O autorze

Jacek Mrowczyk

Projektant grafik, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Stypendysta Fulbrighta w Cooper-Hewitt National Design Museum w Nowym Jorku (2001/02) oraz Fundacji Kościuszkowskiej w Rhode Island School of Design w Providence (2006/07). Współzałożyciel i redaktor kwartalnika projektowego 2+3D. Autor Niewielkiego słownika typograficznego (wyd. Czysty Warsztat)

www.2plus3d.pl

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 40 (III/2011) kwartalnika 2+3D

Ilustracje

Typografia

Sprawa wagi państwowej

Jacek Mrowczyk, 15 sierpnia 2011

Ze względu na bardzo duże zainteresowanie mediów niezwiązanych z projektowaniem (m.in. „Gazety Wyborczej” „Wiedzy i Życia”) oraz gorącą dyskusję na portalach internetowych postanowiliśmy wypowiedzieć się w sprawie projektu Apolonia Tomasza Wełny.

Apolonia to jedna z wielu prób zmierzenia się z projektem kroju dostosowanego do potrzeb języka polskiego. Podobne próby uwzględniające wymogi języków narodowych miały wcześniej miejsce również w innych krajach Europy Środkowej. W Polsce najbardziej znanym projektem jest bardzo popularna w czasach przedkomputerowych Antykwa Półtawskiego z 1928 roku. Adam Półtawski pisał: „Dążeniem moim było opracowanie czcionki, która w zastosowaniu do języka polskiego dawałaby lepszy wygląd wierszy i całych stronic niż importowane obce czcionki, a przez zharmonizowanie zespołów literowych w wyrazach dążyłem do osiągnięcia większej czytelności pisma”(1). Trudno ocenić, czy Półtawskiemu udało się osiągnąć większą czytelność, a jeszcze trudniej to zmierzyć. Sukcesem było na pewno poprawienie szarości, czyli jednolitego zaczernienia złożonego tekstu, dzięki zastąpieniu skośnych elementów łukami w często występujących w języku polskim literach w, k, yz. Antykwa Półtawskiego trąci dziś jednak myszką i wydaje się, że jej miejsce zajmuje daleki kuzyn – bezszeryfowy Grotesk Polski stworzony w latach 1999–2005 przez Artura Frankowskiego. Apolonia, prawdopodobnie pierwsza realizacja Tomasza Wełny, choć obciążona typowymi wadami projektu studenckiego, wpisuje się w ciąg wielu poszukiwań kształtów liter najlepiej pasujących do polskiego zapisu.

Moje krytyczne uwagi wiążą się z pretendowaniem pisma do rangi kroju narodowego – w takim kontekście przedstawiają je popularne media – a nie kroju będącego akademicką próbą ujęcia problemu. Własną opinię konsultowałem dodatkowo z Filipem Blažkiem z Pragi, wybitnym specjalistą z zakresu projektowania krojów pism, redaktorem czeskiego magazynu „TYPO”. Podzielił on moje opinie, wskazując na to, że niektóre litery Apolonii, np. kx, wydają się zbyt ekspresyjne, przez co odstają od pozostałych i zwracają na siebie uwagę w trakcie czytania. Litery u i v wydają się z kolei zbyt podobne, co może być mylące, zwłaszcza w nazwach własnych. 

Ogromną słabością pisma w zapisie cyfrowym jest niedopracowanie kerningu, czyli odstępów między parami znaków. Powoduje to nierównomierną szarość składu. Oczywiście problem ten – wynikający prawdopodobnie z braku doświadczenia autora – ma charakter czysto techniczny i sprawny typograf może łatwo skorygować błędy. Filip Blažek uważa też, że pismo ma zbyt wiele elementów dekoracyjnych, które rozpraszają czytelnika (zakończenia elementów pionowych oraz niektórych wydłużeń dolnych). Dla Blažka Apolonia „miesza cechy starożytnych wielkich liter z dekoracją rodem z secesji”. Sporą jej wadą jako pretendentki do rangi pisma narodowego jest to, że występuje jedynie w czterech odmianach – zwyklej i grubej – wraz z kursywami (obecnie projektuje się całe rodziny pism, w kilkunastu lub kilkudziesięciu wersjach). Apolonię Wełny traktowałbym jako studencki projekt warty dopracowania i korekty.

U góry oryginalny kerning ustawiony przez autora fontu. U dołu na szaro dla porównania automatyczny kerning optyczny programu Adobe InDesign.

U góry oryginalny kerning ustawiony przez autora fontu. U dołu na szaro dla porównania automatyczny kerning optyczny programu Adobe InDesign.

