O autorze

Jan Sowa

Socjolog, eseista. Studiował polonistykę, psychologię i filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Od 2006 doktor socjologii. Aktualnie jest adiunktem w Instytucie Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publikował m.in. w Lampie, Krytyce Politycznej i magazynie Ha!art, z którym jest związany od 1999 roku. Jest redaktorem Linii Radykalnej Korporacji Ha!art. Przewodniczący rady Fundacji Korporacja Ha!art.

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 18 (I/2006) kwartalnika 2+3D

Teoria dizajnu

Twórcza kontestacja

Jan Sowa, 28 listopada 2012

Artykuł archiwalny

W ostatnim czasie odbył się szereg dyskusji i imprez, przy okazji których poruszano kwestię twórczości zaangażowanej. We wrześniu 2005 Instytut Sztuki „Wyspa” z Gdańska zorganizował konferencję ARTE.AKT poświęconą politycznemu potencjałowi sztuki1. O najnowszej literaturze zaangażowanej – a raczej o jej braku – pisał kilka razy redaktor naczelny „Krytyki Politycznej” Sławomir Sierakowski, a miesięcznik „Dekada Literacka” opublikował dyskusję redakcyjną na ten temat. Hasło „sztuki zaangażowanej”, wnikającej w problemy społeczne i polityczne, pojawiało się też przy okazji wystaw Krzysztofa Wodiczki w krakowskim „Bunkrze Sztuki” i warszawskiej „Zachęcie”. O społeczno-politycznych wątkach w sztuce polskiej lat 70. interesująco pisał Łukasz Ronduda na łamach magazynu „Piktogram”2.

Zwykle przy okazji podobnych debat pojawia się kwestia, jak bardzo – bądź jak mało – współczesne problemy społeczne i polityczne obecne są w twórczości artystycznej i na ile sztuka może w ogóle służyć polityce. Niestety, aktywiści współpracę między artystami i działaczami politycznymi postrzegają najczęściej w kategoriach pozytywistycznej nowelki: trzeba, aby artysta zaangażował się i mówił w swojej pracy o palących problemach codziennego życia. Oczywiście, taki postulat wzbudza opór twórców, bo przypomina im ponury okres sowieckiej propagandy i socrealizmu. Jednak sugestie, aby twórczość jakoś powiązać z kwestiami społecznymi wydają się słuszne. Banalna estetyzacja l’art pour l’art doskonale pasuje do atmosfery mieszczańskich salonów, ale nie ma szans na zaistnienie w dzisiejszym społeczeństwie, pełnym napięć i konfliktów. Artyści uważają się najczęściej – i całkiem słusznie – za ludzi wyjątkowo wrażliwych, byłoby więc ze wszech miar pożądane i właściwe, aby włączyli się do walki o lepszy świat. Ale jak? Pisząc znów pozytywistyczne nowelki? Malując kolejną Bitwę pod Grunwaldem, czyli ideowo słuszny kicz? Tego zapewne nikt by nie chciał, a najmniej sami twórcy. Istnieje jednak jeszcze inna możliwość, o wiele ciekawsza i atrakcyjniejsza dla wszystkich stron: przeniesienie strategii typowych dla aktywności twórczych na pole działalności społecznej i politycznej. Artyści i wszyscy zajmujący się twórczością, a więc także projektanci, to ludzie wyjątkowo kreatywni. Mogą więc nauczyć aktywistów, jak działać twórczo. Mogą nauczyć ich twórczej kontestacji.

IKEA, Piotr Nowojewski, ASP Kraków, 2005

IKEA, Piotr Nowojewski, ASP Kraków, 2005

IKEA, Piotr Nowojewski, ASP Kraków, 2005

Powyższy postulat nie jest jedynie teoretycznym projektem. Od kilkudziesięciu lat w różnych częściach świata działają grupy uprawiające twórczą kontestację. Gdybyśmy chcieli poszukać jej historycznych korzeni, okazałoby się najpewniej, że autorami podobnej strategii są sytuacjoniści ze swoją ideą détournement, czyli dosłownie „wywracania do góry nogami”. Praktyka détournement polegała między innymi na przerabianiu istniejących produktów kultury, zwłaszcza kultury masowej (komiksów, filmów, zdjęć, programów radiowych) tak, aby komunikowały nowe treści. Inną formą było wywrotowe podszywanie się pod społeczne instytucje o uznanej renomie (sytuacjoniści udawali na przykład księży, co dzisiaj robi pisarz i performer Sławek Shuty).

Podobnych działań i projektów pojawiło się ostatnio tak wiele, że zyskały osobną nazwę: culture jamming. Po polsku należałoby mówić o „zagłuszaniu kultury”, chociaż nie jest to określenie powszechnie przyjęte. Wikipedia definiuje to zjawisko w następujący sposób:
Culture jamming jest formą aktywizmu i ruchu oporu wobec hegemonii kultury dominującej, w tym zwłaszcza kultury masowej. Opierając się na technikach „komunikacji partyzanckiej” i „détournement”, atakuje dobrze znane ikony, symbole i idee. Culture jamming używa istniejących mediów, aby je same skomentować. Jako praktyka różni się od „artystycznego zawłaszczenia”, którego celem jest samo tworzenie sztuki oraz od wandalizmu, a więc bezcelowej destrukcji, chociaż w praktyce stosuje strategie z obu tych dziedzin3.

Areną działań typu culture jamming może być ulica, reklamowe billboardy, internet lub telewizja. Grupa jammerów włamała się nawet do sygnału satelitarnego pewnej stacji telewizyjnej i zamiast wiadomości nadała własny program. Inna grupa w ramach akcji Cash Back Money Drop rozrzuciła przed siedzibą nowojorskiej giełdy dziesięć tysięcy dolarów w banknotach dolarowych, paraliżując w ten sposób pracę tej szacownej instytucji – maklerzy wybiegli na ulicę, aby zbierać spadające z nieba pieniądze4. Jeszcze inni jammerzy w ekskluzywnej dzielnicy Nowego Jorku rozkleili na słupach ogłoszenia, które do złudzenia przypominały oficjalną ulotkę. Informowali w nich, że w związku z poszukiwaniem terrorystów, dla dobra obywateli podsłuchiwane są rozmowy prowadzone przez telefony komórkowe. Kolejna grupa stworzyła stronę WWW, na której można samemu wyprodukować i zsyntetyzować przemówienie prezydenta Busha5, a także stronę, gdzie, grając w nową wersję znanej gry Arkanoid niszczy się logotypy transnarodowych korporacji, takich jak McDonald’s czy Royal Dutch Shell6.

Szczególnie interesujące i oryginalne projekty realizuje Institute of Applied Autonomy (Instytut Autonomii Stosowanej, www.appliedautonomy.com), którego członkowie zainstalowali w niewielkim mikrobusie urządzenia do malowania pasów na jezdni i skonfigurowali je w taki sposób, że mogą wypisywać na ulicach dowolne słowa7. Równie ciekawą formacją jest grupa Space Hijackers (Miejscy Piraci, www.spacehijackers.co.uk), której akcje wymierzone są przeciw zawłaszczaniu przestrzeni publicznej przez firmy i osoby prywatne. Do culture jamming zaliczyć należy również działalność grupy The Yes Men (www.theyesmen.org), która parodiuje kampanie polityczne lub podstępem wkrada się na międzynarodowe konferencje biznesowe, aby wygłaszać tam absurdalne przemówienia. Podobną strategię stosuje grupa jammerów prowadzących akcję Billionaires for Bush (http://billionairesforbush.com).

Stosunkowo dobrze widoczną i kojarzoną z culture jamming inicjatywą jest magazyn „AdBusters”, założony w 1998 roku przez kanadyjczyka Kalle’a Lasna, dziś związany z fundacją o tej samej nazwie (http://adbusters.org). Adbusting to, mówiąc najkrócej, wywrotowe przerabianie reklam. Chociaż chodzi w nim o kontestowanie konsumpcyjnego stylu życia w ogóle, na celownik brane są przede wszystkim reklamy alkoholu, mody, papierosów i niezdrowego jedzenia (na przykład produktów firmy McDonald’s). Od kilku lat "AdBusters" organizuje 25 listopada Światowy Dzień bez Kupowania (Buy Nothing Day). Podobną akcją są Święta Bożego Narodzenia bez Kupowania (Buy Nothing Christmas; http://www.buynothingchristmas.org).

„Buy Nothing Day” – akcja grupy AdBusters

„Buy Nothing Day” – akcja grupy AdBusters

„Buy Nothing Day” – akcja grupy AdBusters

Święta bez zakupów! Buy Nothing Christmas campaign

Święta bez zakupów! Buy Nothing Christmas campaign

Święta bez zakupów! Buy Nothing Christmas campaign

Najbardziej rzucającym się w oczy obszarem działalności jammerów jest Billboard Liberation Movement (Ruch Wyzwolenia Billboardów). Akcje polegają na psuciu lub przerabianiu plakatów reklamowych. Zdaniem jammerów, billboardy nie tylko promują konsumpcyjny styl życia, ale na dodatek wykorzystują do tego przestrzeń publiczną. Przykładowo, na billboardach w jednym z amerykańskich miast „wyzwoliciele”, zachowując krój pisma, zastąpili slogany reklamujące samochody hasłem: Cars Suck! (Auta to lipa!). Na plakatach McDonald’sa pojawiały się napisy: Monopoly is back (Monopol powraca), a slogan Feeling hungry all of a sudden? (Czujesz się nagle głodny?) zamieniano na Feeling heavy all of a sudden? (Czujesz się nagle ciężki?). Hasło reklamowe Microsoftu Suddenly everything clicks (Nagle wszystko klika) bezlitośnie przerabiano na Suddenly everything sucks (Nagle wszystko to kicha!), z dopiskiem: Fatal error. Use LINUX (Błąd krytyczny. Używaj LINUXA).

Przerabianie billboardów w Krakowie, grudzień 2004

Przerabianie billboardów w Krakowie, grudzień 2004

Przerabianie billboardów w Krakowie, grudzień 2004

Ruch Wyzwolenia Billboardów działa również w Polsce. Krakowska grupa Pif-paf na plakatach reklamujących luksusowe towary dopisywała sprejem komentarz „Po co ci to?”. Na billboardach z dziewczynami w negliżu, reklamujących rajstopy, umieszczali napisy „Marznę w nocy” lub „Jestem samotna”. Radykalna Akcja Twórcza (w skrócie RAT; http://rat.bzzz.net/rat) z Trójmiasta nie przerabia istniejących reklam, tylko rozkleja na billboardach własne plakaty, w estetyce przypominającej styl Grupy Ładnie lub styl Twożywa. Głoszą sprzeciw wobec wojen w Iraku i w Czeczeni, wyzyskowi robotników lub bezmyślnej konsumpcji. Niedawno strategią typową dla culture jamming posłużyła się Agnieszka Kraska na łamach internetowego pisma o sztuce, feminizmie i kulturze wizualnej „Artmix” (http://free.art.pl/artmix). W geście protestu przerobiła reklamę o seksistowskim, jej zdaniem, wydźwięku8.

Grupa R.A.T.

Grupa R.A.T.

Grupa R.A.T.

Billboardy społeczne R.A.T.

Billboardy społeczne R.A.T.

Billboardy społeczne R.A.T.

Przykłady można by mnożyć. Tylko czy culture jamming jest skuteczny? Nie należy się łudzić – wobec miliardów dolarów wydawanych co roku
na propagowanie konsumpcji, akcje jammerów to marginalne zjawisko bez znaczenia. Jeśli przynoszą jakikolwiek efekt, to raczej symboliczny niż ekonomiczny, społeczny czy polityczny. Jednak to samo można powiedzieć o demonstracjach antyglobalistycznych, pisaniu listów, petycji, artykułów i wszystkich innych sposobach wyrażania sprzeciwu wobec społeczno-politycznego status quo. Pragmatyczne myślenie, przynajmniej w krótkiej perspektywie, wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem. Jak mówi chińskie przysłowie, kropla drąży skałę. Jeśli więc chcemy kontestować, lepiej robić to w sposób twórczy. Globalny kapitalizm pewnie się od tego od razu nie wywróci. Ale o sowieckim komunizmie też mówili, że nigdy nie upadnie.

1.    W internetowym wydaniu pisma „Obieg” wnioski z dyskusji relacjonowała jedna z uczestniczek, Magda Pustoła:
In fact, we all act, http://www.obieg.pl/event/amjsmp_sd.php#3
2.    Łukasz Ronduda, Soc-art. Próba rewitalizacji strategii awangardowych w polskiej sztuce lat 70-tych, „Piktogram” 2005, nr 1.
3.    http://en.wikipedia.org/wiki/Culture_jamming
4.    Opis akcji i zdjęcia: http://www.thesimpleway.org/love_dollars
5.    Można tego dokonać pod adresem: http://fun.drno.de/flash/bushspeech.swf
6.    Gra Brick a Brand: http://www.urban75.com/Mag/brand.html
7.    Projekty Instytutu istnieją również w obiegu sztuki.
W 2003 roku jego twórcy otrzymali nagrodę na festiwalu
Ars Electronica w Austrii.
8.    http://free.art.pl/artmix/10_2005_rek.html

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj