O autorze

Jan Sowa

Socjolog, eseista. Studiował polonistykę, psychologię i filozofię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Od 2006 doktor socjologii. Aktualnie jest adiunktem w Instytucie Kultury Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publikował m.in. w Lampie, Krytyce Politycznej i magazynie Ha!art, z którym jest związany od 1999 roku. Jest redaktorem Linii Radykalnej Korporacji Ha!art. Przewodniczący rady Fundacji Korporacja Ha!art.

Artykuł

Artykuł ukazał się w numerze 40 (III/2011) kwartalnika 2+3D

Interdyscyplinaria

Witajcie w społecznej fabryce

Jan Sowa, 30 maja 2014

Artykuł archiwalny

Zapewne wielu z nas zastanawiało się przynajmniej raz w życiu nad swoim ewentualnym uzależnieniem od komputera: poczta, portale informacyjne, blogi, fora, czaty, Facebook – komputer nieustannie czymś nas do siebie ­przyciąga. Ja sam jestem np. nałogowym graczem. Żyję z nieustannymi wyrzutami sumienia, bo zawsze mam coś do zrobienia, co odkładam, żeby pograć.

Choćby artykuł do 2+3D, który wyślę zapewne o 23.55 ostatniego umówionego dnia, bo druga część Assassin’s Creed okazała się zbyt wciągająca, żebym mógł zmotywować się do pracy. Chociaż właściwie – paradoksalnie – moja praca formalnie niewiele różni się od rozrywki: siedzę przed komputerem, stukam w klawisze, ruszam myszką i patrzę w monitor. Nie jestem w tym osamotniony – podobnie wygląda praca setek tysięcy ludzi, którzy wykonują zajęcia tak różne, jak projektantka graficzna, administrator internetowego forum, pisarz, dziennikarka lub urzędnik podatkowy: wszyscy klikamy, uderzamy w klawiaturę i patrzymy w monitor. Więc właściwie powinienem sobie racjonalnie wytłumaczyć, że nie ma różnicy między graniem a pisaniem artykułu, i zabrać się do pracy. Oczywiście, sprawa nie jest taka prosta, co zresztą łatwo wytłumaczyłby każdy psychoanalityk, wskazując na odmienne obsadzenia energią libidalną tych dwóch rodzajów czynności, lub antropolog, zwracając uwagę, że tylko w opisie rzadkim moja praca i rozrywka wyglądają podobnie, a w opisie gęstym, który uwzględnia sensy i znaczenia zachowań, okazują się radyklanie odmienne1. Doskonale to rozumiem, ale… No właśnie, są przecież ludzie, którzy pracują, grając. I nie chodzi bynajmniej o projektantów gier komputerowych czy ich testerów, ale o ludzi, którzy zdobywają określone zdolności lub artefakty w grach takich jak World of Warcraft czy Second Life, a później albo sprzedają je w świecie gry za fikcyjne pieniądze, które producenci gier wymieniają na rzeczywiste (w Second Life istnieje możliwość transferów w obie strony: z naszego świata do wirtualnego, i odwrotnie), albo wystawiają na serwisach aukcyjnych. Ostatnio media donosiły nawet o nieco kuriozalnym procederze – w Chińskich obozach pracy więźniowie byli zmuszani do wykonywania różnego rodzaju zadań manualnych w ciągu dnia, a w nocy do… grania w World of Warcraft i zarabiania w ten sposób pieniędzy. Ponoć niektórzy potrafili czasie jednej sesji zdobyć nawet 700–800 dolarów! 2

Fakt, że z tego rodzaju zjawiskami mamy do czynienia nie tylko w rozwiniętych, postindustrialnych społeczeństwach globalnej Północy, ale też w dopiero industrializującym się kraju, gdzie jeszcze pół wieku temu królował analfabetyzm, jest pośrednią oznaką fundamentalnej zmiany dokonującej się w samej istocie tego, czym jest praca. Procesem tym interesowało się w ostatnich kilku dekadach wielu socjologów, filozofów i ekonomistów. Dla jego wytłumaczenia stworzono pojęcia takie jak „społeczeństwo postindustrialne” czy „postfordowska organizacja produkcji”. Najciekawsza diagnoza teoretyczna nowych form pracy powstała jednak w obrębie tzw. teorii włoskiej – refleksji społeczno‑politycznej uprawianej przez myślicieli wywodzących się z włoskiej szkoły marksizmu autonomicznego, którzy stworzyli i rozwijają koncepcję pracy niematerialnej. W ostatnim dwudziestoleciu pojęcie to stało się znane i było dyskutowane głównie dzięki publikacjom trzech autorów: francuskiego socjologa włoskiego pochodzenia Maurizia Lazzarato oraz włosko‑amerykańskiego tandemu Antonio Negri i Michael Hardt3.

Koncepcja pracy niematerialnej pojawia się w dwóch książkach napisanych przez Hardta i Negriego w pierwszej dekadzie XXI wieku: Empireoraz Multitude4. Autorzy definiują ją, odwołując się do wspomnianej powyżej koncepcji społeczeństwa postindustrialnego, w którym ponad połowa siły roboczej zatrudniona jest nie w przemyśle, ale w usługach. „Ponieważ produkcja usług nie daje w rezultacie żadnych materialnych ani trwałych dóbr – piszą Hardt i Negri – definiujemy zaangażowaną w to pracę jako niematerialną. Rozumiemy przez to pracę, która produkuje dobra niematerialne takie jak usługi, dobra kultury, wiedzę lub komunikację”5. Pracę niematerialną dzielą przy tym na kilka rodzajów:

„Możemy wyróżnić trzy typy pracy niematerialnej, które są siłą napędową sektora usług znajdującego się na szczycie gospodarki informacyjnej. Pierwszy to ta część produkcji przemysłowej, która została zinformatyzowana; wchłonęła ona technologie komunikacyjne i używa ich w sposób, który przekształca samą produkcję. Działalność wytwórcza jest traktowana jak usługa, a praca materialna miesza się z niematerialną, coraz bardziej do niej upodabniając. Drugi rodzaj pracy niematerialnej to wykonywanie zadań o charakterze analitycznym i symbolicznym, które podzielić możemy na dwie grupy: twórczą i inteligentną manipulację z jednej strony oraz rutynowe zadania symboliczne z drugiej. Trzeci typ pracy niematerialnej polega na produkowaniu afektów i manipulowaniu nimi […]. Te trzy typy pracy niematerialnej stymulują postmodernizację globalnej gospodarki”6.

Hardt i Negri twierdzą, że praca niematerialna jest obecnie dominującą formą produkcji. Teza ta ściąg­nęła na nich lawinę krytyki7. Autorów Empirei Multitude oskarżono o aroganckie potraktowanie tzw. Trzeciego Świata, na którego ciężkiej, fizycznej pracy opiera się postindustrialna, wirtualna, niematerialna gospodarka krajów kapitalistycznego centrum. Teza o dominującym charakterze pracy niematerialnej została potraktowana jako błąd perspektywy: podczas gdy na pokładzie globalnej galery nowi herosi kapitalizmu kognitywnego wylegują się ze swoimi błyszczącymi laptopami i rozkoszują się ciepłymi promieniami słońca niematerialnej produkcji, pod jej pokładem, w mrocznej niewidzialności, mozolna i niewolnicza materialna praca rąk pcha okręt do przodu.

Powyższy zarzut wynika przede wszystkim z niezrozumienia argumentacji Hardta i Negriego. Nie twierdzą oni, że praca niematerialna jest dominująca w sensie powszechnego występowania i wyparcia innych form produkcji. Jest ona raczej dominującą tendencją, polem, na które przemieszcza się kapitalistyczna pogoń za zyskiem. Na tej samej zasadzie Marks opisywał w czasach jemu współczesnych stosunek produkcji przemysłowej do innych form aktywności gospodarczej. Dominującym – w sensie ilościowym – sektorem produkcji była wtedy wciąż produkcja rolnicza, jednak Marks dostrzegł, że produkcja przemysłowa miała charakter dominującej tendencji, przez co rozumiał, że z biegiem czasu stanie się ona główną formą aktywności gospodarczej. Miał rację. Dzisiaj rolnictwo w krajach rozwiniętych – gdzie zajmuje się nim zaledwie 3–5 procent populacji – przestało być autonomiczną dziedziną i stało się de facto częścią przemysłu.
Nieco odmienną konceptualizację zjawiska pracy niematerialnej znajdziemy w rozważaniach Maurizia Lazzarato. Jego charakterystyka pracy niematerialnej pod pewnymi względami pozostaje bliska refleksji autorów Empire i Multitude, odnajdziemy jednak również istotne rozbieżności. Lazzarato pisze:

„Pojęcie pracy niematerialnej odnosi się do dwóch różnych aspektów pracy. Z jednej strony, poprzez »informacyjną zawartość« towarów, odsyła ono bezpośrednio do zmian, jakie zachodzą w organizacji procesu pracy w wielkich firmach i przemyśle usługowym. Umiejętności zaangażowane tam w proces produkcji to coraz częściej umiejętności oparte na cybernetyce, operowaniu komputerem oraz horyzontalnej i wertykalnej komunikacji. Z drugiej strony, poprzez „kulturową zawartość” towarów, koncepcja pracy niematerialnej wskazuje na szereg czynności, których zazwyczaj nie uznawano za »pracę«. Chodzi tu o działalność polegającą na modelowaniu kulturowych i artystycznych standardów, mód, gustów, norm konsumpcyjnych i – co strategicznie ważniejsze – opinii społecznej”8.

Już ten początkowy fragment tekstu Lazzarato pozwala uchwycić podstawową kwestię, która odróżnia go od Hardta i Negriego, a mianowicie rozumienie „pracy niematerialnej” nie poprzez zaprzeczenie materialności, ale raczej jako redefinicję i rozszerzenie dotychczasowej zawartości terminu „praca”. Lazzarato podkreśla to, pisząc, że „tradycyjna dychotomia między » pracą umysłu « i »pracą rąk« czy też między » pracą materialną « a » pracą niematerialną « jest o tyle ryzykowna, że nie dostrzega nowej natury aktywności produkcyjnej, w obrębie której sama ta opozycja ulega przekształceniu”9. Zgodnie z tą intuicją Lazzarato w następujący sposób identyfikuje i kategoryzuje składniki pracy niematerialnej:

„Aktywność […] związana z pracą niematerialną każe nam przemyśleć klasyczną definicję takich słów jak »praca« i »siła robocza«, ponieważ łączą się w niej efekty wykorzystania zdolności różnego typu: zdolności intelektualnych (intellectual skills) niezbędnych ze względu na aspekty kulturalno‑informacyjne, zdolności manualnych (manual skills), koniecznych dla połączenia kreatywności i inteligencji z pracą techniczną i ręczną oraz przedsiębiorczości (entrepreneurial skills) w zarządzaniu relacjami społecznymi i strukturyzowaniu procesu społecznej współpracy, której są częścią”10.

Zasadnicza różnica polegałaby więc na tym, że zgodnie z paradygmatem Hardta i Negriego, praca rąk ze względu na swoją materialność sytuowałaby się po przeciwnej stronie barykady wobec pracy niematerialnej, Lazzarato wskazuje natomiast na rekombinację istniejących wcześniej elementów w nowy paradygmat pracy niematerialnej. Chodzi tu nie tyle o negację materialności, co raczej o twórczą syntezę elementów intelektualnych, manualnych i organizacyjnych. Praca rąk nie ma więc statusu podrzędnego względem pracy intelektualnej. Nie jest wcale „bazą”, na której sytuowałaby się „nadbudowa” aktywności poznawczej lub afektywnej. Pełni raczej funkcję komplementarną wobec innych elementów procesu produkcyjnego. Praca rąk ulega więc w obrębie paradygmatu pracy niematerialnej nie tyle negacji, co przemieszczeniu.

Na koniec jedna jeszcze, być może nawet najistotniejsza kwestia. Rosnące znaczenie pracy niematerialnej nie oznacza tylko i wyłącznie formalnej zmiany w obrębie istniejącego sposobu organizacji produkcji, ale raczej jego zasadniczą rekonfigurację. Praca staje się nie tylko zdematerializowana, ale również rozproszona w społeczeństwie. Zaciera się granica między tym, co kiedyś definiowaliśmy jako pracę i nie‑pracę. Współczesny kapitalizm coraz bardziej opiera się na działaniu społecznej fabryki, w której każdy i każda z nas wykonuje pracę, często całkiem bezwiednie. Gdy klikamy linki, gdy dzielimy się zdjęciami na Facebooku, gdy piszemy posty na forach, gdy instalujemy oprogramowanie w wersji beta, testowane później na naszym komputerze, gdy oglądamy reklamy lub nawet gdy zwiedzamy wystawę sztuki, wykonujemy pracę w ścisłym, ekonomicznym tego słowa znaczeniu, ponieważ wszystkie te aktywności przyczyniają się do generowania wartości, która inaczej by nie powstała i ma źródło w wydatkowanym przez nas czasie i energii. Bezpośrednia reprezentacja tego faktu, w której jednak nasza praca pojawia się w postaci zakamuflowanej, to giełdowa wartość gigantów internetowych, takich jak Google czy Facebook, i ich wpływy z reklam. Jedynym źródłem tego dochodu jest fakt, że setki milionów, a nawet miliardy ludzi spędzają czas na stronach prowadzonych przez te firmy, klikając, wpisując wiadomości czy dzieląc się z przyjaciółmi swoimi zdjęciami. Zgodnie z podobną logiką działa testowanie oprogramowania przy wykorzystaniu wersji beta instalowanych i sprawdzanych przez użytkowników.

O te i podobne procesy chodzi Negriemu, gdy mówi, że kapitalizm nie produkuje już dzisiaj w zamkniętych i izolowanych fabrykach, ale w jednej wielkiej fabryce społecznej, w której wszyscy jesteśmy nieustannie zatrudnieni (i wyzyskiwani, bo wspólnie wygenerowaną wartość zawłaszcza właściciel środków produkcji).
Wobec tego wracam do mojej (innej, drugiej) pracy – Assassin’s Creed czeka…

  

 1.    Zob. C. Geertz, Opis gęsty – w stronę interpretatywnej teorii kultury, tłum. S. Sikora, w: Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, red. M. Kempny, E. Nowicka, Warszawa 2003, s. 35–58.
    2.    Zob. Chinese labour camp inmates ‘forced to play Warcraft’ for money, „Digital Journal”, www.digitaljournal.com/article/307180 lub B. Preiss, Guards ‘forced prisoners to play video games’, „The Sydney Morning Herald”, www.smh.com.au/digital‑life/games/guards‑forced‑prisoners‑to‑play‑video‑games‑20110526‑1f5y4.html. Wszystkie linki internetowe zostały sprawdzone 15 czerwca 2011 roku.
    3.    Pracy niematerialnej poświęciłem już kiedyś obszerny tekst Niewidzialna praca rąk, praca niewidzialnych rąk. Kilka uwag na marginesie teorii pracy niematerialnej, w: Hand Made. Praca rąk w rzeczywistości postindustrialnej, red. M. Krajewski,Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2010, s. 119–126. W niniejszym artykule wykorzystuję zmodyfikowane fragmenty tego tekstu, do którego odsyłam też czytelniczki i czytelników zainteresowanych problemem.
    4.    Zob. M. Hardt, A. Negri, Empire, Cambridge 2001, M. Hardt, A. Negri, Multitude: War and Democracy in the Age of Empire, New York 2004. Pierwsza z tych książek ukazała się po polsku (Imperium, tłum. A. Kłobaniuk, S. Ślusarski, Warszawa 2005), korzystam tu jednak z wydania oryginalnego. Polskie tłumaczenie w wątpliwy sposób oddaje kluczowe dla autorów terminy, jak np. multitude, które polscy tłumacze zdecydowali się przełożyć jako „rzesza”. Intuicje zawarte w tym polskim terminie rzeczywiście odpowiadają pewnym elementom pojęcia multitude, jednak jego konotacje są zbyt mocne, aby mogło poprawnie funkcjonować w języku polskim. Gdyby zachować konsekwencję, polski przekład drugiej ze wspomnianych książek musiałby nosić taki właśnie tytuł: Rzesza. Wyobraźmy sobie skojarzenia, które budziłaby książka o podobnym tytule leżąca w księgarnianej witrynie.
    5.    M. Hardt, A. Negri, Empire, dz. cyt., s. 290.
    6.    Tamże, s. 293.
    7.    W Polsce wyartykułował ją np. Przemysław Wielgosz w tekście Imperialna bzdura, opublikowanym na portalu Lewica.pl (www.lewica.pl/index.php?id=10130). Odpowiadał mu Michał Herer w tekście Imperium kontratakuje (www.lewica.pl/?id=10131).
    8.    M. Lazzarato, Immaterial Labour, trans. P. Colilli, E. Emory, w: Radical Thought in Italy, red. P. Virno, M. Hardt, Minneapolis 1996, s. 132.
    9.    Tamże, s. 133.
    10.  Tamże, s. 136.

Szukaj nas na Facebooku

Szukaj