U góry oryginalny kerning ustawiony przez autora fontu. U dołu na szaro dla porównania automatyczny kerning optyczny programu Adobe InDesign.

Polemizować można z niektórymi tezami uzasadniającymi użycie Apolonii przedstawianymi przez jej autora. W ostatnim wydaniu „Wiedzy i Życia” pisze: „Oczywiście większość krojów umożliwi nam przeczytanie tekstu, różny jednak będzie komfort takiej lektury. Możemy pożyczyć koło z samochodu sąsiada i zamontować je w swoim, ale nie zagwarantuje to wygodnej i bezpiecznej jazdy”. I dalej: „Kiedy używamy obcych krojów do zapisu polskiego, pojawiają się kłopoty z wyglądem i czytelnością tekstu” (2). O ile mogę zgodzić się, że kształt glifów będzie miał wpływ na wygląd tekstu złożonego danym językiem, to na trudną do zmierzenia czytelność o wiele większy wpływ niż kraj pochodzenia mają jednak parametry składu. Ważny jest dobór kroju (czy jest to pismo z szeryfami, czy bez, stopień kontrastu elementów, proporcji znaków), stopień pisma, interlinia, długość wierszy, wielkość spacji międzyliterowych i międzywyrazowych, wielkość wcięć akapitowych itd.

Poza tym należy pamiętać, że – jak pisze znana projektantka pism, współtwórczyni domu typograficznego Emigre Zuzana Ličko – „krój nie jest czytelny sam z siebie. To raczej zaznajomienie z nim czytelników decyduje o jego czytelności. Badania wykazały, że czytelnicy najlepiej czytają to, co czytają najczęściej” (3). Dla polskiego czytelnika skład Timesem lub Arialem może okazać się – ze względu na wszechobecność tych pism – czytelniejszy od tego złożonego Apolonią. Nie oznacza to, że nie należy podejmować prób projektowania kolejnych pism, w tym z uwzględnieniem polskiej specyfiki. Sam popełniłem taką, niepozbawioną błędów próbę, którą pewnie łatwo dziś byłoby krytykować. Nikt jednak ze współczesnych polskich projektantów pism nie twierdził dotąd, że stworzył projekt narodowy, do czego potrzeba o wiele więcej czasu, prób, konsultacji i testów, i taka właśnie postawa autora przesądziła o ostrej krytyce Apolonii.

Projekt został źle przyjęty przez większość środowiska, czego dowodem są komentarze pod artykułem Magdaleny i Artura Frankowskich Apolonia czy arogancja?, umieszczonym na stronie internetowej STGU. Wywołał burzę, ponieważ był prezentowany jako pierwszy i nowatorski, gdy w rzeczywistości jest on tylko jedną z kolejnych roboczych propozycji opracowania kroju do składu polskich tekstów. Agresywne ataki na sam projekt (w tym posądzenia o plagiat) są jednak w takim samym stopniu nie na miejscu, jak prezentowanie go w mediach przez autora jako rewolucyjnego, najlepszego (i jedynego) współczesnego pisma polskiego.

fragment tekstu piosenki Andrzeja Poniedzielskiego

fragment tekstu piosenki Andrzeja Poniedzielskiego

fragment tekstu piosenki Andrzeja Poniedzielskiego

Miejmy nadzieję, że debata wokół projektu przyczyni się do upowszechnienia wiedzy typograficznej, a tym samym kultury wizualnej w naszym kraju. Na krój godny miana narodowego, jakiego śmiało można by używać w dokumentach państwowych, przyjdzie nam jednak jeszcze poczekać. Ocena Apolonii jako rozprawy doktorskiej, to już zupełnie inny temat. W praskiej Akademii Sztuk Pięknych, Projektowania i Architektury Tomáš Brousil obronił pracę magisterską projektem pisma Tabac w 32 odmianach i wersjach. W otwartej Europie, jak widać, coraz mniej będą się liczyć same tytuły, a coraz bardziej szkoła, która je nadała.

    1.    A. Półtawski, Dzieje pierwszej polskiej czcionki, „Poligrafika” 1953, nr 3, s. 10–12.
    2.    „Wiedza i Życie” 2011, nr 7, s. 42–45.
    3.    Cyt. za: G. Unger, Kiedy czytamy, w: Widzieć/wiedzieć, pod red. P. Dębowskiego i J. Mrowczyka, s. 185–186 (oryginał: Zuzana Ličko, Do You Read Me?, „Emigre” 1990, nr 15, s. 12).

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj