego zadania – takie były początki. Zaczęła się produkcja fontów dla Rogera Blacka, a z czasem obaj stali się właścicielami studia. Kilka lat później dołączyła do nich Jill Pichotta, która obecnie koordynuje produkcję i testuje pisma. Cyrus Highsmith rozpoczął pracę w studio jako projektant krojów w 1997 roku.

Na stronie internetowej www.fontbureau.com znalazłem informację, że w studio powstało ponad 1000 fontów, co oznacza, że przez 17 lat istnienia co miesiąc finalizowano tam projekty pięciu nowych krojów. Obecnie, oprócz wymienionych, w firmie pracuje projektant pism Richard Lipton, Dyana Weissman, która specjalizuje się w digitalizacji projektów, Sam Berlow w roli menadżera oraz Harry Parker, Robb Ogle i Samantha Grimsley, zajmujący się marketingiem i sprzedażą. Część pracy zlecamy typografom z zewnątrz – na tej zasadzie z Font Bureau współpracują np. Xavier Dupré czy Kent Lew. Czasami podejmujemy się też dystrybucji pism innych znanych dizajnerów, np. Matthew Cartera. 

„Dzięki takim projektom rodzin pism, jak Stainless / Dispatch, PrensaAmira, Cyrus Highsmith zapisał się jako jeden z najoryginalniejszych twórców na scenie amerykańskiego projektowania krojów” – stwierdza w wiosennym numerze kwartalnika „Eye” holenderski projektant i krytyk dizajnu, Jan Middendorp. Pytam Highsmitha o metodę jego pracy nad tymi rodzinami pism, przywołując formułę Martina Majoora „trzy pisma, jedna zasada” i jego tezę, że optymalna kolejność pracy nad wersjami to najpierw pismo szeryfowe, później grotesk, a na końcu egipcjanka (2+3D, nr 14, s. 24–28). Oczywiście można zrobić odwrotnie, ale prawdopodobnie najłatwiej jest zacząć od wersji szeryfowej, a następnie pozbawić ją szeryfów – komentuje Highsmith. Sposób przedstawiony przez Majoora wydaje się więc bardzo sensowny. Ja chyba jednak nie mam tak dopracowanego systemu pracy. Przyznaje, że dla niego rodziny StainlessDispatch oraz PrensaAmira, to raczej kuzyni niż bracia, i dlatego mają inne nazwy. Pasują do siebie, ale nie zależało mi specjalnie na ich bardzo bliskim pokrewieństwie – dodaje.

Dispatch to antykwa linearna szeryfowa, czyli tzw. egipcjanka (według metody Majoora powinna powstać jako ostatnia ;-). Autora inspirowała geometria architektury miasta, pismo Univers Frutigera oraz wydruki z parkomatów. Z pisma Dispatch powstał krój Stainless. „Pewnego dnia dla eksperymentu zacząłem pozbawiać Dispatch szeryfów. Spodobał mi się rezultat, więc postanowiłem kontynuować pracę. Chodziło o to, aby pismo bezszeryfowe nie wyglądało tak, jakby mu czegoś bra-kowało” – wyjaśnia w artykule Middendorpa w „Eye”.

Pisma, które projektuje, zwykle powstają na zamówienie. To może być zlecenie na pismo bezszeryfowe dla dziennika lub na pismo tytułowe dla magazynu. Projektuje też kroje korporacyjne. Wszystko zaczyna się od telefonu, np. z redakcji wydawnictwa – opowiada dalej Highsmith. Najpierw długo rozmawiamy z klientem. Wypytujemy o to, jakich krojów dotąd używali, co im się w nich podobało, a co nie, itd. Pracownicy Font Bureau zbierają jak najwięcej informacji o kliencie i jego wydawnictwie. Zazwyczaj sugerujemy przetestowanie istniejących pism. Nakłaniamy, aby je wypróbowali, a dopiero gdy te się nie sprawdzają, proponujemy stworzenie czegoś nowego lub zdigitalizowanie krojów historycznych, które mogłyby pasować, a nigdy nie zostały opracowane cyfrowo. Bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś zadzwonił i od razu powiedział, że potrzebuje nowego kroju pisma.



Podobnie było na początku z Prensą. Pierwsza wersja powstała na zamówienie magazynu, który użył jej zaledwie w kilku numerach. Highsmith postanowił przeprojektować pismo i stworzyć dodatkowe jego odmiany. Inspirował się przy tym pracami Williama Addisona Dwigginsa. Wszystkie książki, z jakimi się spotkałem w trakcie mojej nauki projektowania liter, opisywały kaligraficzne podejście do problemu – na ilustracjach przedstawione były kolejne kroki prowadzenia narzędzia. Potem przeczytałem, że projektując Electrę Dwiggins używał szablonów powtarzających się elementów liter minuskułowych (litera p stanowi podstawę dla d, b, oraz q, itp.). Takie systemowe podejście wydaje mi się bardzo sensowne. Otworzyło mi oczy na to, w jaki sposób można tworzyć litery.



Pismo Amira z kolei, choć wzięło początek z Prensy, jest raczej kaligraficznym groteskiem. „Zacząłem studia nad kaligraficznym pismem bezszeryfowym. Byłem ciekawy, w jaki sposób inni projektanci zmierzyli się z tym zadaniem, ale nie znalazłem wielu przykładów – to prawie nietknięty obszar. Najbardziej znana jest tu Optima. Później może Lydian” – wspomina Highsmith na łamach „Eye”.

AmiraStainless powstały w wyniku eksperymentu. Zwykle jednak jego praca wygląda inaczej. Każdy zamówiony krój ma przecież swojego odbiorcę i przeznaczenie. Można stworzyć zbiór pięknych znaków, ale to jeszcze nie gwarantuje, że sprawdzą się one w zestawie i spełnią postawione im wymogi. Cyrus od początku bierze pod uwagę uwarunkowania związane z późniejszym użyciem nowego pisma. Gdy projektuję pisma dla gazet, to od początku muszę zwracać uwagę na ograniczenia wynikające z technologii druku i użytego papieru. Ważne jest, czy to pismo dziełowe, czy do tytułów. Jeżeli będzie drukowane dużym stopniem na papierze dobrej jakości, to nie trzeba aż tak bardzo przejmować się czynnikami technologicznymi.

Strona: 1 | 2

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj