O autorze

Dominik Lisik

Absolwent Wydziału Form Przemysłowych i Wydziału Architektury Wnętrz Krakowskiej ASP oraz londyńskiej AA School of Architecture. Specjalizuje się w projektowaniu mebli, wnętrz oraz małej architektury. Od kilku lat współpracuje z 2+3D jako krytyk wzornictwa.

http://dominiklisik.com/

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 37 (IV/2010) kwartalnika 2+3D

Projektowanie przemysłowe

Stacje mieszkalne. Redefinicja domu

Dominik Lisik, 22 sierpnia 2013

Artykuł archiwalny

Jest taka przestrzeń, w której wzornictwo splata się z architekturą na tyle mocno, że nie da się wyróżnić większego udziału jednej z ­dyscyplin. Ta fuzja owocuje wspaniałymi osiągnięciami sztuki użytkowej. Tak powstaje nasze najbliższe otoczenie. Osłona, której poskąpiła nam natura, będąca niezbędnym warunkiem przetrwania na tej planecie. Budynek, namiot, kontener bądź ­kapsuła, czyli „obiekty ochronne” organizmu. Bez nich jesteśmy nieodporni na zmienne warunki środowiska. Mimo że fizyczna i psychiczna potrzeba ukrycia się, czasowego odizolowania jest podstawą prawidłowego funkcjonowania organizmu ludzkiego, natura nie wyposażyła nas w przenośną kapsułę‑muszlę. Te braki rekompensują intelekt oraz kreatywność, jak również umiejętności manualne, dzięki nim wszystkim doszło do powstania pierwszego domostwa. 

Zaniedbanie sektora mieszkalnego w toku „ewolucji architektonicznej” nie jest do końca jasne. Dużo uwagi poświęcano strukturom urbanistycznym, zaś dom rozumiany jako obiekt wolnostojący nie był już traktowany z taką atencją. Próby przedefiniowania samej idei domu to margines rozważań projektowych. Zazwyczaj większy nacisk kładziono na eksperymenty z wewnętrzną strukturą budynku (jak np. w domu Schröderów Gerrita Thomasa Rietvelda w Utrechcie, sztandarowym dziele De Stijl), a tkanka zewnętrzna zmieniała się powierzchownie. Przez lata dom urósł do formy rozpasanego pudła z werandą, balkonami, garażem i ogródkiem. Dlatego śmiało można stwierdzić, że dopiero teraz projektanci i architekci z rozmysłem podejmują wyzwanie stworzenia dobrego obiektu do życia. 

Właśnie dzisiaj dochodzą do głosu marzenia twórców z grup Archigram czy Metabolism, a koncepcje kompaktowych obiektów mieszkalnych są realizowane i z powodzeniem testowane przez użytkowników. Idea „maszyny do mieszkania” zaczyna przybierać realny kształt. Możliwe, że niedługo pośród trawiastych łąk wyrosną przeszklone kapsuły, jak je szkicował Kaplicky. „Stacje mieszkalne” – bo przecież jedynie tymczasowe. Z osobistej perspektywy okres życia odczuwany jest jako wieczność, a tak naprawdę funkcjonujemy przeciętnie 70 lat. Czy warto zatem wznosić budowle mogące przetrwać setki lat? Jaki jest sens tego typu działań? Czyżby spuścizna dla potomnych? Przecież każde pokolenie ma inne aspiracje. A może chodzi o strach przed przemijaniem – dom jawi nam się jako nasza opoka, symbol nieśmiertelności, z tymi wszystkimi gratami, które po nas zostaną. Być może ten gatunek tak ma. Nie jesteśmy tu na zawsze, życzliwie traktuje nas planeta Ziemia, niekiedy tylko coś się zatrzęsie, dmuchnie, chluśnie, a nasze przyklejone do gruntu domy odpadają jak pasożyty uczepione żywiciela, i koniec. Gościmy tu chwilę. „Stacjonujemy”, a mimo to fundamenty wkopujemy głęboko. Może lepiej unieść się trochę nad ziemię i nie udawać, że bryła, w której mieszkamy, wyrosła z podłoża? Nie, to raczej mało prawdopodobne. Lubimy się obwarować, otoczyć z każdej strony, musimy mieć „nasze” na wyłączność. Wędrowny sposób życia, np. Romów, traktujemy jako coś obcego i naruszającego odwieczny porządek. A przecież wywodzimy się od ludów wędrownych! Dla nich nie istniały twarde granice tego, co prywatne i niedostępne dla innych. 

Mówią o tym „architektura przyszłości”, a tak naprawdę to rozwiązania dawne, a potem zapomniane. Młode pokolenie architektów i projektantów wraca do doskonałych pomysłów odtrąconych przez konserwatywny modernizm, tak ślepy, że aż niekiedy szkodliwy. Postulaty funkcjonalizmu odchodzą do lamusa, a szkoły architektoniczne zwracają się w stronę wolnej formy, redefiniującej funkcję. Idea domu jako stacji, tymczasowej konstrukcji wolnostojącej, zabezpieczającej podstawowe funkcje życiowe. Formalne i wizualne odcięcie się od otoczenia wyrządza mu mniej krzywdy niż usilne próby powiązania domu z naturą. Po serii mieszkań‑kapsuł w 1965 roku David Green (Archigram) tworzy mieszkalny Kokon. Niewielki obiekt o organicznej formie jest pierwszą koncepcją stacji do mieszkania. Green zrewidował dotychczasowe pojęcie domu, twierdząc, że „to przenośne, osobiste urządzenie, zaś miasto służy wyłącznie do jego podłączania”. Stacja ziemska, niewielka, ekologiczna i wytrzymała, idealne rozwiązanie mikrozabudowy jest tematem numer jeden dzisiejszych konkursów architektonicznych. Tak to chyba musi już być, że wizja dojrzewa przez lata. 

Po szaleństwach Archigramu przyszły kolejne, coraz to doskonalsze rozwiązania. Zmarły niedawno Jan Kaplicky wraz z Davidem ­Nixonem (Future ­Systems) opracował serię domów przyszłości. Ideałem formy dla autorów „przyszłych systemów” był bąbel, zazwyczaj jajowaty i częściowo transparentny, tak żeby podział między matowym i przezroczystym przebiegał płynnie. W 1984 roku powstaje pionierski projekt Peanut House, kapsuły mieszkalnej zainstalowanej na podnośniku hydraulicznym. „Mieszkalny orzech” może zmieniać położenie i wysokość, może zawisnąć w koronach drzew lub nad jeziorem. Koncepcja doczekała się kolejnej, stacjonarnej wersji rozbudowanej o podziemną część habitatu. Wszystkie działania londyńskiej grupy mają charakter wizualnych projekcji. Budynki prezentowane są w dziewiczych plenerach, co podkreśla kosmiczny charakter człowieka i jego maszyn mieszkalnych. Jesteśmy już nie z tej planety, nasza technologia zagraża przyrodzie i powinniśmy nadać naszej egzystencji mniej inwazyjny charakter. 

Future Systems, Peanut House, projekt koncepcyjny, 1984

Future Systems, Peanut House, projekt koncepcyjny, 1984

Future Systems, Peanut House, projekt koncepcyjny, 1984

Future systems, 370 Villa, projekt koncepcyjny, 2005, www.future-systems.com

Future systems, 370 Villa, projekt koncepcyjny, 2005, www.future-systems.com

Future systems, 370 Villa, projekt koncepcyjny, 2005, www.future-systems.com

No tak, zapyta ktoś, ale co z infrastrukturą? Gdzie drogi, środki transportu, komunikacja? ­Ideowcy z Londynu nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Rozwiązań można się doszukiwać w Domu dla pilota śmigłowca. Koncepcja wyraźnie dystansuje się od ludzkiego zamiłowania do transportu naziemnego, tak szkodliwego i wtórnego. Latamy w kosmos, opanowaliśmy przestworza, a nadal poruszamy się pojazdami kołowymi. Parafrazując jedną z reklam telewizyjnych, „samochód to chyba najgorsza rzecz, jaką wymyślił człowiek”. Przez te śmierdzące blaszaki betonujemy wszystko, pojazd kołowy zniszczy każde szlachetne podłoże, nie pozostawia żadnego wyboru urbanistom. Beton i płyta królują. Na rewizję i przebudowę porządku na Ziemi jest już za późno, ale na szczęście młode pokolenie znajduje sposoby na walkę z fatalnymi skutkami rewolucji przemysłowej. Hotel Everland Sabiny Lang i Daniela Baumanna – prosili, aby nie określać ich mianem projektantów – jest instalacją artystyczną dopracowaną tak, że nie powstydziłby się jej profesjonalny architekt. Umieszczana na dachach, placach i pomostach doskonale nawiązuje do idei Future Systems i w podobnie prześmiewczy sposób kwituje nadmierne architektoniczne rozpasanie. 

Future Systems, House for a Helicopter Pilot, projekt koncepcyjny, 1979, www.future-systems.com

Future Systems, House for a Helicopter Pilot, projekt koncepcyjny, 1979, www.future-systems.com

Future Systems, House for a Helicopter Pilot, projekt koncepcyjny, 1979, www.future-systems.com

Future Systems, House for a Helicopter Pilot, projekt koncepcyjny, 1979, www.future-systems.com

Future Systems, House for a Helicopter Pilot, projekt koncepcyjny, 1979, www.future-systems.com

Future Systems, House for a Helicopter Pilot, projekt koncepcyjny, 1979, www.future-systems.com

Sabina Lang i Daniel Baumann, Hotel Everland, 2002-2009, www.langbaumann.com

Sabina Lang i Daniel Baumann, Hotel Everland, 2002-2009, www.langbaumann.com

Sabina Lang i Daniel Baumann, Hotel Everland, 2002-2009, www.langbaumann.com

Sabina Lang i Daniel Baumann, Hotel Everland, 2002-2009, www.langbaumann.com

Sabina Lang i Daniel Baumann, Hotel Everland, 2002-2009, www.langbaumann.com

Sabina Lang i Daniel Baumann, Hotel Everland, 2002-2009, www.langbaumann.com

W 2001 roku, z inicjatywy profesora Richarda Hordena, grupa naukowców i projektantów z Londynu oraz Uniwersytetu w Monachium zaprojektowała Micro Compact Home – obiekt mieszkalny, w którym z założenia nie przebywa się cały dzień, będący jedynie przystanią dla zabieganych i zapracowanych użytkowników. Twórcy połączyli nowoczesne technologie stosowane w budowie jachtów i samolotów. Konstrukcja sześcianu o boku 266 cm to drewniana rama pokryta aluminium z ociepleniem z pianki poliuretanowej. Pomimo tak niewielkich gabarytów, dom wyposażony jest w dwa podwójne łóżka, wysuwany stolik dla pięciu osób, płaski telewizor, małą łazienkę oraz w pełni funkcjonalną kuchnię! Co istotne, propozycja grupy Hordena jest rzeczywistym produktem do nabycia! W 2005 roku przy uniwersytecie w Monachium wyrosło małe osiedle takich domków, w których zamieszkali studenci profesora. Także w tym przypadku dom staje się miejscem stacjonowania, z tą tylko różnicą, że wreszcie mamy do czynienia z realnym i funkcjonalnym rozwiązaniem. Znajdą się też sceptycy, którzy zaczną wytykać wady projektu, niemniej jednak od czasu namiotu jest to pierwsza sensowna propozycja tymczasowego domostwa. O podobną pokusili się Japończycy. Dom PACO to także sześcian, z pozoru całkowicie zabudowany i pozbawiony okien, które zastąpiono odmykanym dachem. ­Wnętrze domu jest tak proste i sterylne, że nie zdradza poukrywanych w podłodze: toalety, prysznica, stołu oraz wejścia do sypialni. Jedynym widocznym elementem jest miniaturowy blat kuchenny ze zlewem. Oba opisane rozwiązania wyraźnie obrazują różnice kulturowe w myśleniu o przestrzeni mieszkalnej, świadcząc jednocześnie o ogólnoświatowym zapotrzebowaniu na kompaktowe habitaty. 

Richard Horden, Micro Compact Home, 2006, www.microcompacthome.com, © Richard Horden

Richard Horden, Micro Compact Home, 2006, www.microcompacthome.com, © Richard Horden

Richard Horden, Micro Compact Home, 2006, www.microcompacthome.com, © Richard Horden

Richard Horden, Micro Compact Home, 2006, www.microcompacthome.com, © Richard Horden

Richard Horden, Micro Compact Home, 2006, www.microcompacthome.com, © Richard Horden

Richard Horden, Micro Compact Home, 2006, www.microcompacthome.com, © Richard Horden

Schemata Architecture, PACO House, 2009, www.sschemata.com, © Takumi Ota

Schemata Architecture, PACO House, 2009, www.sschemata.com, © Takumi Ota

Schemata Architecture, PACO House, 2009, www.sschemata.com, © Takumi Ota

Schemata Architecture, PACO House, 2009, www.sschemata.com, © Takumi Ota

Schemata Architecture, PACO House, 2009, www.sschemata.com, © Takumi Ota

Schemata Architecture, PACO House, 2009, www.sschemata.com, © Takumi Ota

Mikroarchitektura zmusza projektantów i konstruktorów do wysiłku przy rozwiązywaniu kwestii technicznych, natomiast forma obiektu jest często wynikiem zastosowanych technologii. Tworzywa sztuczne, aluminium, tkanina czy też mniej tradycyjne drewniane konglomeraty pozwalają na budowanie lekkich ażurowych skorup. Ten kierunek rozwoju wzornictwa i inżynierii domów ma ogromną przyszłość pod warunkiem zmiany społecznej idei domu. Nie chodzi o to, aby wszyscy żyli w kilkudziesięciometrowych blokach, ale marzenie o posiadaniu wielkiego obiektu usytuowanego na jeszcze większej działce należałoby zastąpić modelem bardziej tymczasowym i mniej szkodliwym dla przyrody. Chociażby po to, aby nie dochodziło do tak paradoksalnych sytuacji, kiedy wycinamy drzewa i krzewy, żeby po wybudowaniu osiedla obsadzać teren „idealnymi”, genetycznie zmodyfikowanymi roślinami.

Architektura zrównoważona (sustainable architecture) tworzy konstrukcje mieszkalne w oparciu o już całkowicie ortodoksyjne zasady. Nie wystarczy w stu procentach ekologiczne otoczenie, ale i sam budynek musi być wykonany z materiałów pochodzenia naturalnego. Drewniany Folly for a Filmmaker w Hertfordshire w Anglii, autorstwa grupy AOC, doskonale wykorzystuje naturalne środowisko. Obcięte na tej samej wysokości konary drzew odrywają budowlę od ziemi, zastępując podmurówkę, która jest brutalną ingerencją w otoczenie. Holenderski projektant Frank Havermans również skorzystał z wytrzymałości drzewa. Domek KAPKAR / TT-C2P umieścił na stalowej rurze rozpiętej pomiędzy dwoma konarami. Forma i rozmiary sprawiają, że dom bardziej przypomina pojazd niż budynek, a jego skąpe wyposażenie sugeruje powrót do idei szałasu mieszkalnego jako bezpiecznego schronienia na noc. Zupełnie jak za czasów człowieka pierwotnego, który bardziej współżył z naturą, niżeli ją wykorzystywał. 

AOC, Folly for a Film-maker, 2001-2004, www.theaoc.co.uk, © Michael Betts

AOC, Folly for a Film-maker, 2001-2004, www.theaoc.co.uk, © Michael Betts

AOC, Folly for a Film-maker, 2001-2004, www.theaoc.co.uk, © Michael Betts

AOC, Folly for a Film-maker, 2001-2004, www.theaoc.co.uk, © Michael Betts

AOC, Folly for a Film-maker, 2001-2004, www.theaoc.co.uk, © Michael Betts

AOC, Folly for a Film-maker, 2001-2004, www.theaoc.co.uk, © Michael Betts

Frank Havermans, KAPKAR/ZZW-220, 2006, frankhavermans.nl, © Rene de Wit

Frank Havermans, KAPKAR/ZZW-220, 2006, frankhavermans.nl, © Rene de Wit

Frank Havermans, KAPKAR/ZZW-220, 2006, frankhavermans.nl, © Rene de Wit

Frank Havermans, KAPKAR/ZZW-220, 2006, frankhavermans.nl, © Rene de Wit

Frank Havermans, KAPKAR/ZZW-220, 2006, frankhavermans.nl, © Rene de Wit

Frank Havermans, KAPKAR/ZZW-220, 2006, frankhavermans.nl, © Rene de Wit

Dziś nie rozumiemy tych, którzy pragną inaczej mieszkać, a właściwie pomieszkiwać przez dowolny czas w różnych miejscach globu. Herme­tyczność i restrykcyjność ogólnie przyjętego w Europie systemu wyklucza społeczności takie jak romska. Nie daje ludziom możliwości swobodnego życia w dowolnie wybranym miejscu, nakładając na nas zależności i formalności przywiązujące do konkretnego obszaru. Inaczej wygląda to w Stanach Zjednoczonych, gdzie znaczący procent obywateli wybiera wędrowny tryb życia. Amerykanie sprzedają wille na przedmieściach i przemieszczają się po kraju kompaktowymi mobilnymi domami na kołach (campery). Wielkie, luksusowe klimatyzowane pojazdy mają niewiele wspólnego z europejskimi przyczepami kempingowymi. Dodatkowo taki styl życia ułatwia system polityczno‑społeczny. Europie potrzeba bardziej ewolucji niż rewolucji w sposobie pojmowania miejsca zamieszkiwania. Dzięki takim produktom jak LoftCube w płynny sposób można przejść od klasycznej zabudowy do mikroarchitektury. Dostępny na rynku projekt berlińskiego Studio Aisslinger to ekskluzywny kompaktowy apartament z wyposażeniem bardzo wysokiej jakości. LoftCube, jak sama nazwa wskazuje, wyraźnie nawiązuje do pozyskiwania przestrzeni w zastanej tkance architektonicznej (mieszkalny loft). Wstawiony do opuszczonej budowli lub przytwierdzony do dachu dużego budynku wykorzystuje istniejąca strukturę, a jednocześnie zapewnia optymalne warunki do życia. 

Studio Aisslinger, LoftCube, 2009, www.aisslinger.de, ©  Steffen Jänicke

Studio Aisslinger, LoftCube, 2009, www.aisslinger.de, © Steffen Jänicke

Studio Aisslinger, LoftCube, 2009, www.aisslinger.de, ©  Steffen Jänicke

Być może z czasem, przejeżdżając obok zielonych pól i lasów, dostrzeżemy w oddali dziwny biały połyskujący monolit, przypominający pozaziemski obiekt. Z bliska okaże się, że to nasza technologia, którą niewiele łączy z planetą przez nas zamieszkiwaną.

DMVA Architecten, BLOB VB 3, 2009, www.dmva-architecten.be, © DMVA

DMVA Architecten, BLOB VB 3, 2009, www.dmva-architecten.be, © DMVA

DMVA Architecten, BLOB VB 3, 2009, www.dmva-architecten.be, © DMVA

 

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj