O autorze

Czesława Frejlich

Profesor Akademii Sztuk Pięknych, prowadzi zajęcia z Ergonomicznych Podstaw Projektowania na Wydziale Form Przemysłowych w Krakowie i na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie. Autorka wielu publikacji z zakresu dizajnu. Redaktor naczelna kwartalnika „2+3D grafika plus produkt".

www.2plus3d.pl

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 52 (III/2014) kwartalnika 2+3D

Wstęp do numeru

Tożsamość

Czesława Frejlich, 3 września 2014

Ostatnio, promując książkę Zaprojektowane, mieliśmy sposobność rozmawiać z wieloma dziennikarzami, którzy – trzeba przyznać – coraz bardziej zainteresowani są wzornictwem. To cieszy, ale i sprawia pewien kłopot. Projektant nadal postrzegany jest jako artysta. Czasami nawet tego terminu używa się zamiennie. Wciąż panuje opinia, że w dizajnie chodzi bardziej o wygląd niż o cokolwiek innego. Zdaje się, że już niektórzy producenci są bardziej świadomi roli wzornictwa niż piszący o nim dziennikarze. Nie obrażając się, tłumaczymy, w czym rzecz, i mamy nadzieję, że wydana przez nas książka choć w niewielkim stopniu poprawi rozumienie tak nadużywanego ostatnio pojęcia.

Przy okazji tych rozmów i dyskusji uświadomiliśmy sobie, że w prawie każdym wywiadzie pada pytanie: „Jakie to polskie wzornictwo jest i czym różni się od skandynawskiego czy włoskiego?”. Polacy chcieliby jak najszybciej to wiedzieć, porównać się z najlepszymi, którzy swoją reputację budowali ponad wiek, a nie dekadę. Na wyróżnianie trzeba zapracować – projektując, produkując, promując i sprzedając wyroby pod krajowymi markami. Jeśli okaże się, że zagraniczni nabywcy chcą je kupować, wtedy łatwiej będzie można odpowiedzieć na to pytanie. Może klient będzie kupował nasze produkty, bo będą lepiej wykonane, może bardziej zaawansowane technicznie, bardziej funkcjonalne, a może będą zaspokajały potrzeby, których inni jeszcze nie dostrzegli. Jeśli choć pod jednym z tych względów będziemy lepsi, to zaczniemy budować swoją tożsamość jako wytwórcy. Na razie przyjdzie nam uzbroić się w cierpliwość i robić wszystko, aby tę wymarzoną tożsamość najpierw wypracować intelektualnie, a potem znaleźć dla niej formę osadzoną we współczesnym świecie. To, że tak trudno mówić o „polskości” naszych produktów, wynika z faktu, że do tej pory na ten temat nie rozmawialiśmy. W najlepszym wypadku „polskość” jawiła się jako aplikacja wzoru ludowego na wyrób rzemieślniczy lub odwoływała się do szlacheckich wzorców w postaci kolumienek w podmiejskim domu czy makacie z ryngrafem i skrzyżowanymi szablami na ścianie (Piotr Korduba Polskie wnętrza mieszkalne. Przymusowy kostium). Jakkolwiek takie wzorce są powielane w kulturze masowej, to trudno je sobie wyobrazić w produkcji przemysłowej i, co więcej, coraz rzadziej akceptuje je młode pokolenie. Pewnie chcielibyśmy być postrzegani zgodnie z tym, jacy jesteśmy i jakie wartości są nam najbliższe. Dlatego przygotowując ten numer, zaproponowaliśmy kilku autorom tę problematykę jako temat pod rozwagę. Przysłane teksty okazały się na tyle ciekawe i obszerne, że zdecydowaliśmy podzielić materiał na dwie części i opublikować kolejne trzy artykuły w jesiennym numerze. Będą one poświęcone eksploracji lokalności. Tym razem zapraszamy do lektury tekstów natury bardziej ogólnej, autorstwa Józefa A. Mrozka i Moniki Rosińskiej.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj